Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5237
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2015

Mamy wybór!

Kto między wami boi się Pana,
niech słucha głosu Jego Sługi!
Kto chodzi w ciemnościach
i bez przebłysku światła,
niechaj imieniu Pana zaufa
i niech na swoim Bogu się oprze!

(Izajasz; 50.10)

Cała historia, o której chcę dzisiaj opowiedzieć, no prawie cała, opisana jest w Ewangelii św. Łukasza w 9 i 10 rozdziale. A chcę dzisiaj napisać o rozdarciu, rozdarciu człowieka pomiędzy jego małym ja a Chrystusem.

I stało się, gdy dopełniały się dni, kiedy miał być wzięty do nieba i postanowił iść do Jerozolimy. Że wysłał przed soba posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby przygotować mu gospodę. Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy.

Samarytanie i Żydzi nie przestawali ze sobą, Jezus doskonale o tym wiedział. Wiedział też, że jako Żyd nie zostanie przyjęty. Po co więc była ta mała prowokacja? Czytajcie dalej.

A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągneli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił? ( szybka chęć odwetu – komentarz mój). A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: NIE WIECIE, JAKIEGO DUCHA JESTEŚCIE. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je ZACHOWAĆ. I poszli do innej wioski.

Człowiek tak ma. Steruje nim chęć odwetu i  urażona duma. Ciężko każdemu z nas stłumić nasze ego – i pomyśleć, poczuć tego drugiego. Nawet w czasach Jezusowych ludzie mieli problem z wyborem właściwej drogi. Czytajcie, proszę dalej.

A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!”  Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”.
 Do innego rzekł: „Pójdź za Mną!” Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!”  Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś Królestwo Boże!”
 Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!”  Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Królestwa Bożego”

Czyż tak nie dzieje się do dzisiaj? Wszystko jest ważne, wszystko to, co mamy na wyciągnięcie ręki. Widzimy kamyk pod stopami, a nie dostrzegamy olbrzymiej góry nad nami, ani głębokiej przepaści obok nas. Tak też było z uczonym w piśmie:  A oto powstał jakiś uczony w zakonie i wystawiając Go na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w zakonie? Jak czytasz?”  On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego.  Jezus rzekł do niego: „Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz ŻYŁ”.

Jacy więc mamy być? Co w nas Pan umiłował? W Ewangelii św Jana w 12 rozdziale czytamy: „Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych.  Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole.  Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.   Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać:   ”Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?”  Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano.   Na to Jezus powiedział: „Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu.   Bo ubogich zawsze mieć bedziecie u siebie, ale Mnie nie zawsze miec będziecie”.

Odpowiedzmy sobie w sercu na te pytania. Kim jesteśmy  i dokąd zmierzamy, jak wielką łaską zostaliśmy obdarowani.

Na koniec chciałbym wam polecić fragment z Ewangelii św. Jana 5; 16 – 19:

Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to teraz już  nie znamy .  Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.   Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę pojednania.  Albowiem w Chrystusie Bóg pojednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich upadków, nam zaś przekazując słowo pojednania.

Wstań, i ja jestem tylko człowiekiem

Tak mówi Pan:
„Niebiosa są moim tronem,
a ziemia podnóżkiem nóg moich.
Jakiż to dom możecie Mi wystawić
i jakież miejsce dać Mi na mieszkanie?

( Izajasz, 66)

W Dziejach Apostolskich w 10 rozdziale jest opisany epizod z życia apostoła Piotra.

„W Cezarei mieszkał człowiek imieniem Korneliusz, setnik z kohorty zwanej Italską,  pobożny i „bojący się Boga” wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga. ( Rzymski oficer, dowódca, modlący sie do jedynego Boga – uwaga moja).  Około dziewiątej godziny dnia ujrzał wyraźnie w widzeniu anioła Pańskiego, który wszedł do niego i powiedział: „Korneliuszu!”  On zaś wpatrując się w niego z lękiem zapytał: „Co, panie?” Odpowiedział mu: „Modlitwy twoje i jałmużny stały się ofiarą, która przypomniała ciebie Bogu.  A teraz poślij ludzi do Jafy i sprowadź niejakiego Szymona, zwanego Piotrem! ” Kolejne zaskoczenie. Żydzi mieli zakaz przebywania, rozmawiania i wszelkich kontaktów z Rzymianami, nie akceptowali również tych nie – Żydów, którzy uwierzyli w boga Izraela. Tymczasem setnik Korneliusz dostał od anioła polecenie udania się po Szymona Piotra.

„Następnego dnia, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina.  Odczuwał głód i chciał coś zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie.  Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi.  Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne.   ”Zabijaj, Piotrze i jedz!” – odezwał się do niego głos.  ”O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego” – odpowiedział Piotr.  A głos znowu po raz drugi do niego: „NIE NAZYWAJ NIECZYSTYM TEGO, CO BÓG OCZYŚCIŁ”.  Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięto ten przedmiot do nieba. ” Piotr był w szoku. Oto okazało się, że cały zakon Izraela stracił swoja ważność, bo to Bóg oczyszcza – i pożywienie, i ludzi. Będąc pod wrażeniem tego co zobaczył i usłyszał  ”  powiedział do niego Duch: „Poszukuje cię trzech ludzi.  Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem”.  Piotr zszedł do owych ludzi i powiedział: „Ja jestem tym, którego szukacie. Z jaką sprawą przybyliście?”  A oni odpowiedzieli: „Setnik Korneliusz, człowiek sprawiedliwy i bogobojny, o czym zaświadczyć może cała ludność żydowska otrzymał polecenie od anioła świętego, aby cię wezwał do swego domu i wysłuchał tego, co mu powiesz”.  [Piotr] więc zaprosił ich do wnętrza i ugościł. A następnego dnia wyruszył razem z nimi w towarzystwie niektórych braci z Jafy. ” Zaprosił ich do wnetrza i ugościł…Nie – Żydów…Coś się tu stało, coś ważnego. Zaczął się tworzyć nowy Człowiek. Już nie Żyd, nie Grek, ba , nie Metodysta czy Katolik – po prosty głęboko wierzący Człowiek, chrześcijanin.

Nazajutrz wszedł do Cezarei. Korneliusz oczekiwał ich, zwoławszy swych krewnych i najbliższych przyjaciół.  A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon.  Piotr podniósł go ze słowami: „WSTAŃ, JA TEŻ JESTEM CZŁOWIEKIEM”. Rozmawiając z nim, wszedł ( do rzymskiego domu – komentarz mój) i zastał licznie zgromadzonych.  Przemówił więc do nich: „Wiecie, że zabronione jest Żydowi przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz Bóg mi pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego.  Dlatego też wezwany przybyłem bez sprzeciwu. Zapytuję więc: po co mnie sprowadziliście?”  Korneliusz odpowiedział: „Cztery dni temu, gdy modliłem się o godzinie dziewiątej w swoim domu, stanął przede mną mąż w lśniącej szacie  i rzekł: „Korneliuszu, twoja modlitwa została wysłuchana i Bóg wspomniał na twoje jałmużny.  Poślij więc do Jafy i wezwij Szymona, zwanego Piotrem. Jest on gościem w domu Szymona garbarza, nad morzem”.  Posłałem więc natychmiast do ciebie, a ty dobrze zrobiłeś, żeś przyszedł. Teraz my wszyscy stoimy przed Bogiem, aby wysłuchać wszystkiego, co Pan tobie polecił”.

Wtedy Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby.  Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie (…). Zapraszam do dalszej lektury całości. Zaprasam tez do chwili refleksji. Oto ortodoksyjny Żyd po poznaniu Chrystusa całkowicie zmienił swój sposób postrzegania świata. Zobaczył, że świat jest większy, piękniejszy, bardziej zróżnicowany i kolorowy – ale w Jezusie. To On nas wyzwala, On nas oczyszcza, On nas prowadzi.

Wrócę jeszcze do Izajasza, do 65 rozdziału.

Dlatego tak mówi Pan Bóg:
Oto moi słudzy jeść będą,
a wy będziecie łaknąć.
Oto moi słudzy pić będą,
a wy będziecie cierpieć pragnienie.
Oto moi słudzy weselić się będą,
a wy będziecie wstyd odczuwać.
 Oto moi słudzy śpiewać będą
z radości serdecznej,
a wy jęczeć będziecie z bólu serdecznego
i zawodzić będziecie zgnębieni na duchu.

Sługami nieużytecznymi jesteśmy, pamiętajmy o tym.

 

Jak gołąb

Zaufaj Panu i czyń dobrze, Mieszkaj w kraju i dbaj o wierność! Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego sobie życzy serce twoje!Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni… (Psalm 37).

W Ewangelii św. Łukasza, w 12 rozdziale, jest przepiękny fragment pt Nie troszcie się, serdecznie zapraszam do lektury całości:

Potem rzekł do swoich uczniów:  Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać. Życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie.  Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichlerzy, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki!  Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia?  Jeśli więc nawet drobnej rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne?  Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich… I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni!  O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie.  Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane.  Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy.  Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Tam będzie i serce wasze…Gdzie ono jest?  Tak naprawdę o co zabiegamy, jakie sa nasze priorytety? Czy praca i codzienny wyścig szczurów nie zasłanie nam Boga? Czy mamy do Niego zaufanie? Czy wierzymy, że tak naprawdę nic się nam  nie stanie? W Objawieniu św. Jana jest odpowiedź: Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci!

Wczoraj czytałem przepiękny wiersz. Pochodzi on z tomiku Juliana Staniewskiego ” To dusza moja śpiewa”. Wiersz ma tytuł „Jak gołąb” i przytaczam go za zgoda członka naszego zboru, który jest synem autora.

Wysłano mnie z listem poleconym

na ziemię -

mam przelecieć od – do

uzyskać odpowiedź -

po co żyć warto,

a lecąc nie zbrukać

skrzydeł duszy

i nie zapomnieć

adresu przeznaczenia

a kopertę – pełną miłości

mam doręczyć Bogu

 

Tak ma wyglądać nasze życie. Żyjemy od – do, i mamy naszym świadectwem, naszym życiem Bogu  doręczyć przesyłkę – oto Jezus żyje. Żyje w nas, w naszym sercu, w naszych myślach, w naszych bliskich, w naszych siostrach i braciach.

Na koniec jeszcze przytoczę kolejny piękny fragment, tym razem  z Dziejów Apostolskich, rozdział 19.

Kiedy Apollos znajdował się w Koryncie, Paweł przeszedł okolice wyżej położone, przybył do Efezu i znalazł jakichś uczniów. Zapytał ich: Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę? A oni do niego: Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty.  Jaki więc chrzest przyjęliście? – zapytał. A oni odpowiedzieli: Chrzest Janowy.  Jan udzielał chrztu nawrócenia, przemawiając do ludu, aby uwierzyli w Tego, który za nim idzie, to jest Jezusa – powiedział Paweł.  Gdy to usłyszeli, przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa.   A kiedy Paweł włożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali.  Wszystkich ich było około dwunastu mężczyzn.

Tak jest z nami. Gdy zabiegamy o byt, uczęszczamy w  niedzielę na nabożeństwo myśli mając zupełnie nieobecne, jesteśmy ochrzczeni chrztem Janowym. A tuż obok ciebie i mnie stoi On i czeka… Spójrz, podnieś wzrok na Niego, zróbmy to razem i bądźmy razem z Nim.