Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5461
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2016

Dziękujemy ci Bracie

Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,
A nie możesz li w onej dawnej swej całości,
Pociesz mię, jako możesz, a staw sie przede mną
Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną.

Jan Kochanowski Tren X

Ta inwokacja do Boga, ten krzyk rozpaczy dotknął także nas, zbór Kościoła Ewangelicko – Metodystycznego w Bielsku  - Białej.  Z ogromnym bólem serca i z wielkim smutkiem żegnamy ,  Jana Steklę, naszego brata w Jezusie, wspaniałego Męża, Ojca, Dziadka i  Wujka. Nasza strata jest tym większa, że to on był Liderem budowy naszego „Domu na Skale”. Poświęcił temu całe swoje serce i czas. I życie. Brat Janek nie miał daru wymowy, był za to doskonałym budowniczym. Dosłownie i w przenośni. „Dom na Skale” to jego dzieło, doprowadził budowę naszej kaplicy aż pod dach. To było Jego świadectwo i hołd dla Mocy Bożej. Dlaczego zacząłem od trenu Kochanowskiego? Bo jestem zły. Zły i rozżalony. Bo to miało być inaczej, nie tak…Bo tak myślał sobie człowiek… Tymczasem  czytamy w Biblii :  Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera;  bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy.
(List do Rzymian 14: 7 – 8, Biblia Warszawska).

Tyle razy cytowałem ten fragment – i go nie rozumiałem. Wydawało mi się, że mój dar Słowa jest wystarczający. Tymczasem nasz Brat rzucił wszystko, aby budować naszą kaplicę. Położył na szali własne zdrowie, czas, pieniądze, wreszcie życie. I pozostał bardzo skromnym człowiekiem. Czym możemy się odwdzięczyć Panu za niego? Był własnością nas wszystkich, był prawdziwym Sługą. Był….dlaczego tak się stało? Po co to wszystko? Odpowiem sobie i wam. Dla mnie… i dla Was.

Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim,

Mój  drogi Janku, tym zniknieniem swoim!

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:

Jedną cudowną duszą tak wiele ubyło.

Jan Kochanowski, Tren X

Oczywiście tren w oryginale mówił o córce wieszcza, niemniej czuję ten ból, ból rozstania, rozdarcia i zagubienia. Janek zawsze mówił – ale nie o to chodzi…Nie chodzi o moje i nasze odczucia, nasze plany etc… Chodzi o to, abyśmy Żyli z Bogiem, abyśmy czerpali najlepsze rzeczy, myśli i zrozumienie od takich właśnie Braci. Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje…

Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję.  Na to rzekli Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty w trzy dni chcesz ją odbudować? Ale On mówił o świątyni ciała swego.

(Ew. Jana 2:19-21, Biblia Warszawska)

Brat był budowniczym. Wznosił domy, brukował drogi, budował serca. Kiedy zaraz po ślubie budowałem dom, ujął mnie i zdobył. Czym? Bezinteresownością i sercem. Za olbrzymią pomoc nie chciał nic, nie wziął ani złotówki, a bez jego rad nigdy nie miałbym tego co mam. Był doskonałym narzędziem w ręku Pana. Dlatego też mój syn Dawid ma na drugie imię Jan, a dla mnie jego nazwisko jest synonimem Dobra.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Teraz odwołam się teraz do wiersza Jana Kasprowicza:

Przestałem się wadzić z Bogiem -

Serdeczne to były zwady:

Zrodziła je ludzka niedola,

Na którą nie ma już rady.

 

Tliło w mej piersi zarzewie,

Materiał skier tak bogaty,

Że jeno dąć w palenisko,

A płomień ogarnie światy.

I oto Pan nasz zadął w palenisko naszych serc, rozpalił płomień, przegonił nasz smutek i żal… i strach przed tym co dalej. Wzmocnił nas nasza stratą. Czas, abyśmy również stali się budowniczymi, budowniczymi serc i rozumienia. Czas na żniwo!

Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce.  A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.
(Ew. Jana 14:1-3, Biblia Warszawska)