Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5383
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2014

Nie zabijajmy Rozalki

Kazimierz Kutz, znany polski reżyser i scenarzysta,   autor kilku książek, a przede wszystkim miłośnik Śląska, jego historii i  kultury, jakiś czas temu wydał książkę pt: Piąta Strona Świata.  Opisał w niej prawdziwą historię z lat międzywojnia o kilkuletniej dziewczynce imieniem Rozalka. Dziewczynka ta, mieszkająca po niemieckiej stronie granicy chodziła siłą rzeczy do niemieckiej szkoły powszechnej. Jako Polka była traktowana, powiedzmy, nierówno wobec innych dzieci. Dziecko wychowywało się w rodzinie katolickiej, bardzo wierzącej, której siłą napędową, jeżeli chodzi o wiarę, była seniorka rodu, babcia Rozalki. Jej zrozumienie zasad wiary było bardzo proste: jeżeli złamiesz jakieś przykazanie, trafiasz do piekła, nie masz ani u Boga ani u babki przebaczenia, tracisz rodzinę i miejsce na ziemi. W klasie Rozalki ktoś ukradł jakiemuś niemieckiemu dziecku pieniądze. Podejrzenie padło na Rozalkę, tym bardziej, że była Polką. Nikt nie szukał prawdziwego winnego.  Decyzja była krótka – relegowanie  ze szkoły, policja etc. Dziewczynka jednak najbardziej bała się powrotu do domu przed oblicze babki.  Nie doszła tam. Rzuciła się pod pociąg.

W Księdze Izajasza 43; 1- 3 czytamy: ” Lecz teraz – tak mówi Pan -który cię stworzył,  Jakubie, i który cię ukształtował, Izraelu: NIE BÓJ SIĘ, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem – MOIM JESTEŚ! Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię;  gdy pójdziesz przez ogień, nie spłoniesz, a płomień nie spali cię.  Bo Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, Ja, Święty Izraelski twoim wybawicielem”.

NIE BÓJ SIĘ.

Człowiek ma własne wyobrażenie Boga, Jego spraw. Bardzo często to wyobrażenie budowane jest na strachu przed karą za złe uczynki, a sam Bóg widziany jest jako bezwzględny i bezduszny sędzia, któremu należy ślepo służyć za bardzo nie wnikając w Jego intencje.

Niedawno chciałem wrócić autobusem do domu, do którego tak naprawdę miałem bardzo niedaleko. Była piękna pogoda, spacer dobrze by mi zrobił. Wolałem autobus. Pomyliłem numery linii i dojechałem na drugi koniec miasta. Byłem bezradny, gdyż ta linia omijała przystanki, z których mogłem wrócić. Straciłem przeszło dwie godziny. Tak samo jest z człowiekiem. Wsiada w autobus złego zrozumienia i nietolerancji, z którego nie może wysiąść. To boli, to czyni nas bezradnymi, zwłaszcza, że Dom jest tak blisko, że Światłość jest w naszym zasięgu, a my jesteśmy w mocy strachu.

W Ewangelii św. Jana 14; 16 -18 czytamy: ” Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki. Ducha prawdy, którego świat przyjąć NIE MOŻE, bo go NIE WIDZI i NIE ZNA; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was SIEROTAMI, PRZYJDĘ DO WAS”.

Bóg to miłość, nie strach, to odkupienie, nie wyrok, to zrozumienie Jego Planu wobec nas, a nie ślepa służba. On nie potrzebuje naszych strasznych ofiar i  wyrzeczeń. Bóg chce, abyśmy zobaczyli Jego Ducha w drugim człowieku, abyśmy Go poznali jako dobrego Pasterza i wyrozumiałego Ojca.  Skąd to wiem?

„Takie jest  przykazanie moje ( Jan 15; 12 – 16), abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.”  Można powiedzieć – proste słowa, cały świat się na nich opiera. Tylko czy naprawdę? I dalej: ” Większej miłości NIKT nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje  kładzie za przyjaciół swoich.”  Z tym już ciężej, prawda? Mamy mnóstwo kolegów i koleżanek, ale przyjaciół? Takich na całe życie? Tymczasem Jezus mówił dalej : ” JESTEŚCIE przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję.” Co to takiego? Jakiś tajemny klucz do Zbawienia, coś realnego, co można łatwo zrobić, jakaś wskazówka?

„Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego ( jedzie  czerwonym autobusem coraz dalej od domu – przypisek mój ); lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mego, oznajmiłem wam.  NIE WY MNIE WYBRALIŚCIE, ALE JA WAS WYBRAŁEM I PRZEZNACZYŁEM WAS, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam.”

Abyście szli i owoc wydawali… Abyśmy żyli rozumnym życiem, pełnym Boga i Jego miłości, aby nasze życie wydało owoc w naszych najbliższych, abyśmy się wreszcie stali PRZYJACIÓŁMI Boga, a nie niewolnikami czerwonego autobusu, abyśmy nie stracili w naszym życiu żadnej Rozalki, aby nasza modlitwa została wysłuchana.

Jak się skończyła historia babci Rozalki? Po całonocnym czuwaniu przy zwłokach wnuczki zmieniła się. Już nie straszyła nikogo bożym gniewem ani karą, ani piekłem. Zaczęła okazywać miłość swym najbliższym, wnuczki i wnukowie przestali się jej bać.

Zanurz się

Czasem człowiekowi wydaje się ( mi także ), że jest w sytuacji bez wyjścia, że ci uważani za dobrych ludzi takimi  nie są… To nieprawda. Zawsze jest wyjście i zawsze są obok dobrzy ludzie.

W Księdze Joba czytamy ( Job 36; 5 – 7): ” Oto Bóg jest potężny, LECZ NIKIM NIE GARDZI; potężny siłą i SERCEM. Bezbożnego nie pozostawia przy życiu ( bez Boga, daje mu szansę – komentarz mój ), ubogim zaś zapewnia SPRAWIEDLIWOŚĆ. Od sprawiedliwego nie odwraca swych oczu; wraz z królami sadza ich na tronie ( kto jest dzisiaj królem tak naprawdę?) i są na zawsze wywyższeni…” To jakaś głębsza Prawda, tylko czy chcemy zanurkować? Zapraszam w głębiny Słowa.

Znacie na pewno przypowieść o 10 trędowatych z Ewangelii św. Łukasza.  Dziesięciu chorych na jedną z najgorszych plag ludzkości, dziesięciu uzdrowionych jednym słowem Chrystusa, dziesięciu posłanych na oględziny do kapłanów, czy są zdrowi i mogą wrócić do społeczeństwa Żydów. I jeden, który nie poszedł. Samarytanin. Niekoszerny. Nie uznawany przez Żydów. tolerowany jako trędowaty, jako zdrowy już nie. Wrócił do Jezusa i padł przed nim na kolana wielbiąc Boga. Jezus odezwał się i rzekł ( Łuk 17; 16 – 19): Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych ( uzdrowionych – komentarz mój )? A gdzie jest dziewięciu? Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec? ( Żydzi nie uznawali Samarytan za członków narodu wybranego, pomimo tej samej wiary, gdyż Samarytanie byli potomkami Asyryjczyków, a nie Abrahama – komentarz mój)  Co było dalej, za chwilę.

Kiedy strażnicy świątynni zawlekli Jezusa przed Piłata, ten rzekł do Niego (Jan 18; 33 – 38): Czy Ty jesteś królem żydowskim? ( znamienne, że Ty dotyczące Jezusa napisane jest w Biblii z dużej litery, a król żydowski z małej – i nie chodzi tu o Żydów – komentarz mój ).  Odpowiedział Jezus: Czy sam od siebie mówisz, czy inni powiedzieli ci o mnie?  Odpowiedział Piłat: Czy ja jestem Żydem?  Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie: co uczyniłeś? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było królestwo moje, słudzy moi walczyliby ( patrz Szymon Piotr!), abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd. Rzekł mu wtedy Piłat ( z nutą triumfu – złapał bogobojnego Żyda na kłamstwie  - komentarz mój ) A więc jesteś królem?  Odpowiedział mu Jezus: Sam mówisz, że jestem królem. JA SIĘ NARODZIŁEM  I NA TO PRZYSZEDŁEM NA ŚWIAT, aby dać świadectwo PRAWDZIE; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego. Piłat ( zadziwiony ) odrzekł: CO TO JEST PRAWDA? A to rzekłszy wyszedł do Żydów i powiedział do nich: JA W NIM ŻADNEJ WINY NIE ZNAJDUJĘ.

Co to jest ta prawda, prawda, za która ginęli prorocy i sam Chrystus?

W Ewangelii św Jana czytamy ( Jan 8; 31  - 36) czytamy: ” Mówił więc Jezus do Żydów, którzy WIERZYLI W NIEGO ( a takich dzisiaj są miliony – komentarz mój ) jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie. I poznacie PRAWDĘ, a prawda was wyswobodzi. Oburzyli się jego liczni uczniowie (to komentarz mój ) i … odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie? Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu ( tak, jak każdy z nas – komentarz mój ). A niewolnik nie pozostaje w domu (Pańskim – komentarz mój ) na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc SYN WAS WYSWOBODZI, PRAWDZIWIE WOLNYMI BĘDZIECIE. ”

Co to znaczy dla nas?

Wróćmy do Samarytanina.

Rzekł do niego Jezus: Wstań, idź! (Łuk 17; 19 ) Wiara twoja uzdrowiła cię. Co to znaczy uzdrowić oczyszczonego z trądu? Uzdrowić uzdrowionego? To znaczy pobłogosławić człowiekowi, który poznał PRAWDĘ i uwierzył w Syna Człowieczego.  i usprawiedliwić go. Wróćmy do Księgi Joba :  Od sprawiedliwego nie odwraca swych oczu; wraz z królami sadza ich na tronie  i są na zawsze wywyższeni…” To ta  głęboka Prawda, tylko czy chcemy zanurkować w  głębiny Słowa ? Ja zapraszam.