Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 4995
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2015

Carpe Diem, czyli Bóg w dom.

Kilka dni temu miałem wraz z żoną nieoczekiwanych Gości. Ciężko zdziwiony przywitałem ich słowami : prędzej śmierci bym się spodziewał! Na co usłyszałem – żyj chwilą…Dlatego dzisiaj będzie o Gościach i gościnie.

Późnym wieczorem, właściwie nocą, przyszedł do Jezusa faryzeusz imieniem Nikodem. Miał chłopina problem. Zwrócił się do Jezusa ( Jan, 3; 1 – 6) słowami: Mistrzu! Wiemy, ze przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był. Nikodem miał poukładany w głowie plan tej rozmowy,  nie wiem jaki. Chciał na pewno wdać się w dysputę teologiczną, rozmowę, która miała utwierdzić jego poglądy na Mesjasza i Zbawienie. Tymczasem, ku własnemu zdumieniu, usłyszał następujące słowa : ” Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci ( Jezus tego sformułowania używał tylko wtedy, jak chciał podkreślić wagę swojej wypowiedzi – komentarz mój ), jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.

Innego dnia, w tym samym czasie, ale w innym miejscu, do Jerycha wchodził Nauczyciel ( Łuk, 19; 1 – 10 ).  I oto Zacheusz, szef miejscowego urzędu celnego, nadzorujący zbieranie wszelkiego rodzaju ceł i opłat na rzecz Cesarstwa Rzymskiego, pragnął go widzieć. Będąc człowiekiem niskiego wzrostu, wdrapał się – o zgrozo – na jedyne drzewo w Jerychu, sykomorę. Sykomora, będąca dziką odmianą figi, od niepamiętnych czasów była traktowana na Bliskim Wschodzie z olbrzymią estymą i szacunkiem. Pomimo, że jej owoce były bardzo gorzkie, sadzono je na głównych placach ze względu na cień, który dawała. Dorosłe, dojrzałe drzewo miało wielkość baobabu. To właśnie spod takiego drzewa padło słynne : a czy z Nazaretu może być coś dobrego? Oprócz cienia sykomora kojarzyła się Żydom z Życiem.  W czasie burz piaskowych, w sytuacjach, gdy wiatr wywiał spod niej całą ziemię, wbrew wszystkiemu ukorzeniała się jeszcze głębiej w podłożu. Znowu w przypadku całkowitego zasypania drzewa piaskiem dotychczasowe gałęzie stawały się korzeniami, a sykomora wypuszczała ku górze nowe pędy. Szacunek do tego drzewa był tak duży, że nikt na niego nie miał prawa wchodzić. Kiedy zrobił to Zacheusz – od razu został zauważony przez Jezusa.

Wytrącony ze swojego planu rozmowy, zaskoczony Nikodem odrzekł Jezusowi: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? Usłyszał od Chrystusa: Zaprawdę, zaprawdę ( znowu ! ) powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.  Co narodziło się z ciała, CIAŁEM JEST, a co się narodziło z Ducha, DUCHEM JEST.

Zauważywszy Zacheusza na drzewie, Jezus, ku oburzeniu wszystkich obecnych, rzekł do niego:  Zacheuszu, zejdź spiesznie, gdyż dzisiaj MUSZĘ zatrzymać się w domu twoim. Widząc to wszyscy zaczęli szemrać – jakże to tak? Gościć u celnika i oszusta? Człowieka niegodnego? Bezczelnego na tyle, że wszedł na drzewo, na które wejść nikt by się nie powarzył? Zaskoczony Zacheusz w jednej chwili podjął decyzję: Panie, oto połowę majątku mojego daję ubogim, a jeśli na kim co wymusiłem, jestem gotów oddać w czwórnasób. Odrzekł Jezus – mówił do Zacheusza, ale tak naprawdę zwracał się do wszystkich obecnych – Dziś zbawienie stało się udziałem DOMU TEGO ( patrz Nikodem ), ponieważ i ON JEST SYNEM ABRAHAMOWYM. Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, CO ZGINĘŁO.

Dwie różne wizyty, dwa różne pragnienia…Łączy je jedno – szansa. Każdy z nas ma możliwość WYBORU, wyboru dzięki wierze, wyboru dzięki możliwości ponownego narodzenia. Wystarczy porzucając wszelkie wątpliwości wejść na naszą sykomorę…i usłyszeć. Co? Pukanie. Pukanie naszego serca, naszego sumienia, naszej spragnionej duszy. I otworzyć, aby na progu naszego życia ujrzeć Gościa, Człowieka i Zbawiciela. Wiec Carpe Diem – złapmy tę chwilę w naszą spracowaną, młodą lub starą pięść – i żyjmy, żyjmy nowym życiem. Gość w dom, Bóg w dom.

USS ” Donald Cooke” czyli ostatni będą pierwszymi.

Pewien człowiek przygotował wielką wieczerzę i zaprosił na nią wielu przyjaciół. Kiedy minęła już pora zaczęcia wieczerzy posłał do nich sługę, aby im powiedział : Przyjdźcie, wszystko już gotowe ( Łuk. 14; 15  - 24 ).  Zaprosił samych bogatych ludzi, ludzi godnych takiej wielkiej wieczerzy. Zaprosił faryzeuszy, uczonych w piśmie, zaprosił kapłanów  właścicieli winnic i bogatych kupców. Zaprosił  - jakbyśmy dzisiaj powiedzieli –  ludzi władzy. Jakież było jego zdziwienie, kiedy sługa przyniósł same odmowy. Oto kupiłem właśnie pole i muszę je zobaczyć – mniej mnie za wymówionego, Oto kupiłem pięć par wołów i muszę je wypróbować – miej mnie, proszę, za wytłumaczonego, oto pojąłem właśnie Żonę i nie mogę przyjść…Dla gospodarza – szok i niedowierzanie …Jak to możliwe?

12 kwietnia 2014  do wybrzeży rosyjskich podpłynął amerykański niszczyciel rakietowy USS ” Donald Cooke”. Jest to w tej chwili najlepiej uzbrojony okręt US NAVY, który wraz z trzema innymi jednostkami tworzy tarczę antyrakietową w Europie. Oprócz rakiet typu Tomahawk mogących przenosić ładunki jądrowe, najnowszych rakiet przeciwlotniczych etc etc wyposażony został w najnowsze dziecko Pentagonu – system Aegis. Dzięki temu może śledzić i zniszczyć SETKI CELÓW równocześnie, samolotów czy okrętów. Dzięki najnowszym radarom mógł śledzić na odległość setek kilometrów każdy okręt i każdy samolot. Cel tej misji był jeden – pokaz siły i zastraszenie rosyjskiej armii. Rosjanie mieli zrozumieć przekaz – oto widzę cię, w każdej chwili mogę cię zlikwidować. USS ” Donald Cooke” samemu będąc na wodach międzynarodowych monitorował każdą działalność rosyjskiej armii – radiostacje,radary, samoloty – na olbrzymim terenie – terenie rosyjskim oczywiście. I wtedy coś się stało…

Pewnego dnia siewca wyszedł, aby siać (Mat.13;1 -8 ). A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, i przyleciało mnóstwo ptactwa i zjadło je. Inne zaś padły na grunt skalisty, gdzie nie miały wiele ziemi. Te szybko powschodziły. Jednak kiedy słońce zaczęło mocno grzać, zostały spieczone i uschły. Jeszcze inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je. Czemu o tym piszę? I co to ma do wieczerzy i USS ” Donald Cooke”? O tym za chwilę.

Rozgniewany mocno odmową gospodarz rzekł do sługi: Wyjdź prędko na place i ulice miasta i sprowadź tutaj ubogich i ułomnych, i ślepych  i chromych. I oznajmił sługa: Panie stało się tak, jak rozkazałeś, I JESZCZE JEST MIEJSCE.

I oto w kierunku niszczyciela USS ” Donald Cooke” wystartował stary technologicznie, NIEUZBROJONY rosyjski bombowiec SU 24. Został oczywiście od razu namierzony, rakiety i działka przeciwlotnicze wzięły go na cel. Otrzymał polecenie : NIE ZBLIŻAJ SIĘ, jeśli przekroczysz odległość 100 km od nas, zostaniesz zestrzelony. Normalnie taki stary samolot można byłoby zestrzelić z procy, ale nie tym razem. Na dystansie 100 km Rosjanin włączył swój system walki elektronicznej. Amerykańskie radary oślepły, nie widziały tego samolotu, działka i rakiety nie widziały celu, system Aegis padł, nie działało radio. Nastała panika.

Gospodarz zwrócił się do sługi: Skoro jest jeszcze miejsce, wyjdź na drogi i miedzy opłotki i PRZYMUSZAJ, by weszli, i niech będzie  ZAPEŁNIONY DOM MÓJ. Albowiem mówię wam, że żaden z owych zaproszonych mężów nie skosztuje mojej wieczerzy.

Nieuzbrojony rosyjski bombowiec podleciał do USS ” Donald Cooke”, po czym udając atak bombowy i rakietowy PRZELECIAŁ NAD POKŁADEM amerykańskiego niszczyciela. Sfrustrowani marynarze widzieli w kokpicie roześmianą twarz Rosjanina. Zrobił on sobie 90 minutowe ćwiczenia i symulował atak 12 razy. 12 razy przelatywał nad pokładem udając bombardowanie najlepszego niszczyciela US NAVY.  Potem odleciał, a kiedy był znowu w odległości 100 km wszystkie systemy ożyły. Okręt został natychmiast wycofany z Morza Czarnego, a ze zdemoralizowanej załogi 27 marynarzy odmówiło dalszej służby. Tu jest link  http://www.voltairenet.org/article185443.html

Siewca siał dalej. I oto ziarno padło na dobrą ziemię i wydały owoc – jedne trzydziestokrotny, inne sześćdziesięciokrotny, a inne jeszcze stukrotny.

Czemu o tym piszę? Bo oto gospodarzowi wydawało się, że jego zaproszenie na wieczerzę, do zbawienia, zostanie godnie przyjęte. Tymczasem zaproszeni w swym poczuciu bogactwa i wyższości odrzucili je. Ziarno zostało zmarnowane, spalone słońcem, zjedzone przez ptaki, wreszcie zagłuszone przez ciernie. Ciernie naszego ja. I oto okręt, duma US NAVY, który miał być pokazem siły i nacisku politycznego, został upokorzony przez rosyjskiego wesołka w nieuzbrojonym samolocie. Oto okazało się, że szantażysta sam jest szantażowany, że bezpodstawna duma zaproszonych na wieczerzę czy też uzbrojonej po zęby floty spowodowała reakcję całkowicie odmienną od planowanej. Bo oto zostali zaproszeni na wieczerzę ludzie ślepi, chromi i  słabi. Bo oto to w nich zostało zasiane ziarno Zbawienia i to w nich Siewca doczekał się plonu. Bo oto potrząsający mieczem Goliat po raz kolejny napotkał swojego Dawida.