Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5332
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2014

PÓJDŹ I ZOBACZ! Czyli moje pożegnanie z Bratem Andrzejem.

Zaczyna się ta historia spokojnie, wręcz sielsko. W słonecznym skwarze, gdzieś w Izraelu, odpoczywał sobie pod rozległym drzewem figowym pewien Żyd imieniem Natanael. Znając tamtejsze zwyczaje i przyrodę mogę sobie to wyobrazić. Naokoło pełno piasku, gdzieniegdzie drobne, kolczaste krzaczki, a w samym środku wioski olbrzymie, dające cień drzewo. Na rozwiniętej macie siedzi nobliwy Żyd i popija sobie napar ze świeżych liści mięty  słodzony miodem prowadząc leniwie konwersację z innymi Żydami. Ty wiesz, co się dzieje, Natanaelu? Co? Objawił się kolejny prorok, podobno uzdrawia, może to Mesjasz? Eee tam…plotki. Na to podchodzi do starszyzny Filip i rzekł do Natanaela (Jan  1;45 – 49): Znaleźliśmy tego, o którym pisał w zakonie Mojżesz, a także prorocy: Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu. Odpowiedział mu Natanael: czy z Nazaretu może być coś dobrego? Filip na to: PÓJDŹ I ZOBACZ!

Wiele lat wcześniej kilku braci zirytowanych postępowaniem Józefa, syna Jakuba, postanowiło go zabić. Józef jako najmłodszy syn w rodzinie był, delikatnie mówiąc, okropny dla swoich braci. Donosił stale na nich ojcu, aranżował sytuacje poniżające ich w oczach Jakuba, wręcz spiskował przeciwko nim. Bezradni bracia postanowili się go pozbyć. Złapali go, rozebrali i wrzucili do studni na pustyni, na pewną śmierć. Jednak po chwili refleksji postanowili darować mu życie , sprzedali go jako niewolnika karawanie udającej się do Egiptu, a sami upozorowali atak lwa na Józefa i jego śmierć. Nie wiedzieli, że wrzucali do studni młodego, niedojrzałego chłopca, a wydobyli kogoś całkowicie innego.

Kiedy Jezus ujrzał idącego do niego Natanaela, rzekł o nim: Oto prawdziwy Izraelita, W KTÓRYM NIE MA FAŁSZU. Skąd mnie znasz? Odpowiedział mu Jezus: Zanim cię zawołał Filip, widziałem cię, gdy byłeś pod drzewem figowym.

Dawno temu, całe 13 lat, do zboru Kościoła Ewangelicko – Metodystycznego  w Wapienicy w Bielsku – Białej przyjechał w odwiedziny z Katowic świeżo nominowany tam do posługi drobny, szczupły człowiek w okularach. Był ciężko przestraszony, nasz zbór wtedy, a mam nadzieję, że i teraz, słynął z dużych wymagań do tych, którzy służą nam Słowem, a on chyba bał się, czy podoła.  Słuchałem tego Człowieka z dużą dozą krytycyzmu, szukając w myślach argumentów na NIE.  Z upływem lat stał się dla naszego zboru i dla mnie Bratem Andrzejem, mile widzianym Gościem, kimś na TAK,  kimś po prostu ciepłym, ciepłym Miłością. Dlaczego? Oto zmusił nasz zbór i mnie, abyśmy wyszli spod drzewa figowego. Zmusił nas, ponieważ sam spod tego drzewa wyszedł do nas. PÓJDŹ I ZOBACZ! Zaczęliśmy iść RAZEM, iść do Jezusa, ot tak, po prostu…po prostu razem.

Odpowiedział Panu Natanael, odpowiedział w pierwszym odruchu, z marszu :” Mistrzu! Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela.”

Okazało się, że Jezus jednym zdaniem sprawił, że w Natanaelu coś się rozpaliło, jakiś ogień. Taki sam ogień rozpalił się w Józefie w studni, kiedy w głębi serca zrozumiał, ze robił źle. Taki sam ogień zapalił się w każdym z nas, w każdym człowieku. Ogień miłości. Niestety ten ogień trzeba podsycać, on sam z siebie się nie pali. Pali się dzięki ludziom żyjącym w społeczności, codziennym rozmowom, rozważaniom, modlitwie w końcu. Ten ogień został podsycony w nas przez Brata Andrzeja, który stał się dla nas świetnym narzędziem Jezusowym i przykładem Jego działania. Niestety dla nas, dla zboru w Wapienicy, Brat Andrzej przeniósł się do stolicy, stąd dzisiejszy tytuł. Dziękujemy za te wszystkie lata !

W Objawieniu św. Jana, w liście do zboru w Efezie, w 4 wersie jest napisane: ” Lecz mam ci za złe, ze porzuciłeś pierwszą miłość „. Ten nasz ogień nie trwa wiecznie, czasem zaczyna przygasać. I to właśnie wtedy Bóg pomaga nam zsyłając ludzi i sytuacje, które mają nam pomóc. Tak było z Józefem. Zrobił on karierę na dworze faraona w Egipcie, był kimś znacznym. I kiedy nastał czas głodu, Jakub wysłał synów do Egiptu po ziarno. Józef dał się tam  poznać braciom, którzy widząc wysokiego rangą urzędnika, byli po prostu przerażeni. Józef odezwał się do braci ( 1 Księga Mojżeszowa 45; 4-5) : ” Jam jest Józef, brat wasz, którego sprzedaliście do Egiptu.  Lecz teraz nie trapcie się ani nie róbcie sobie wyrzutów, żeście mnie tu sprzedali, gdyż Bóg wysłał mnie przed wami, ABY WAS ZACHOWAĆ PRZY ŻYCIU.”

Józef zachował swoją Miłość daną mu przez Boga w studni, zachował i ogrzał nią swoich braci. Ojciec dał nam Swego Syna, ABY NAS ZACHOWAĆ PRZY ŻYCIU.  Tak długo, jak będziemy z siebie dawać, tak długo będziemy żyć. Aby to jednak zrobić musimy pod naszym drzewem usłyszeć głos Filipa:  PÓJDŹ I ZOBACZ!

Gdzie jest Człowiek?

Świat nie boi się zabijać, nie boi się kłamać, kraść, oszukiwać… Za to świat boi się Boga. Boi się spojrzeć Mu w oczy. Świat ucieka się do pośredników, fundacji, uczynków, aby tylko przykryć swoją nagość. Mamy być tacy sami? Zagubieni we własnym kłamstwie?

W Księdze Izajasza, największego proroka Izraela zwiastującego przyjście Chrystusa, w rozdziale 65, wers 13 – 15 czytamy: ” Dlatego tak mówi Wszechmocny Pan: OTO MOI SŁUDZY BĘDĄ JEŚĆ, lecz wy będziecie głodni, OTO MOI SŁUDZY BĘDĄ PIĆ, lecz wy będziecie spragnieni, OTO MOI SŁUDZY BĘDĄ SIĘ WESELIĆ, lecz wy będziecie się wstydzić.” I dalej: ” Oto moi słudzy będą wykrzykiwać z głębi swojego szczęśliwego serca, lecz wy będziecie krzyczeć z głębi serca zbolałego i będziecie jęczeć z rozpaczy.”

Skąd ten straszny, wręcz nieludzki podział na sługi i ” was „? Skąd ta granica?

Czasem myślę, że nie tylko człowiek uczy się Boga, ale również Bóg uczy się człowieka, a trudna to nauka, gdyż człowiek bez Boga jest nieprzewidywalny. Kiedyś było prościej. Kiedy Mojżesz zszedł z góry z Bożymi przykazaniami na tablicach, to wszedł na święto. Oto naród wybrany pod jego nieobecność stworzył sobie złotego cielca ( do dzisiaj panuje moda na ozdabianie przedmiotów kultu złotem ). Zirytowany Mojżesz zawołał Lewiego i kazał mu, aby jego plemię przeszło cały obóz z mieczem w ręku. Kto był najbliżej – ginął. Ginęły kobiety, dzieci, starcy… Zginęło kilka tysięcy Żydów, a sam Lewi w dowód zasług dostał obietnicę służby kapłańskiej dla siebie i swojego plemienia po wsze czasy…Szybko okazało się, że to za mało, człowiek dalej błądził pomimo przykazań, wychowania i tradycji. Okazało się, że przy byle pretekście leje się krew, że ludzkie złe emocje coraz bardziej oddalają człowieka od Boga. Dlatego przyszedł Jezus.

Cóż dalej pisze Izajasz? ” I pozostawicie swoje imię ( imię członka narodu wybranego – komentarz mój ) MOIM WYBRANYM na przysłowiowe przekleństwo: Niech Wszechmogący Pan cię zabije! ( nie fizycznie, a przez odtrącenie – komentarz mój ) LECZ MOIM SŁUGOM BĘDZIE NADANE INNE IMIĘ. ”

Co to za Imię? Skąd ten podział dzisiaj, w erze Chrystusa? Skąd ta krew i wojna wokół nas?

W Objawieniu św. Jana, w liście do zboru w Pergamie (2;17) czytamy: ” Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. ZWYCIĘZCY  ( jesteś nim? – komentarz mój ) dam nieco z manny ukrytej ( manna uratowała Izraelitów na pustyni  - komentarz mój ) i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje .”

I oto kosztem tych, którzy z własnej woli nie zostali Sługami, Słudzy otrzymali nowe imię, dostali nowego Ducha i Zbawienie. I oto ci, którzy oddzielili się od Boga, stali się zarzewiem wojny…

Nie czujmy się lepsi. Lepsi od Żydów czy Chrześcijan z poszczególnych Kościołów. Bądźmy sługami nieużytecznymi, aby to nas nie dotknęło pytanie: gdzie w tobie jest Człowiek? Ten jedyny i największy…W Biblii mamy mnóstwo przykładów. ŚLEPY od urodzenia, trędowaty Samarytanin, Samarytanka przy studni, chora kobieta – i krzyk : Zmiłuj się! I odpowiedź:  idź,  twoja wiara cię uzdrowiła….

W Objawieniu św. Jana ( 16;15 ) czytamy apel do człowieka , do naszych serc i sumień: ” Oto przychodzę jak złodziej; BŁOGOSŁAWIONY TEN, KTÓRY CZUWA I PILNUJE SZAT SWOICH, aby nie chodzić nago i aby nie widziano sromoty jego. ”

Otrzymaliśmy szatę i kamyk biały, otrzymaliśmy Błogosławieństwo i obietnicę Zbawienia. Mamy wszystko. Naszym jedynym zadaniem jest pilnowanie tego Daru od Boga i pozostanie Człowiekiem – wbrew całemu światu. I dopiero wtedy, gdy zostaniemy Zwycięzcami,  bez strachu możemy spojrzeć wgłąb własnego serca, w oczy Pana.