Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 4995
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Marzec 2014

Coś o światłości

Niedawno oglądałem piękny serial o Wikingach. Jest VIII wiek. Osada jednej łodzi – około 30 wojowników – wypłynęła swym drakkarem w stronę Anglii. Dopłynęli do wyspy, na której stał męski klasztor kontemplacyjny.  Mieszkający tam mnisi byli jedynymi mieszkańcami wyspy. Morscy rozbójnicy zaraz po wylądowaniu wybili wszystkich zakonników oprócz trzech, którzy mieli stać się niewolnikami, sam zaś klasztor doszczętnie złupili. Dowodzący wyprawą Wiking w przypływie dobrego humoru pozwolił jednemu z mnichów wziąć jedną rzecz z eremu. Mnich sięgnął po ręcznie przepisaną księgę. Była to Ewangelia św. Jana. Zdziwiony Wiking spytał się go: dlaczego ze wszystkich skarbów tego miejsca, srebra i złota, ty wybrałeś księgę? Usłyszał: ponieważ bez Słowa Bożego istnieje tylko ciemność.

Odwołam się do podstaw. Jan. 1; 1-5. Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.  W nim było życie, a życie było światłością ludzi. A ŚWIATŁOŚĆ ŚWIECI W CIEMNOŚCI, lecz ciemność jej nie przemogła.

Cóż jej w tych słowach, że zadziwiły nawet Wikinga z okrwawionym toporem w rękach? Jaka moc?

Odpowiada nam Pismo w Księdze Psalmów 71; 23-24.  „Rozradują się wargi moje, gdy grać ci będę, I dusza moja, którą wybawiłeś. Język mój również będzie opowiadał przez cały dzień sprawiedliwość twoją, By się zawstydzili, zarumienili ci, którzy szukają nieszczęścia mego.”

Życie to nie REWANŻ ANI ZEMSTA. Czasem każdy z nas ma ochotę odkuć  się  na kimś, kto nam dokucza. Tutaj jest jednak zawarta głębsza myśl. Bo oto prześladowcy psalmisty się rumienią. Dlaczego? Z bezsilności wobec DOBRA. Tak jak dzisiaj w realnym świecie.  Duży kraj prowokuje mniejszy do jakiejkolwiek formy agresji, aby mieć pretekst do zła. Brak przewidywanej wcześniej reakcji malucha czynią dużego bezradnym. Już Mahatma Gandhi, wzorem Jezusa, miłością nienawiść zwyciężał zmuszając tę ostatnią do rumieńca. Bardzo łatwo jest się zemścić, nasycić się nieszczęściem wroga, tylko to do niczego nie prowadzi. Zemsta jest ślepa.

Apostoł Paweł, kiedy oskarżono go fałszywie i postawiono na sąd przed Sanhedrynem zrobił inaczej. W Dziejach Apostolskich 23; 1-3 czytamy: ” A Paweł utkwiwszy wzrok w Radzie Najwyższej, rzekł: Mężowie, bracia, ja aż do dzisiejszego dnia żyłem przed Bogiem z całkowicie czystym sumieniem. Lecz arcykapłan Ananiasz rozkazał tym, którzy przy nim stali, uderzyć go w twarz.” O czy myślał wówczas Paweł? Myślę, że wiem. W Księdze Ezechiela 13; 10 -14 czytamy „… a gdy on wznosił mur, oni go tynkowali. Mów do tych, którzy tynkowali, że mur padnie. Spuszczę ulewny deszcz, spadnie gruby grad i rozpęta się huragan. A gdy runie mur, wtedy powiedzą do was: Gdzie jest tynk, którym tynkowaliście?” Gdzie są uczynki, którymi usprawiedliwialiście swoje życie? Gdzie wasze bielidło, tak dla was cenne?  (komentarz mój ) Dalej: ” Dlatego mówi Wszechmocny Pan: W swojej zapalczywości rozpętam huragan i w moim gniewie spadnie ulewny deszcz i gruby grad na zagładę.  I rozwalę mur, który tynkowaliście ( wasz sens życia – komentarz mój) i zrównam go z ziemią tak, że będzie odsłonięty jego fundament, a gdy upadnie, zginiecie w nim – i poznacie, że Ja jestem Pan”.

Pamiętając to wszystko apostoł Paweł zwrócił się do Ananiasza: ” Uderzy cię Bóg ŚCIANO POBIELANA; zasiadłeś tu aby mnie sądzić według zakonu, a każesz mnie bić wbrew zakonowi?”

Nie budujmy sobie fałszywych ścian i cielców, nie tynkujmy ich fałszywymi uczynkami, które mają tylko pokryć naszą nagość. Pamiętajmy o słowach zakonnika z VIII wieku: bez Słowa Bożego istnieje tylko ciemność.  „W nim było życie, a życie było światłością ludzi”  (Jan 1:4). Więc żyjmy ze słońcem na ramieniu, w radości, pewności i Błogosławieństwie.

Ufaj, wstań, woła cię…

Ładnych kilka lat temu odwiedzała regularnie mój dom córka kuzynki. Jako mały bąbel miała własną wizję urządzenia mojego mieszkania. Kiedy dorośli byli zajęci sobą mała po cichu udawała się do kuchni i próbowała wydłubać  ( do skutku zresztą ) diodę z piecyka kuchennego, której światło informowało o włączonym piekarniku. Następnie, dalej na paluszkach, szła do toalety i wyrzucała do muszli koszyczek z kostką toaletową.

Dzisiaj na nabożeństwie inny mały, 3 – letni szkrab, wprowadzał w czyn swoją wizję świata. Siedząca za mną dziewczynka w czasie, gdy dorośli na stojąco przez chwilę się modlą, zawsze poluje na moją biblię, aby powyciągać z niej zakładki. Tak się składa, że to ja często otwieram nabożeństwo, sięgam wtedy po Pismo, a tu niespodzianka – zaznaczone teksty już nie są zaznaczone.

Ta dwójka dzieci zdecydowanie inaczej postrzegała mój świat i starała się go uporządkować na swój sposób.

Znany hinduski jezuita, mistyk nazywany chrześcijaninem Wschodu, Anthony de Mello, zwrócił na jedno uwagę. Każdy z nas ma jakieś wyobrażenie o sobie w otaczającej rzeczywistości. Mówimy : jestem malarzem, hydraulikiem, mam mieszkanie, samochód, mam pracę, która jest dla mnie wszystkim.  Wydaje się nam, że ta rzeczywistość jest skończona i doskonała. Tymczasem co się stanie, gdy stracimy pracę, dom, samochód? Nasze wewnętrzne, pochodzące od Boga ja dostosuje się. Zmieni się otoczenie, ale nie Boży zamysł. Zmienimy zawód, miejsce pracy, postawimy nowy dom. Te dziewczynki to mi dzisiaj uzmysłowiły. Czy nie dałbym rady wystąpić na nabożeństwie z powodu braku zakładek? Czy moja żona nie upiecze ciasta z braku diody w piecyku?

Opowiem wam, jak Bóg może zmienić człowieka.

W psalmie 121 psalmista na początku trochę rutynowo zwraca się do Pana: ” Oczy moje wznoszę ku górom: Skąd nadejdzie mi pomoc? Pomoc moja jest od Pana, który uczynił niebo i ziemię.” W tym momencie zaczyna pouczać Boga przedstawiając mu do wypełnienia swoje życzenia. ” Niechaj nie da się potknąć twej nodze, niech nie drzemie stróż twój.”

W Ewangelii św. Marka (7; 24 – 30 ) opisana jest sytuacja, kiedy Jezus uzdrawiał chorych w okolicach Tyru. Oczywiście ustawiła się do niego kolejka chętnych. Przyszła do niego również kobieta, której córka miała ducha nieczystego i padła mu do nóg prosząc o jej uzdrowienie.  Nastąpiła konsternacja wśród uczniów. Oto kobieta ta była Greczynką, czyli dla Żydów poganką. Mało tego, Żydzi wierzyli, że takie choroby są karą za grzeszne życie chorego lub jego rodziców. Więc poganka obarczona grzechem omija bogobojnych Żydów i bez kolejki i pozwolenia śmie się zwracać do proroka? Jezus widząc reakcję uczniów zwrócił się do niej: ” Pozwól (podwójny szok dla uczniów – kobieta ma na coś pozwalać JEMU? – komentarz mój), aby wpierw nasyciły się dzieci, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom.” Już widzę i słyszę liczne  szepty: tak, ma rację,  tylko naród wybrany może jadać chleb ze stołu Pańskiego, jej miejsce jest wśród psów…Tymczasem Greczynka odpowiedziała Jezusowi: ” Tak jest, Panie, wszakże i szczenięta jadają pod stołem z okruszyn dzieci.”  Nastała cisza, wszyscy zamilkli czekając na odpowiedź. „Dla tego SŁOWA idź, demon wyszedł z córki twojej”. Jezus rozejrzał się po twarzach uczniów, którzy wreszcie zrozumieli, że ICH wizja świata jest błędna, ich świat i jego pojmowanie zmienił się w jednej chwili.

A cóż się dzieje w Psalmie  121? Tam psalmista dostał odpowiedź od Boga: Ps 121; 4 – 7 ” Oto nie drzemie Ani nie zasypia stróż Izraela. Pan stróżem twoim , Pan cieniem twoim po prawicy twojej. Słońce nie będzie razić cię za dnia Ani księżyc w nocy. Pan strzec cie będzie od wszelkiego zła…” Bogu nie trzeba się przypominać, być wobec niego niecierpliwym. On jest cały czas przy nas, jest cieniem po prawicy naszej… Musimy tylko to dostrzec.

W Ewangelii św. Marka ( 10; 46 -52 ) opisane jest jeszcze jedno uzdrowienie. Musiał ten fakt być bardzo ważny dla ewangelisty, ponieważ jako jedyny spośród innych wymienił imię chorego: Bartymeusz, syn Tymeusza. Człowiek ten był ślepy. Kiedy usłyszał przechodzącego z uczniami Jezusa zakrzyknął: Synu Dawida, zmiłuj się nade mną! Uczniowie mitygowali go, aby był cicho – Nauczyciel jest zmęczony, nie ma siły na kolejne uzdrowienie. Bartymeusz nie ustąpił.  Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! Uczniowie zawołali ślepego mówiąc : UFAJ, WSTAŃ, WOŁA CIĘ ( wers 49 ). Tenże odrzucając swój płaszcz podszedł do Nauczyciela.  Cóż chcesz, abym ci uczynił? Abym przejrzał. Odpowiedział Jezus Bartymeuszowi : ” Idź, wiara twoja uzdrowiła cię „. Ufaj, wstań, woła cię . Tak niewiele trzeba. Wydawać by się mogło, że mamy już przepis na własne życie, że nasza wiara będzie tylko jego dopełnieniem. Tymczasem Chrystus przekazał nam coś zupełnie innego. UFAJ w Boży plan wobec ciebie, ufaj Ojcu i ufaj mi, WSTAŃ, odrzuć swój płaszcz i swoją ślepotę, albowiem BÓG WOŁA CIĘ. Zaprowadzę cię do Niego.

Dopełnieniem tej Obietnicy jest zakończenie Psalmu 121, wersy 7 i 8. „Pan strzec cię będzie od wszelkiego zła, Strzec będzie DUSZY TWOJEJ. Pan strzec będzie wyjścia i wejścia twego, Teraz i na wieki”.

Z tymi słowami żegnam was wszystkich, do następnego spotkania.