Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5734
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2014

Jestem z Panem Panie Tomku

Wszystko zaczęło się niewinnie, wręcz sympatycznie. Pan Tomek – postać bynajmniej nie wirtualna, ale jak najbardziej z krwi i kości – pojechał na zakupy do hipermarketu. Przed sklepem zaczepił go skromnie ubrany człowiek prosząc o pieniądze na chleb. Szybkie spojrzenie z dużą dozą krytycyzmu – czy czasem to nie jest kolejny petent do jałmużny na wódkę. Ale nie. Mężczyzna był trzeźwy, czysty, aż nieprawdziwy. Pan Tomek wyjął z torby bochenek chleba i dał mu go.

W Księdze Izajasza 62, 2 czytamy: ” Wtedy ujrzą narody twoją SPRAWIEDLIWOŚĆ i wszyscy królowie twoja chwałę, i nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana ustalą.”  Każdy z Nas ma szansę w życiu na zrobienie czegoś dobrego. Czy wykorzystujemy ją?

Kiedyś, bardzo dawno temu, byłem bardzo głodny. Nie miałem domu. Do tej pory pamiętam smak świeżego chleba, który ukradłem. I zapach pomidorów, które dała mi dziewczyna w moim wieku. Ten człowiek zaczął jeść chleb. Zajadał z takim smakiem, jakby to była najlepsza potrawa świata. Kiedy o tym piszę czuję zapach tego chleba. Panu Tomkowi zrobiło się głupio. Poczuł, że podarowanie chleba to zbyt mało.

W Objawieniu św. Jana, w liście do zboru w Pergamie,  ( Obj. 2, 17) czytamy: ” Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje”.

Manna ukryta – symbol Bożej pomocy i pokarmu na pustyni. I kamyk z naszym imieniem otrzymanym od Boga – wyrytym gdzieś tam głęboko w sercu. Pan Tomek zabrał bezdomnego do sklepu. Kazał mu wybrać z półek cokolwiek do jedzenia, on zapłaci. Głodny mężczyzna wybierał najtańsze produkty cały czas pytając się, czy nie są za drogie. Pan Tomek z własnej inicjatywy dorzucił jeszcze wędlinę, masło itp. Kiedy stanął przy kasie sklepowej ludzie z ogonka za nim zorientowali się, że to żywność dla bezdomnego. Zaczęły się nieprzychylne komentarze i przytyki, wręcz agresja. Zakupy kosztowały ponad 40 zł. Bezdomny mężczyzna z lekko zapełnioną reklamówką odszedł szczęśliwy, Pan Tomek natomiast zamknął się w swoim aucie i zaczął płakać. Nie nad biednym. Nad ludźmi z kolejki. Ile jest warte nasze człowieczeństwo, nasze chrześcijańskie sumienie? 40 złotych? Płakał z bezradności, z rozpaczy nad tym, że tak naprawdę normalny, ludzki odruch spotkał się z negacją.

W liście do zboru w Sardes ( Obj. 3,5 ) czytamy: ” Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami”.  Wydawałoby się, że historia skończyła się szczęśliwie. Głodny dostał jedzenie, Pan Tomek pokazał się z dobrym człowiekiem, godnym noszenia szat białych,  słowem – alleluja! Niestety to nie jest koniec tej historii. Nasz bohater nie mogąc pogodzić się z reakcją wrogiego tłumu wrzucił skan paragonu do internetu – do myślenia i ku przestrodze. Zrobił się szum medialny. Oto znalazł się ktoś, kto nie tylko czyni dobrze, ale też nie milczy na temat ludzkiego zła i bezinteresownej zawiści. Być może, gdyby nie wrzucił tego zdjęcia na forum to nic by się nie stało. Być może…

W Księdze Izajasza 63, 17 czytamy : ” Dlaczego dopuściłeś Panie, ze zboczyliśmy z twoich dróg, a NASZE SERCA ZNIECZULIŁEŚ na bojaźń przed tobą? „. Kilka dni temu, kiedy rano Pan Tomek chciał udać się do pracy, zastał swój samochód porysowany gwoździem i oblany farbą. Naprawa wyniesie go kilka tysięcy złotych. A to wszystko z powodu paragonu w internecie.

To nie jest wymyślona historia. Jest do bólu prawdziwa. Tu jest link – polecam. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16382732,Zarysowana_karoseria_i_oblane_farba_auto__Nieznani.html#BoxSlotIMT

Pan Tomek dalej wierzy w ludzi i pilnuje swojej szaty białej trzymając w reku biały kamyk ze swym imieniem. Jestem Z Panem, Panie Tomku!

Wakacyjne lenistwo

Muszę wszystkich przeprosić – na ponad miesiąc zrobiłem sobie wolne od bloga. Przez ten czas działo się dużo – miałem mnóstwo pozytywnych przeżyć, wspaniałych spotkań, przemyśleń. Spróbuję się z Wami nimi podzielić.

W Księdze Micheasza 4, 6 – 7 czytamy: ” W owym dniu, mówi Pan, zbiorę CHROMYCH, ZGROMADZĘ TO, CO ROZPROSZONE, I TYCH, KTÓRYCH UTRAPIŁEM. Z tego, co chrome, stworzę resztkę, a z tego, co rozproszone, potężny naród.”  To nie jest trudny cytat, to nasza codzienność, w której kulejemy i się staramy żyć z Bogiem. Pokażę Wam to.

Przypomnę Wam trzy przypowieści, które mi osobiście niesamowicie dały do myślenia. Prosiłbym też każdego z WAS, aby te fragmenty osobiście przeczytał.

W Ewangelii św. Mateusza 14. 22 – 33 można przeczytać o wpadce (?) czy też doświadczeniu wiary Piotra przez Jezusa. Kiedy uczniowie, na wyraźne polecenie Nauczyciela wypłynęli na jezioro, zrobiła się pochmurna pogoda, wiatr, deszcz. I oto w środku nocy zobaczyli Jezusa idącego po wodzie. Omam? Zmęczenie? A może jednak coś więcej? Usłyszeli: UFAJCIE, JA JESTEM, NIE TRWÓŻCIE SIĘ. Piotr chcąc pokazać swoją wiarę (?), a może walcząc z własnym zwątpieniem zawołał; Panie, JEŚLI TO TY JESTEŚ, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A on odrzekł: Przyjdź. Piotr wyszedł z łodzi i zaczął iść po wodzie. Oto niemożliwe stało się możliwym. Do czasu, bo oto Piotr widząc wichurę, fale i szkwał przeląkł się i zaczął tonąć. Zawołał: Panie, ratuj mnie. Jezus wyciągnął go z wody mówiąc: O małowierny, CZEMU ZWĄTPIŁEŚ?

Teraz Ewangelia św. Marka 4, 35 – 41. po długim nauczaniu Izraelitów Jezus poprosił uczniów: przeprawmy się na drugą stronę jeziora. Był po prostu, tak po ludzku zmęczony. Kiedy płynęli łodzią pod żaglem, położył się na rufie  łodzi i….zasnął. W tym czasie zerwał się szkwał. Uczniowie, z których część dopiero co zajmowała się zawodowo rybołówstwem, wpadli w panikę. Powstał krzyk: Nauczycielu! Nic cię nie obchodzi, że giniemy? Jezus obudził się, ruchem ręki uciszył burzę i rzekł do uczniów: Czemu jesteście tacy bojaźliwi? JAKŻE TO, WIARY JESZCZE NIE MACIE?

 

Trzecia przypowieść. Marek 9; 14 -29. Uczniowie próbowali uzdrowić epileptyka. Nakładali ręce, modlili się – bezskutecznie. Zdesperowany ojciec chorego zwrócił się bezpośrednio do Jezusa z prośbą o pomoc. Ten najpierw …hm, powiedzmy, że delikatnie zwrócił uczniom uwagę mówiąc:  O rodzie bez wiary! Jak długo będę z wami? Dokąd będę was znosił? Przywiedźcie go (chorego ) do mnie! Po krótkim wywiadzie lekarskim ( dopisek mój ) i obejrzeniu pacjenta ( dopisek mój – lata pracy w służbie zdrowia są silniejsze ) zwrócił się do ojca chorego – wers 23 – Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego. Nieszczęsny ojciec zawołał: WIERZĘ, (ale) POMÓŻ NIEDOWIARSTWU MEMU.

 

Jeszcze raz przypomnę początek : W Księdze Micheasza 4, 6 – 7 czytamy: ” W owym dniu, mówi Pan, zbiorę CHROMYCH, ZGROMADZĘ TO, CO ROZPROSZONE, I TYCH, KTÓRYCH UTRAPIŁEM. Z tego, co chrome, stworzę resztkę, a z tego, co rozproszone, potężny naród.”

Wątpiący, przerażony Piotr, wątpiący, przerażeni uczniowie, wierzący , zdesperowany ojciec proszący o pomoc dla własnej niewiary. Wszyscy chcieli, aby Bóg coś im udowodnił.  I on to zrobił. Zebrał chromych, niedoskonałych, ślepych, głuchych i wątpiących. Zebrał doświadczonych przez los. Zebrał Nas w swoim imieniu. Przez Niego dla nas.

W Ewangelii św. Łukasza jest przepiękny fragment ( 17: 11-19 ). Jezus uzdrowił 10 trędowatych, zresztą na ich osobiste prośby. Zgodnie z wymaganiami Zakonu odesłał ich na kontrolę lekarską ( ten zawodowy slang!), aby po udowodnieniu swojego uzdrowienia przed kapłanem mogli wrócić do swoich rodzin. Tylko jeden z nich , Samarytanin, a więc członek społeczności nie uznawanej przez Żydów z powodu pochodzenia, zawrócił, padł na twarz przed Jezusem i zaczął wielbić Boga. Chrystus po początkowej przemowie do uczniów rzekł mu: Wstań! Idź! WIARA TWOJA UZDROWIŁA CIĘ!   Powiedział to do człowieka JUŻ uzdrowionego z trądu. A więc nie chodziło mu o uzdrowienie ciała, tylko o coś więcej. O niego. O nas.

Odwieczne pytanie – jacy mamy być? Jak żyć na co dzień w, bardzo często niestety, wrogim środowisku.  Jak się modlić, jak głosić Słowo? Przeczytajcie ten fragment – I List św. Jana 5; 14 – 15.  ” Taka zaś jest ufność, jaką mamy do niego, iż jeżeli prosimy ( modlimy się – komentarz mój ) o coś według jego woli, wysłuchuje nas. A jeżeli wiemy, że nas wysłuchuje, o co go prosimy, wiemy też, że otrzymaliśmy już od niego to, o co prosiliśmy . ” A więc modlitwa wysłuchana, to modlitwa przewidziana w Planie Bożym. Modlitwy o wygraną w lotto i tym podobne są puste i niespełnione.  Więc kogo wysłuchuje Pan? Nad kim się pochyla Bóg? Przypomnę. W Księdze Micheasza 4, 6 – 7 czytamy: ” W owym dniu, mówi Pan, zbiorę CHROMYCH, ZGROMADZĘ TO, CO ROZPROSZONE, I TYCH, KTÓRYCH UTRAPIŁEM. Z tego, co chrome, stworzę resztkę, a z tego, co rozproszone, potężny naród.”  Ten naród to dzieci Boże, to my. Chromi, kulawi, potykający się, cierpiący…

Albowiem Bóg tak umiłował świat, że Syna swego dał…Pamiętacie?