Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5461
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2016

Zróbmy ten ostatni krok

Tak naprawdę każdy człowiek pragnie wierzyć, czuć się bezpiecznie w objęciach Boga. Niestety niektórzy zatrzymują się przed metą, nie mają siły jej przekroczyć po maratonie swojego życia, po tym szalonym wyścigu. Dlatego dzisiaj napiszę o tym ostatnim kroku, o najpiękniejszej decyzji naszego życia.

W Psalmie 131 czytamy:

Panie, nie wywyższa się serce moje

I nie wynoszą się oczy moje;

Ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie

I zbyt cudowne dla mnie.

Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę;

Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki,

Tak we mnie spokojna jest dusza moja.

W Ewangelii św. Marka  ( Mar. 8:22 – 26) jest bardzo ciekawa przypowieść o uzdrowieniu ślepego. Tylko nie było to kolejne uzdrowienie, jakich mnóstwo dokonywał Jezus. Ta opowieść ma drugie dno.

I przybyli do Betsaidy. I przyprowadzili do niego ślepego, i prosili go, aby się go dotknął.  A On wziął ślepego za rękę, wyprowadził go poza wieś, plunął w jego oczy, włożył nań ręce i zapytał go: Czy widzisz coś? A ten, przejrzawszy, rzekł: Spostrzegam ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa.

Ślepy przejrzał, człowiek uwierzył, ale tak naprawdę nie do końca.

W Ewangelii św. Marka ( 10: 35 – 45) czytamy:

I przystąpili do niego Jakub i Jan, dwaj synowie Zebedeusza, i rzekli: Nauczycielu, chcemy, abyś nam uczynił, o co cię prosić będziemy.  A On rzekł do nich: Co chcecie, abym wam uczynił?  A oni mu rzekli: Spraw nam to, abyśmy siedzieli w chwale twojej, jeden po prawicy twojej, a drugi po lewicy.  A Jezus im powiedział: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja piję albo być ochrzczeni tym chrztem, którym Ja jestem ochrzczony?  Odpowiedzieli mu: Możemy. Wtedy Jezus rzekł im: Kielich, który ja piję, pić będziecie, i chrztem, którym jestem ochrzczony, zostaniecie ochrzczeni.  Ale sprawić, abyście zasiadali po mojej prawicy czy lewicy, nie moja to rzecz; PRZYPADNIE TO TYM, KTÓRYM ZOSTAŁO ZGOTOWANE.

Ups…i co teraz? Przecież to byli ulubieni uczniowie Jezusa, mieli pewność protekcji…A tu dalej niepewność…Cóż więc mamy robić?

A co ze ślepym, który przejrzał, ale ludzi widział jako drzewa?

Jezus  Potem znowu położył ręce na jego oczy, a on przejrzał i został uzdrowiony; i widział wszystko wyraźnie.

Zastanawiałem się, dlaczego Jezus nie uzdrowił ślepego od razu, przecież miał taką moc. Wg mnie to byłoby za łatwe, człowiek nie docenia takiego wyróżnienia. Wszystko, co łatwo przychodzi lekce sobie ważymy. Nie cenimy miliona wygranego w lotto, nie cenimy tego, co mamy w życiu, nie cenimy pracy załatwionej z protekcji, nie cenimy miłości żony lub męża – przecież nam  się to należy. I właśnie wtedy widzimy ludzi jako pnie drzew, jako wymarły las. Dlatego też Jezus ponownie położył dłonie na naszych oczach.

Co było dalej z Jakubem i Janem? Była rewolucja – w wykonaniu Syna Człowieczego.

Gdy to usłyszało dziesięciu ( uczniów – dopisek mój), poczęli się oburzać na Jakuba i Jana.  Ale Jezus przywoławszy ich, rzekł do nich: Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, nadużywają swej władzy nad nimi, a możni ich rządzą nimi samowolnie.  Lecz nie tak ma być między wami, ale ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym.  I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą wszystkich.  Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.

Ten, kto chciałby być wielki, musi być sługą.

Ten, kto chciałby być pierwszym  - primum inter pares – ma być sługą Wszystkich – wszystkich ludzi.  Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć …

Na koniec polecam fragment z Listu św. Pawła do Rzymian (8: 14 – 17).

Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.  Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!  Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy.  A JEŚLI DZIEĆMI, TO I DZIEDZICAMI, DZIEDZICAMI BOŻYMI, A WSPÓŁDZIEDZICAMI CHRYSTUSA,  jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli.

Wię zróbmy ten ostatni krok.

Jestem dla Ciebie

Co stanowi sens naszego życia, oczywiście oprócz miłości do Boga? Służba człowiekowi. Dlatego zacznę od I Listu św. Pawła do Koryntian, 14:19 – 20. „Wszakże w zborze wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych, aby i innych pouczyć, niż dziesięć tysięcy słów językiem niezrozumiałym.  Bracia, nie bądźcie dziećmi w myśleniu, ale bądźcie w złem jak niemowlęta, natomiast w myśleniu bądźcie dojrzali. ”

Kocham Biblię, te zmiany akcji, tempa, ten przymus do Czucia i Myślenia. Więc dalej.

Oto Eliasz posłuchał głosu Pana i udał się do Sarepty (1 Krl 17: 8 – 24) I wtedy doszło go takie słowo Pana:  Wstań i idź do Sarepty, która należy do Sydonu, i zamieszkaj tam. Oto nakazałem pewnej tamtejszej wdowie, aby cię żywiła. Wstał więc i poszedł do Sarepty, a gdy wchodził do bramy miasta, oto pewna wdowa zbierała tam drwa. Odezwał się więc do niej tymi słowy: Przynieś mi nieco wody w naczyniu, abym się napił. A gdy ona szła, aby nabrać, zawołał jeszcze na nią: Przynieś mi też, proszę, kawałek chleba.  Lecz ona odpowiedziała: Jako żyje Pan, Bóg twój, że nie mam nic upieczonego, a tylko garść mąki w dzbanie i odrobinę oliwy w bańce. Oto właśnie zbieram trochę drwa, potem pójdę i przyrządzę to dla siebie i dla mojego syna, a gdy to zjemy, to chyba umrzemy.

Wdowa nie miała już nic, miała za to świadomość głodu, świadomość, że zje z synem ostatni posiłek. Była bezradna, bezbronna, zrozpaczona. Wg dzisiejszego zrozumienia – w totalnej depresji. A  w tej chwili jakiś człowiek wychciewał od niej, aby sie z nim podzieliła resztką jedzenia.

Z premedytacją zmienię tempo.

Oto w Ewangelii św. Jana, w rozdziale 10 jest opisana masakryczna historia. Dzisiaj Biblię sie czyta tak jakoś irracjonalnie, jak bajkę na dobranoc. Tymczasem ta Księga tętni życiem. Poczujmy to.

Żydzi znowu naznosili kamieni, aby go ukamienować.  Odrzekł im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych uczynków z mocy Ojca mego; za który z tych uczynków kamienujecie mnie? Odpowiedzieli mu Żydzi, mówiąc: Nie kamienujemy cię za dobry uczynek, ale za bluźnierstwo i za to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem.  Odpowiedział im Jezus: Czyż w zakonie waszym nie jest napisane: Ja rzekłem: Bogami jesteście?

Skąd  się wzięło takie sformułowanie ” Bogami jesteście”? Z Ksiegi Psalmów – Psalm 82.

Ratujcie biedaka i nędzarza, Wyrwijcie go z ręki bezbożnych! Lecz oni nic nie wiedzą i nic nie pojmują, W ciemności postępują, Chwieją się wszystkie posady ziemi.  Rzekłem: WYŚCIE BOGAMI I WY WSZYSCY JESTEŚCIE SYNAMI NAJWYŻSZEGO.

Co było dalej? Jezus rzekł do podburzonego  tłumu trzymającego już w ręku kamienie : Odpowiedział im Jezus: Czyż w zakonie waszym nie jest napisane: Ja rzekłem: Bogami jesteście?  Jeśli nazwał bogami tych, których doszło słowo Boże (a Pismo nie może być naruszone),  do mnie, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, wy mówicie: Bluźnisz, dlatego, że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?   Jeśli nie wykonuję dzieła Ojca mojego, nie wierzcie mi;   jeśli zaś wykonuję, to choćbyście mi nie wierzyli, wierzcie uczynkom, abyście poznali i wiedzieli, że we mnie jest Ojciec, a Ja w Ojcu. Tedy znowu starali się go pojmać; lecz On uszedł ich ręki.

Bogami jesteście…

Pokazała to wdowa.

Lecz Eliasz rzekł do niej: Nie bój się! Idź i zrób, jak powiadasz, lecz najpierw przyrządź mi z tego mały placek i przynieś mi go, dla siebie zaś i syna swojego przyrządzisz później.  Gdyż tak mówi Pan, Bóg Izraela:Mąka w garncu nie wyczerpie się, Oliwy w bańce nie zabraknieAż do dnia, kiedy Pan spuści deszcz na ziemię.  Poszła więc i postąpiła według słowa Eliasza, i mieli co jeść, ona i on, i jej rodzina, dzień w dzień.  Mąka w garnku nie wyczerpała się, oliwy w bańce nie zabrakło według słowa Pana, które wypowiedział przez Eliasza.

Otrzymała błogosławieństwo od Boga, głód juz jej nie groził. Tak jak dzisiaj – człowiek ma pracę, stabilizację – i zapomina o swoim strachu. Jednak historia wdowy ma drugie dno.

Po tych wydarzeniach zachorował syn tej niewiasty, właścicielki domu, a tak się wzmogła jego choroba, że przestał oddychać.  Wtedy ona rzekła do Eliasza: Cóż ja mam z tobą, mężu Boży! Przyszedłeś do mnie po to, aby przywieść na pamięć mój grzech i przyprawić o życie mojego syna.  Lecz Eliasz rzekł: Daj mi twego syna. Potem wziął go z jej łona i wyniósł do izdebki na poddaszu, gdzie mieszkał, i położył go na swoim łożu.  Następnie zawołał do Pana tak: Panie, Boże mój! Czy także na tę wdowę, u której jestem gościem, chcesz sprowadzić nieszczęście, pozbawiając życia jej syna?  Potem wyciągnął się trzy razy nad dzieckiem i zawołał do Pana tak: Panie, Boże mój, przywróć, proszę, życie temu dziecku.  I wysłuchał Pan prośby Eliasza, i wróciła dusza tego dziecka do niego, i ożyło.  Eliasz wziął dziecię, zniósł je z poddasza na dół i oddaj je jego matce, mówiąc: Patrz, syn twój żyje,  Wtedy rzekła kobieta do Eliasza: Teraz poznałam, że jesteś mężem Bożym i słowo Pana naprawdę jest w ustach twoich.

Naprawdę…

Eliasz był dla tej wdowy po to, aby miała szansę wyboru, aby mogła uwierzyć. Bądźmy tacy sami – dla innych. Miejmy siłę powiedzieć drugiemu człowiekowi: JESTEM DLA CIEBIE.

Eliasz był

OTO JESTEM, POŚLIJ MNIE!

Wszystko zaczęło sie od Izajasza (Iz. 6: 5 – 9). Zrozpaczony prorok zawołał do Pana:

I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów.

Dzisiaj powiedzielibyśmy, że był w dołku psychicznym. Nie on jeden.

Przyszedł z pola głodny Ezaw do Jakuba ( I Księga Mojżeszowa 25. 29 – 34).

Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola.  Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom.  Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi najpierw pierworodztwo twoje.  A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci, na cóż mi więc pierworodztwo? Jakub rzekł: Przysięgnij mi wpierw. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi.  Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem.

I tak Ezaw przegrał swój wyścig, jeszcze zanim sie on rozpoczął. Dzisiaj świat też myśli tylko o nakarmieniu ciała. No cóż…

Jest też smutna, wręcz tragiczna przypowieść o dzierżawcach winnicy ( Mk.12; 1 – 11), którą Jezus opowiedział faryzeuszom:

I począł mówić do nich w podobieństwach: Pewien człowiek zasadził winnicę, ogrodził ją płotem, wkopał prasę, zbudował wieżę, potem ją wynajął wieśniakom i odjechał.  A we właściwym czasie posłał do wieśniaków sługę, aby pobrał od nich część plonów winnicy.  Lecz oni pojmali go, obili i odesłali z niczym.  I znów posłał do nich innego sługę, ale i tego zranili w głowę i zelżyli. Posłał jeszcze innego; tego zabili i wielu innych, z których jednych obili, a drugich pozabijali.  Miał jeszcze jednego, syna umiłowanego; posłał go do nich na końcu, mówiąc: Uszanują syna mego.  Ale wieśniacy owi powiedzieli sobie: To jest dziedzic, nuże, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze.  I pojmali go, zabili i wyrzucili go poza winnicę.

Oczywiście zabitymi sługami byli prorocy izraelscy, a sam syn właściciela symbolizował Jezusa. I spytał się Jezus faruzeuszy:

Co uczyni pan winnicy? Przybędzie i wytraci wieśniaków, a winnicę odda innym. Czy nie czytaliście tego Pisma:

Kamień, który odrzucili budowniczowie,

stał się kamieniem węgielnym.

Pan to sprawił i to jest cudowne w oczach naszych.

Naszym kamieniem węgielnym

W Ewangelii św. Jana w 9 rozdziale jest przypowieść o ślepym od urodzenia.

” A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia.  I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził? Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. (…) Po tych słowach splunął na ziemię i ze śliny uczynił błoto, i to błoto nałożył na oczy ślepego.  I rzekł do niego: Idź i obmyj się w sadzawce Syloe (to znaczy Posłany). Odszedł tedy i obmył się, i wrócił z odzyskanym wzrokiem.  A sąsiedzi i ci, którzy go przedtem widywali jako żebraka, mówili: Czyż to nie ten, który siadywał żebrząc?  Jedni mówili: To jest on, a inni mówili: Nie, ale jest do niego podobny. On zaś rzekł: To ja.  Mówili tedy do niego: Jak więc otworzyły się oczy twoje?  A on odpowiadając, rzekł: Człowiek, którego zwą Jezusem, uczynił błoto i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Syloe i obmyj się; poszedłem więc, a obmywszy się, przejrzałem.  Rzekli do niego: Gdzież On jest? Odpowiedział: Nie wiem.  Poprowadzili wówczas tego, który przedtem był ślepy, do faryzeuszów.”

Faryzeusze mieli rozsądzić, czy ślepy od urodzenia może wrócić do społeczności. Tylko ich interesowało coś innego – kto śmiał uzdrowić ślepego, a Żydzi wierzyli, że tylko grzesznik choruje.

Biblię czytam czasem jak najlepszą książkę sensacyjną w stylu Ludluma czy Alistaire’a McLeana, zwroty akcji, emocje – i przesłanie.

Bo oto Ezaw i dzierżawcy winnnicy, czyli wszyscy „niedzielni” wyznawcy, oślepli. Oślepli emocjonalnie i duchowo. Stracili Światło.

W Księdze Izajasza czytamy dalej:

Wtedy przyleciał do mnie jeden z serafów, mając w ręku rozżarzony węgielek, który szczypcami wziął z ołtarza,  I dotknął moich ust, i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg i usunięta jest twoja wina, a twój grzech odpuszczony.  Potem usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie!

Oto jestem, poślij mnie! OTO JESTEM, POŚLIJ MNIE!

W Ewagelii św. Jana czytamy dalej:

(…) Pytali go więc również faryzeusze, w jaki sposób przejrzał. A on im rzekł: Nałożył błota na oczy moje, i obmyłem się, i widzę.  Na to niektórzy faryzeusze rzekli: Człowiek ten nie jest z Boga, bo nie przestrzega sabatu; inni natomiast mówili: Jakże może człowiek grzeszny dokonywać takich cudów? I nastąpił rozłam wśród nich.  Rzekli tedy znów do ślepego: Co sądzisz o nim, skoro otworzył oczy twoje? A on odpowiedział: To prorok. ( To juz była potężna deklaracja – komentarz mój)  Żydzi jednak nie chcieli wierzyć, że był ślepy i przejrzał, dopóki nie przywołali rodziców tego, który przejrzał.  I zapytali ich, mówiąc: Czy to jest syn wasz, o którym mówiliście, że się ślepym narodził? Jakże więc teraz widzi?  A odpowiadając rodzice jego, rzekli: Wiemy, że to jest syn nasz i że się ślepym urodził;  lecz jakim sposobem teraz widzi, nie wiemy, albo kto otworzył oczy jego, także nie wiemy; jest dorosły, pytajcie go, niech sam o sobie powie.  Tak mówili rodzice jego, bo się bali Żydów; albowiem Żydzi już postanowili między sobą wyłączyć z synagogi każdego, kto wyzna, że On jest Chrystusem.  Dlatego rodzice jego mówili: Jest dorosły, jego zapytajcie.  Przywołali więc ponownie człowieka, który był ślepy, i rzekli do niego: Oddaj chwałę Bogu; my wiemy, że człowiek ten jest grzeszny.  A on odpowiedział: Czy jest grzeszny, nie wiem: to jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę.  Rzekli więc do niego: Cóż ci uczynił? Jakże otworzył oczy twoje?  Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a nie słuchaliście; co jeszcze chcecie słyszeć? Czy i wy chcecie zostać uczniami jego? ( W tym momencie uzdrowiony ślepiec ryzykował wałasnym życiem – komentarz mój).  Złorzeczyli mu więc, mówiąc: Ty jesteś uczniem jego, ale my jesteśmy uczniami Mojżesza.  My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesza, lecz skąd Ten pochodzi, nie wiemy.  Odpowiadając ów człowiek, rzekł do nich: To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież otworzył oczy moje.  Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę jego, wysłuchuje.  Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy śleponarodzonego.  Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić.  Odpowiadając, rzekli do niego: Tyś się cały w grzechach urodził i chcesz nas uczyć? I wyrzucili go.

Byłemu ślepcowi się upiekło, uratował cudem życie. ale za chwilę zyskał  dużo więcej.

A gdy Jezus usłyszał, że go wyrzucili, i gdy go spotkał, rzekł: Czy wierzysz w Syna Człowieczego?  A on odpowiadając, rzekł: Któż to jest, Panie, bym mógł w niego uwierzyć?  A Jezus rzekł do niego: Widziałeś go już, a jest nim właśnie Ten, co rozmawia z tobą.  Ów rzekł: Wierzę, Panie! I złożył mu pokłon.  I rzekł Jezus: Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, KTÓRZY NIE WIDZĄ, WIDZIELI , A CI, KTÓRZY WIDZĄ, STALI SIE ŚLEPYMI.

 

OTO JESTEM, POŚLIJ MNIE!

Dziękuję Ci Bartku

W ostatnią niedzielę mieliśmy święto. Oto wystąpił młody, 22 – letni Brat ze Słowem. Cóż mogę powiedzieć? Tylko mogę w naszej całej radości poprzeć i uwypuklić ducha  tego dnia. Zacznę od Księgi Psalmów, psalm 130 wers 3 i 6:

Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi?

Dusza moja oczekuje Pana, Tęskniej niż stróże poranku, bardziej niż stróże poranku.

W Ewangelii św. Mateusza jest przypowieść o nieurodzajnym drzewie figowym ( 21. 18 -22). Zawsze czułem pewne niezrozumienie intencji Jezusa, takie straszne pytanie : dlaczego?

A rano, wracając do miasta, łaknął.   I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo.   I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo!   A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak.  I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie.

Myślałem: dlaczego? Dlaczego Bóg jest tak okrutny? Dlaczego zabiera nam bliskich ludzi, rujnuje nasze plany? Dlaczego… Kiedy słuchałem w niedzielę Bartka usłyszałem odpowiedź. Ten młody człowiek przeżył pewien dramat, mimo to pełnym głosem rzekł: Bóg zabrał mi cząstkę i dał bezmiar łaski. O żesz… Jakbym widział w retrospektywie całe swoje życie.  Nie miałem nic, ale oto On przyszedł…

W Ewangelii św. Łukasza w 19 rozdziale czytamy:

I wszedłszy do Jerycha, przechodził przez nie.  A oto mąż, imieniem Zacheusz, przełożony nad celnikami, człowiek bogaty,  pragnął widzieć Jezusa, kto to jest, lecz nie mógł z powodu tłumu, gdyż był małego wzrostu.   Pobiegł więc naprzód i wszedł na drzewo sykomory, aby go ujrzeć, bo tamtędy miał przechodzić.  A gdy Jezus przybył na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź śpiesznie, gdyż dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.  I zszedł śpiesznie, i przyjął go z radością.

Sykomora, drzewo figowe dla biedaków, miała symboliczne znaczenie. Takie drzewa, mające po kilkaset lat, rosły w centrum izraelskich wsi i miasteczek. Były wspólną własnością społeczności. Owoce należały do każdego łaknącego. I oto człowiek grzeszny ( w świetle zakonu) wspiął się, aby ujrzeć Nauczyciela. Dał coś z siebie – i otrzymał nagrodę. Cóż się dzieje dalej?

A widząc to, wszyscy szemrali, mówiąc: Do człowieka grzesznego przybył w gościnę.   Zacheusz zaś stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę majątku mojego daję ubogim, a jeśli na kim co wymusiłem, jestem gotów oddać w czwórnasób.  A Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem domu tego, ponieważ i on jest synem Abrahamowym.  Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, co zginęło.

Aby szukać i zbawić to, co zginęło… Mnie… Ciebie i każdego łaknącego, każdego spragnionego, każdego na tyle zdeterminowanego, aby wejść na sykomorę.

W I liście do Koryntian czytamy ( 1, 18 i 25 – 26):

Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą.

Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie.  Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu

Niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu.  Więc kto jest? Bracia i siostry! W różnym wieku, różnych zawodów, różnych ras i narodowości, ludzie, którzy stracili odrobinę własnego jestestwa, aby poznać Jego.

Dziękuję Ci Bartku.