Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5799
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2013

Jak gołąb

Każdy rozumny człowiek,  niezależnie od wyznania, ma w sobie coś Bożego.  Sumienie.  Wartości moralne. Uczciwość. Miłość wreszcie. Są w życiu sytuacje, kiedy człowiek zadaje sobie pytanie o cel własnego życia, pytanie, dlaczego moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Czy to była moja „wina”, czy też taki był plan Boży? Bardzo bliska mi dziewczyna ma teraz podobne dylematy. Jej ukochany macho, wypieszczona i hołubiona wersja idealnego męża i ojca, porzucił ja po 20 latach małżeństwa dla kobiety młodszej o 13 lat. Zostawił ją i trójkę dzieci. I pada pytanie: dlaczego? Dlaczego mi się to przytrafiło, skoro robiłam WSZYSTKO dla tego człowieka?  Czy taki był Twój plan,  Panie?

Takie pytanie, pytanie o swoje miejsce w planie Bożym,  zadawał sobie jeden z proroków Izraela, Habakuk. Całe życie czekał na odpowiedź  (Hab.2, 1-4). Zawołał do Pana: Muszę stanąć na mym posterunku, udać się na basztę ( im wyżej, tym bliżej Boga, tak myślał – dopisek mój T.L.);  muszę wypatrywać i baczyć co mi powie ( wypatrywać Boga i jego odpowiedzi na pytania Habakuka – dopisek mój T.L.), co odpowie na moją skargę. I odpowiedział mi Pan, mówiąc: Zapisz to, co widziałeś, i wyryj to na tablicach, aby to można (byłoby) szybko przeczytać. Gdyż widzenie dotyczy oznaczonego czasu i wypełni się niezawodnie. Jeżeli się odwleka, wyczekuj go, gdyż na pewno się spełni, nie opóźni się.

Habakuk był zirytowany – ile można czekać? Jego serce bolało TERAZ. I TERAZ  większość ludzi żąda reakcji na swoje modlitwy…

Tymczasem w II liście św.Piotra (3.8-9) czytamy: Niech to jedno, UMIŁOWANI, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje CIERPLIWOŚĆ względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy doszli do upamiętania.

Niestety człowiek wie lepiej, co dla niego jest dobre.

Habakuk doczekał się odpowiedzi. Usłyszał: Oto człowiek NIESPRAWIEDLIWY nie zazna spokoju duszy, ale SPRAWIEDLIWY z wiary żyć będzie.

W ewangelii św. Łukasza (Łuk 13, 22-29  polecam!) czytamy coś na ten temat.  Kiedy Jezus nauczał w okolicach Jerozolimy, jakiś przechodzień? uczeń? ciekawski? zwrócił się do niego z pytaniem, czy to prawda, że tylko niewielu ludzi będzie zbawionych? Odpowiedział mu Pan:  Starajcie się wejść przez wąską bramę, gdyż wielu, POWIADAM WAM, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli.

Starajcie się. Wszystko jest przygotowane: wejście, biała szata, odpuszczenie grzechów, ZBAWIENIE… Tylko brać, być sprawiedliwym i żyć z wiary. Okazało się jednak, że Bóg zna człowieka lepiej, niż on sam. Dalej Jezus mówił tak:

Gdy wyjdzie gospodarz i zamknie bramę, a wy staniecie na dworze (u nas się mówi na polu – a co!) i pukać będziecie w bramę, mówiąc: Panie, otwórz nam, a on odpowie: Nie wiem, skąd jesteście.

Mróz na plecach, szok tych ludzi, ludzi, którzy chodzili za Nim całe TRZY LATA…

I dalej: Wówczas zaczniecie mówić: Jadaliśmy i pijaliśmy przed tobą, i na ulicach naszych nauczałeś.  A on odpowie wam: Nie wiem skąd jesteście, odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie NIEPRAWOŚĆ.  Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama i proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych ( to byli UCZNIOWIE słuchający od trzech lat Nauczyciela). I przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i zasiądą w Królestwie Bożym. I oto ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi ( to mowa o Synach i Córkach, o tych, którzy zostali wybrani jeszcze przed narodzeniem przez Boga – nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem (Jan 15,16), mowa o nas – przypis mój).

Sam człowiek potrafi się zgubić…

Słowa  skierowane do Habakuka:  Oto człowiek NIESPRAWIEDLIWY nie zazna spokoju duszy, ale SPRAWIEDLIWY z wiary żyć będzie dopełnia apostoł Paweł w 1 liście do Hebrajczyków (10, 38): A sprawiedliwy z wiary żyć będzie, Lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania.

Mógłbym teraz  mnożyć przykłady o cofnięciu się człowieka, lecz przecież nie to jest ważne dla wierzącego. To, czym teraz żyję, podsumuję inaczej. Zacytuję wiersz Juliana Staniewskiego z tomiku „To dusza moja śpiewa”  pod tytułem ” Jak gołąb”

Wysłano mnie z listem poleconym

na ziemię -

mam przelecieć od – do

uzyskać odpowiedź -

po co żyć warto,

a lecąc nie zbrukać

skrzydeł duszy

i nie zapomnieć

adresu przeznaczenia

a kopertę – pełną miłości

mam doręczyć Bogu

Niczego nie muszę!!!

W ostatnia niedzielę byłem na zlocie militarnym w Jaworznie, w hotelu Pańska Góra. Właściciel za własne pieniądze sprowadził 50 rekonstruktorów z ciężkim sprzętem gąsienicowym, ciężarówkami i pojazdami z II Wojny Światowej. Nie musiał. Chciał. Chciał się spotkać z przyjaciółmi, chciał mieszkańcom Jaworzna pokazać kawał historii Polski. Nam, zlotowiczom zapewnił wszystko, co mogliśmy zamarzyć. Za nic…

Dwa tygodnie temu, kiedy późnym wieczorem wracałem do domu autobusem, weszli kontrolerzy. Byli w pracy, sprawdzali bilety. Jeden z nich, chłopak około 25 letni skontrolował siedzącego za mną równolatka. Zaczęła się scysja, agresja, inwektywy i grożenie policją. Coś mnie tknęło. Obróciłem się i powiedziałem do kontrolera: jeżeli za tego pana skasuję bilet, a on pana przeprosi, zostawi pan go? Odpowiedział, że tak. Zwróciłem się do gapowicza: proszę pana przeprosić, powiedzieć, że to się nie powtórzy i skasować ten bilet. Tak się też stało. Zrobiło się sympatycznie, panowie się rozeszli w pokoju. Za to ich mina w chwili mojej interwencji – bezcenna. Dopiero później pomyślałem, że wcale NIE MUSIAŁEM niczego robić, że mogłem wzruszyć ramionami. Chciałem.

Salomon, jeden z największych królów Izraela, postanowił zbudować Panu Świątynię (2 Ks.Kronik, rozdziały 2 – 7). Kazał spisać w całym Izraelu wszystkich nie-Żydów, zniewolił ich i uczynił z nich 80 tys kamieniarzy, 70 tys tragarzy i 3600 nadzorców, po czym kazał im przystąpić do budowy mówiąc:  Świątynia, którą chcę wznieść ma być wielka, albowiem nasz Bóg jest większy niż inni bogowie. Budowla miała głosić chwałę Boga i potęgę Izraela. Budowali ją niewolnicy – Izraelici nie musieli.

W tym też czasie na dzisiejszym wybrzeżu Turcji powstał grecki port,  Efez,  miasto pod opieką Bogów. Powstał przy ujściu olbrzymiej rzeki niosącej ze sobą mnóstwo mułu, ale dla bogatego miasta z mnóstwem niewolników to nie był problem. W czasach kiedy Rzym był małą wioską Efez był potęgą. Ówczesne statki pływały tylko blisko brzegu, tak więc każdy, kto płynął na Morze Czarne lub Śródziemne musiał się opłacić. Miasto stało się Królestwem, metropolią o wspaniałych budynkach, świątyniach, akweduktach… Wszystkie ulice były wybrukowane, co w Europie nastąpiło dopiero po trzech tysiącach lat.

Salomon również nie oszczędzał przy budowie. Templum było pełne złota i kamieni szlachetnych, drzewo sandałowe i cedrowe pochodziło z Libanu, mahoń z Numibii. Na koniec, w dniu poświęcenia budowli rzekł: (2 Księga Kronik, 6,1-2) Panie, który postanowiłeś zamieszkać w mroku! (sic!) Ja zbudowałem ci ten dom na przybytek,  Siedzibę, abyś tu mieszkał na wieki. Kto tu jest czyim Panem? Czyż nie trąci to pychą?  (komentarz mój).

Władcy Efezu byli coraz bogatsi, miasto było coraz większe, tysiące niewolników pogłębiało rzekę i port. Królowie mówili: póki płynie ta rzeka, będziemy trwać na wieki! Salomon był pewny, ze wystarczy, aby w Świątyni kolejne pokolenia Żydów składało ofiary całopalne, rutę i chleby pokładne, a błogosławieństwo Boga będzie na zawsze przy narodzie wybranym.

Minęło tysiąc lat. Jerozolima i Efez były w niewoli Rzymu, a cesarstwo nie było zainteresowane w ich wielkości. Żydzi chcieli wolności, Efezjanie dawnej potęgi. Pierwsi modlili się o Mesjasza, który ich wyzwoli, drudzy błagali swoich bogów o nie zamuloną rzekę. I jedni, i drudzy nic nie robili – nie musieli,  przecież ktoś zrealizuje ich marzenia i wysłucha modłów. Nie trzeba walczyć z mieczem w ręku, nie trzeba babrać się w mule.

W Biblii (Mar 13, 1-2) czytamy, jak Jezus wychodził  ze Świątyni, a jeden z uczniów zawołał: Nauczycielu, patrz, jakie kamienie i co za budowle! Jezus odrzekł: Czy widzisz tę wielką budowlę?  Nie zostanie kamień na kamieniu, który nie zostałby rozwalony.

W ulubionym mieście Bogów, Efezie, morze cofnęło się o trzy kilometry. Port upadł, a mieszkańcy porzucili miasto, w którym zalęgły się w zamulonym kanale miliardy komarów i zapanowała malaria. Ruiny miasta są teraz atrakcją turystyczną Turcji.

Żydzi głośno się zastanawiali ( to były naprawdę głośne dyskusje – komentarz mój) – jak ktoś mógłby zniszczyć dom Boży, Świątynię Pana, i nie ponieść za to żadnej kary? Odpowiedź znajduje się w 1 Kor 3, 16 – 17.  ” Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście”   Uff!!! My!    I Dalej: (1 Kor 3, 22-23) Czy Paweł, czy Apollos, czy Kefas, czy świat, czy życie, czy śmierć, czy teraźniejszość, czy przyszłość, wszystko jest wasze, Wyście zaś Chrystusowi, a Chrystus Boży.

Oto jest budowla, oto jest bogactwo. W nas. Bo myśmy są Chrystusowi. W nim wszystko jest nasze.  Największą zaś naszą siłą jest to, że nie musimy. Mamy możliwość i chcemy ją wykorzystać. Wykorzystujemy ją wtedy, kiedy zaczynamy żyć dla innych, nie dla siebie.  Tak jak Marian z Jaworzna.