Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5383
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Maj 2014

Jesteś kierowcą?

Każdy z nas to przeżył. Ciemna noc, kierownica, odpowiedzialność. Gdzieś obok śpią nasi bliscy.  Na początku jesteśmy czujni, adrenalina w nas pieni krew, ale z upływem czasu i kilometrów głowa zaczyna nam ciążyć. Zasypiamy. Nagle po upływie 2 – 3 sekund podrywamy się przerażeni naszą słabością. Znowu czujemy adrenalinę, serce galopuje…Jakiś czas.

Tak samo jest z naszą wiarą. Co jakiś czas nasz Ojciec musi poderwać naszą głowę do góry. Tak samo jest z naszym życiem.

W Księdze Izajasza ( pierwszy prorok izraelski, który przepowiedział przyjście Jezusa ) 28; 24 – 27 czytamy: ” Czy oracz stale orze, ABY SIAĆ, robi bruzdy i bronuje swoja rolę? Czy gdy zrówna jej powierzchnię, nie sypie wyki i nie sieje kminu, i nie rozsiewa pszenicy w rzędach, a na jej brzegach jęczmienia oraz prosa i orkiszu? Pouczał go bowiem o właściwym sposobie i wyłożył mu go jego Bóg”.  Jak jest z naszym życiem? Kiedy nam się zaczyna powodzić, widzimy w tym rękę Boga i Jego pomoc, i błogosławieństwo. ale potem wpadamy w rutynę. Praca, sprzątanie w sobotę, niedzielne nabożeństwo… I tak przez lata. Zaczynamy zasypiać. Wkrada się rutyna – na środku pola pszenica, na miedzach proso i orkisz. Jesienią plony, wiosną oranie, sianie pszenicy, prosa, orkiszu, jesienią sianie, nie – zbieranie – czego? Przysypiamy. Rozbijamy nos o kierownicę w czasie hamowania. Umyka nam pierwsze zdanie : ” czy oracz stale orze, ABY SIAĆ…?” Jaki jest cel i sens naszego życia? Pszenica. wyka i orkisz? Czy może proso?

Czytamy o Jezusie w proroctwie Izajaszowym (Iz. 42; 2 – 5 ): ” Nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu ( nawet wtedy, gdy my rutynowo praca, sprzątanie, kościół, pszenica, proso i orkisz – komentarz mój ). Trzciny nadłamanej NIE DOŁAMIE ani knota dogasającego NIE DOGASI, ludom ogłosi prawo ” .  Jakie prawo? Chce nas sądzić? Za co? Nie chce.  ”Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” .                  (J 13,34) .  ” A jeśliby kto słuchał słów moich, a nie przestrzegał ich, Ja go nie sądzę, nie przyszedłem bowiem sądzić świata, ale świat zbawić.  Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym ”  ( Jan 12; 47 – 48 ) .

O co więc Mu chodzi? Tak naprawdę? I proszę o przemyślane odpowiedzi, a nie rutynowe proso i orkisz. Powiem Wam, jakie Pan dał mi zrozumienie.

Był moment, kiedy Jezus uzdrawiał. I szły za nim tłumy z Galilei, ziemi judzkiej, z Zajordania i wszystkich miast Izraela. Szli i zastanawiali się, KTO TO? Nowy prorok? Uzdrowiciel? Mesjasz może? Może wyzwoli nas z niewoli rzymskiej?

Wtedy Jezus, widząc tłumy, wstąpił na górę i … nauczał (Mat. 5; 1 – 12 ). Jak? Inaczej. Inaczej, niż się wszyscy spodziewali.

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ICH jest Królestwo Niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem ONI będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem ONI posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną SPRAWIEDLIWOŚCI, albowiem ONI będą nasyceni.

Błogosławieni  MIŁOSIERNI, albowiem ONI miłosierdzia dostąpią.

Potem jest wers ósmy – proszę go, porzucając na chwilę własną wygodę, przeczytać osobiście – i pomyśleć.

…ludom ogłosi prawo…

Jakie prawo?

” Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem…” (Jan. 13;34).  Apostoł rozwinął tą myśl : ” jedni drugim brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy” (Gal. 6;2). Skoro Bóg jest naszym Przyjacielem, wspiera nas, podtrzymuje i prowadzi, mało tego,abyśmy mieli PEWNOŚĆ zbawienia dał nam swego Syna, jakimi tak naprawdę mamy być my? Jakim uczniem, jakim kierowcą, jakim rolnikiem?  ”Albowiem nikt dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera” (Rzym. 14; 7 ). Obejrzyjmy się więc naokoło, przetrzyjmy w Bogu oczy i wznieśmy wzrok znad własnego pola… nie, nie do góry – na człowieka.

Nietypowo

Dzisiaj zamiast garści myśli – garść uczuć. Polecam ten filmik  http://megastrzal.pl/43-715-243-wyswietlenia-ty-widziales/?utm_campaign=brejn&utm_medium=publish&utm_source=facebook

Zawalił się mój świat

Był czas, kiedy cała ziemia judzka wraz z  narodem wybranym była w niewoli filistyńskiej. Żydzi zostali pozbawienie broni, pancerzy etc, nie mieli czym walczyć. Niektórzy z nich pomimo to stawiali opór. Wśród nich był Samson ( Księga Sędziów; rozdział 16 ).  Szybko zdobył sławę nie tylko jako rosły i silny wojownik, ale także dlatego, że za pomocą końskiej szczęki na kiju pokonał wielu Filistyńczyków. Wodzowie filistyńscy nie mogąc go pokonać w boju postanowili wciągnąć Samsona w pułapkę. Obiecali żonie Samsona Dalili, że każdy z nich da jej po tysiąc srebrników w zamian za informację o sekrecie siły jej męża.

W tym samym kraju, ale wiele wieków później, Jezus z Nazaretu przybył do samarytańskiego miasta Sychar ( Jan; 4, 5 – 26 ).  Był sam, ponieważ Jego uczniowie oddalili  się w poszukiwaniu pożywienia. W mieście tym znajdowała się jedyna w okolicy studnia ze świeżą wodą, zwana studnią Jakuba. Służyła ona okolicznym mieszkańcom już od 1000 lat i służy do dzisiaj.  Studnia nadawała rytm życiu osady. Rano korzystały z niej kobiety, bo to one dbały o dom, potem pastuchowie poili z niej bydło, dopiero wieczorem mogła do niej podejść bohaterka przypowieści, Samarytanka, która była wyalienowana ze swojej społeczności. Jezus zwrócił się do niej: daj mi pić.

Dalila zachęcona wizją bogactwa próbowała po kobiecemu podejść swego męża. Samson powiedział jej, że wystarczy go związać siedmioma świeżymi ścięgnami, a osłabnie. Kiedy zasnął, Dalila zrobiła to, jednak bez rezultatu. Samson dalej był silny. Zaczęły się wyrzuty : nie mówisz mi prawdy, jak ty mnie traktujesz… Samson zmienił wersję – tym razem miało to być siedem nowych powrozów, jednak ponowne związanie powrozami śpiącego męża znowu nic nie dało. Zaczął się płacz. Nie kochasz mnie, oszukujesz mnie cały czas… Po trzeciej nieudanej próbie zniewolenia męża awantura małżeńska zaczęła się rozkręcać. Zmęczony tym Samson powiedział wtedy prawdę: Jestem wybrany przez Boga, a my, Nazyrejczycy, na dowód wierności Bogu nie strzyżemy swoich włosów, gdybym się ostrzygł, utraciłbym swoją siłę. Dalila natychmiast powiadomiła o tym Filistyńczyków, po czym we śnie ostrzygła męża, a ten osłabł. Okupanci zapłacili Dalili za zdradę, a jej męża oślepili i ślepego, skutego łańcuchami,  zmusili do obracania żaren.

Zaskoczona Samarytanka odpowiedziała Jezusowi: jakże ty możesz do mnie mówić daj mi pić? Przecież Żydzi nie obcują z Samarytanami. Gdybyś wiedziała kim jestem, usłyszała, sama poprosiłabyś mnie o wodę żywą. Kobieta, przeczuwając, że rozmawia z niezwykłym człowiekiem odrzekła: nie masz nawet czerpaka, jakże mi więc dasz tę wodę żywą? Czyżbyś był WIĘKSZY od ojca naszego Jakuba? Odpowiedział jej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie. Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, która Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu. Panie, daj mi tej wody, abym nie pragnęła! Idź, zawołaj męża swojego i wróć tutaj. Nie mam męża. Rzekł jej Jezus: dobrze powiedziałaś : nie mam męża, miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, z którym żyjesz, nie jest twoim mężem ( to była przyczyna wyrzucenia kobiety poza nawias społeczeństwa – życie z mężczyzną bez ślubu – komentarz mój ). Odrzekła Mu: widzę, Panie, żeś prorok. Wytłumacz mi jedną rzecz : Ojcowie nasi na tej górze obok oddawali Bogu cześć, Żydzi znowu oddają ją w świątyni w Jerozolimie. Kto ma rację? Usłyszała : Nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu, nadchodzi godzina, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawać Ojcu cześć W DUCHU I PRAWDZIE, bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. BÓG JEST DUCHEM, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać  W DUCHU I W PRAWDZIE.

Po kilku miesiącach, w czasie swojego święta, Filistyńczycy kazali sprowadzić ślepego Samsona, aby znowu móc napawać się swoją władzą nad nim. W budynku i na jego dachu świętowało około trzech tysięcy mężów i kobiet, cała arystokracja okupantów. Samson, któremu już odrosły włosy,  wsparł ręce na dwóch słupach nośnych budynku, pomodlił się, po czym naparł z całą siłą na nie. Budynek zawalił się, strop zabił Samsona i wszystkich Filistyńczyków.

Rzekła Samarytanka do Jezusa: Wiem, ze przyjdzie Mesjasz ( to znaczy Chrystus ); gdy On przyjdzie, wszystko nam oznajmi. Rzekł jej Jezus: Ja, który mówię z tobą, JESTEM NIM. Przyznał się tej kobiecie, że jest Chrystusem, że to On własnie ma moc, aby zmienić człowieka, że ma władzę nad śmiercią.

I oto On, Jezus Chrystus, wsparł się całą swoją mocą na dwóch słupach mego życia: słupie niewiary w Boga i słupie niewiary w ludzi. I zawalił się mój świat, świat samotności i odrzucenia, świat w którym nie miałem już siły żyć. To On mi obiecał, że w jeden dzień zburzy mój pusty dom i we trzy dni go na nowo odbuduje. We mnie.  I stało się tak. Na gruzach mojego dawnego życia urosło coś nowego i dotychczas mi nieznanego -miłość. Nagle okazało się, że już nie jestem sam, że jestem  komuś potrzebny. Musiałem jedynie pod tymi gruzami pochować moje dawne ja i ŻYĆ. Żyć poprzez Niego dla innych.

Żyjmy więc razem.