Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5461
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Luty 2017

Milczenie

Wczoraj z żoną obejrzeliśmy najnowszy film Martina Scorsese ” Milczenie”, ale o filmie napiszę później. Zacznę od fragmentu Ewangelii św. Łukasza. Każdy z nas zna opowieść, w której Symeon udzielił błogosławieństwo dziecku o imieniu Jezus. Rodzice po zarejestrowaniu potomka w świątyni natknęli się przy wyjściu na starego Żyda. Nie będę opisywał całego zdarzenia, skupię się na jego zakończeniu.

(34) I błogosławił im Symeon, i rzekł do Marii, matki jego: Oto ten przeznaczony jest, aby przezeń upadło i powstało wielu w Izraelu, i aby był znakiem, któremu się sprzeciwiać będą, (35) i aby były ujawnione myśli wielu serc; także twoją własną duszę przeniknie miecz.

(Ew. Łukasza 2:34-35, Biblia Warszawska)

Także twoją własną duszę przeniknie miecz… Jak poczujesz ten ból, ból utraty i odrodzenia, ból rozpaczy i nadziei, to dopiero wtedy staniesz się nowym Człowiekiem. O tym chcę dzisiaj Wam napisać.

W Ewangelii św. Mateusza (Ew. Mateusza 26:36-46, Biblia Warszawska)  czytamy:

(36) Wtedy idzie Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemane, i mówi do uczniów: Siądźcie tu, a Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. (37) I wziął z sobą Piotra oraz dwóch synów Zebedeuszowych, i począł się smucić i trwożyć. (38) Wtedy mówi do nich: Smętna jest dusza moja aż do śmierci; pozostańcie tu i czuwajcie ze mną. (39) Potem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty. (40)I wrócił do uczniów, i zastał ich śpiących, i mówił do Piotra: Tak to nie mogliście jednej godziny czuwać ze mną? (41) Czuwajcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie; duch wprawdzie jest ochotny, ale ciało mdłe.

U końca drogi Człowiek, Syn Boży, poszedł na Górę Oliwną , aby w samotności się pomodlić i prosić  Ojca o zmianę Planu, prosić o swoje ludzkie życie - Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie. Czuł się samotny i rozdarty, taki po ludzku bezsilny. Bóg milczał, w takiej chwili nie dał żadnego znaku. Na dobitkę jego ulubieni uczniowie zamiast czuwać, zasnęli. Przypomniałem sobie 28 Psalm: „ (1) Dawidowy. Do ciebie wołam, Panie, skało moja, Nie bądź głuchy na wołanie moje, Abym, jeślibyś milczał, Nie stał się podobny do tych, którzy schodzą do grobu! ”

Film Milczenie opowiada o parze jezuitów, którzy dostali się do Japonii w poszukiwaniu zaginionego towarzysza.  Przewodnikiem ich był Kochijiro, apostata, który wyparł się wiary, by chronić swoje życie. W Ówczesnej Japonii ( XVII w) zagrożony siłą kolonialnych potęg szogunat wydał wojnę Japończykom wyznającym chrześcijaństwo.  Władcy Japonii kosztem zabicia 300 000 swoich poddanych umocnili swoją władzę.  Jezuici zatrzymali się w rybackiej, chrześcijańskiej  wiosce. Samurajowie żądając wydania księży wzięli czterech zakładników, po trzech dniach zabili trzech z nich, Kochijiro za cenę podeptania wizerunku Chrystusa ponownie ocalił życie. Księża modlili się za mordowanych – bezskutecznie, a zdrajca jakby nigdy nic poprosił o wybaczenie i spowiedź. Wkrótce potem Kochijiro za cenę  300 sztuk srebra wydał głównego bohatera w ręce samurajów, a przy najbliższej okazji znowu się wyspowiadał.  Kochijiro od razu skojarzył mi się z Judaszem, ale to nie jest takie proste… Nikt nie obiecywał, że nowonarodzenie nie będzie trudne, nie mówił, że także twoją własną duszę przeniknie miecz.

Co było dalej?

(42) Znowu po raz drugi odszedł i modlił się, mówiąc: Ojcze mój, jeśli nie może mnie ten kielich minąć, żebym go pił, niech się stanie wola twoja. (43) I przyszedł znowu, i zastał ich śpiących, albowiem oczy ich były obciążone.

Ileż razy jest tak, że ktoś obok nas na nas liczy, pragnie zrzucić część swojego ciężaru na nasze barki, a my nie możemy mu pomóc, gdyż sami mamy obciążone zmęczeniem powieki. Ileż razy jest tak, że modlimy się, aby to Bóg ulżył nam w naszej pracy Syzyfa – bez reakcji. Pewien filozof skwitował to jednym zdaniem: kiedy modlimy się, aby Bóg zmienił sytuację, w której się znaleźliśmy, on nie reaguje, gdyż zmienia nas. Zmienia nas skutecznie – następnego ranka widzimy nasz problem zupełnie inaczej, a przecież ten problem, ten ciężar nie zniknął.

(44) I zostawił ich, znowu odszedł i modlił się po raz trzeci tymi samymi słowami. (45) Wtedy przyszedł do uczniów i mówił do nich: Śpijcie dalej i odpoczywajcie, oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. (46) Wstańcie, pójdźmy; oto się zbliża ten, który mnie wyda.  Czyż w ciągu nocy Człowiek się nie zmienił - Śpijcie dalej i odpoczywajcie?

Podobnie było z księdzem. Japończycy wymordowali resztę swoich pobratymców wyznających chrześcijaństwo ponownie oszczędzając Kochijiro, który znowu podeptał ikonę, i znowu poprosił o wybaczenie i spowiedź.  Kiedy przyszła godzina próby jezuita musiał także nadepnąć na wizerunek. Dopiero wtedy usłyszał głos. Jezus z płaskorzeźby odezwał się do niego: nadepnij mnie. Tak jakby w domyśle wołał – dokończ moje dzieło, wyrzeknij się mnie, abym ożył w tobie, poczuj swój miecz w duszy  i poczuj moje cierpienie… Summa summarum oficjalnie Portugalczyk wyparł się wiary, a Kochijiro wkrótce za tę wiarę oddał życie. Nadepnij mnie… nie wyrzecz się mnie, ale uwolnij się od swojego starego myślenia…

Skąd ten tytuł – milczenie? Nie wiem jak apostołowie czy też Scorsese, ale ja je  rozumiem jako twórczą ciszę, zastąpienie krzyku strachu i rozpaczy milczeniem pełnym nadziei na nowy dzień, pełnym skupienia i refleksji nad Bożym Planem wobec mnie.

Na koniec Psalm 27:

(4) O jedno prosiłem Pana, o to zabiegam: Abym mógł mieszkać w domu Pana przez wszystkie dni życia mego, By oglądać piękno Pana i by odwiedzać świątynię jego. (5) Bo skryje mię w dzień niedoli w szałasie swoim, Schowa mnie w ukryciu namiotu swego, Postawi mnie wysoko na skale.

Czy też postawił Ciebie tak wysoko, abyś nie musiał zadzierać głowy  w poszukiwaniu Nieba?

UPÓR

W Księdze Zachariasza czytamy:

(1) Proście Pana o deszcz późnej pory deszczowej! Pan stwarza chmury burzowe i zsyła deszcz. On daje ludziom chleb, zieleń na polu. (2) Lecz terafy mówią słowa mylne, a wróżbici mają kłamliwe widzenia. Sny, które tłumaczą, są złudne, puste ich słowa pociechy. Dlatego ludzie włóczą się jak trzoda, błąkają się, gdyż nie mają pasterza.

(Ks. Zachariasza 10:1-2, Biblia Warszawska)

Oto ludzie, którzy otrzymywali od Boga chleb i zielone pola, którym Bóg zsyłał deszcz i dobre plony przestali Mu wierzyć i ufać. Zaczęli się zwracać do dziwnych, obcych ludzi, zaczęli się gubić we własnym życiu. Efekt mógł być tylko jeden – dla nich samych ich życie straciło wartość . Bóg to przewidział, a Izajasz opisał.

(3) rzeczy przeszłe od dawna zwiastowałem, z moich ust one wyszły i zapowiadałem je, nagle wykonałem to i spełniło się. (4) Ponieważ wiedziałem, że jesteś uparty i że twój kark jest ścięgnem z żelaza, a twoje czoło ze spiżu, (…)

(Ks. Izajasza 48: 3-4, Biblia Warszawska)

Tekst jest oczywiście o ludu Izraela opisywanym także w Księdze Zachariasza, ale ma on drugie dno… i to dno żywotne.  ”Wiedziałem, że jesteś uparty i że twój kark jest ścięgnem z żelaza, a twoje czoło ze spiżu…”  To opis każdego z nas. Czyż nie wiemy lepiej? Nie jesteśmy mądrzejsi i bardziej doświadczeni od innych? Czyż nie należy się nam zawsze szacunek i uwaga? Tak właśnie myślimy, bo mamy zamiast karku ścięgno z żelaza, które powoduje, że nie możemy pochylić głowy, zniżyć wzroku, podziękować czy przeprosić. Dlaczegóż więc Pan nas takim stworzył, a właściwie dopuścił do wypaczenia swojego doskonałego dzieła? Do takiej dewastacji naszym ego? Odpowiedź jest prosta – nie chciał niewolnika. Po co mu twór z gliny.

W Dziejach Apostolskich jest opowieść, do której lubię wracać – i za każdym razem brzmi ona inaczej.

(1) A Saul, dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana (2) i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy.

Saul podróżował oczywiście karawaną do Damaszku. Była to niezbędna ochrona przed napadami  Beduinów. Tylko karawana licząca kilkaset ludzi i zwierząt była bezpieczna.

(3) I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, (4) a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? (5) I rzekł: Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz; (6) ale powstań i idź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. (7) A mężowie, którzy z nim byli w drodze, stanęli oniemiali, głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli.

Głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli. Było ich kilkuset ślepców? Każdy z nas zna ten fragment, ale teraz proszę sobie wyobrazić, że tą karawaną jesteśmy my, a nie jacyś ludzie sprzed dwóch tysięcy lat. I to my słyszymy głos jezusowy, a nie potrafimy go umiejscowić. To my jesteśmy świadkami czegoś ważnego, a nie ogarniamy własnym rozumem tej sytuacji. To my, ludzie mamy wszystko, słyszymy Jego głos z różnych miejsc, a sami błądzimy bez pasterza. Ale to się zmienia, zmienia tu i teraz… „ i zapowiadałem je, nagle wykonałem to i spełniło się”.

(8) I podniósł się Saul z ziemi, lecz gdy otworzył oczy swoje, nic nie widział; wiodąc go tedy za rękę, zaprowadzili go do Damaszku. (9) I przez trzy dni nie widział i nie jadł, i nie pił.

Oto nastała ciemność, ciemność w ludzkich umysłach i sercach, nie tylko w oczach Saula. Mrok trwający trzy dni – znamienne, prawda? Cóż było dalej?

(10) A był w Damaszku pewien uczeń, imieniem Ananiasz. I rzekł Pan do niego w widzeniu: Ananiaszu! On zaś rzekł: Otom ja, Panie. (11) Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. (12) I ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł, i ręce na niego włożył, aby przejrzał. (13) Ananiasz zaś odpowiedział: Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie; (14) ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich, którzy wzywają imienia twego. (15) Lecz Pan rzekł do niego: Idź, albowiem mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł imię moje przed pogan i królów, i synów Izraela; (16) Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego.

Każdy normalny człowiek, chrześcijanin,  postąpiłby tak samo jak Ananiasz – przestrzegłby Pana przed niebezpieczeństwem grożącemu Jego dziełu przez Saula. Ale Plan Boży był inny. Dlaczego? Co takiego było w Saulu, że ten fanatyczny sługa Sanhedrynu był niezbędny Bogu?  ”Ponieważ wiedziałem, że jesteś uparty i że twój kark jest ścięgnem z żelaza, a twoje czoło ze spiżu… ” Powtórzę – Bóg ani przed tysiącami lat, ani teraz nie chciał mieć w człowieku niewolnika.  Dlatego dopuszczał, aby i wtedy, i teraz człowiek schodził z Jego drogi. Czyż każdy z nas nie miał chwil wahań i wątpliwości? Czy zawsze uczynki nasze były doskonałe? Czy także  przez nas ktoś nie płakał? Ten nasz upór, tępy, zawzięty i bezmyślny, nasze ja…

(17) I poszedł Ananiasz, i wszedł do domu, włożył na niego ręce i rzekł: Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. (18) I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony.

(Dzieje Apost. 9:1-19, Biblia Warszawska)

Saul  został napełniony Duchem Świętym. Stał się narzędziem doskonałym w ręku Pana, a jego największe wady – upór,  kark będący ścięgnem z żelaza i czoło ze spiżu stały się największymi zaletami. Oto Ananiasz powiedział do niego Bracie Saulu i nałożył nań ręce. My też wokół siebie mamy takich ludzi, dopuśćmy ich do siebie, aby nasz upór stał się pełen Miłości, nasz sztywny kark podtrzymywał braci i  siostry w Wierze, a twarde, spiżowe czoło łamało wszystkie przeszkody zła…zła w nas samych.

Czy to już koniec mego rozważania? Jeszcze nie. Przypominają mi się słowa Martina Luthera Kinga : miałem piękny sen, a w tym śnie… tutaj narzucają mi się inne słowa z  Objawienia św. Jana:  I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. To ja widziałem nowe niebo i nową ziemię, a w tej nowej ziemi nowego mnie.

I dalej:

(5) I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. (6) I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. (7) Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.

(Apokalipsa (Objawienie) 21:5-7, Biblia Warszawska)

I oto Ten, który siedzi na tronie uczynił nowym także mnie, napoił mnie ze źródła żywota i uczynił mnie zwycięzcą… mnie, człowieka, którego upór,  kark będący ścięgnem z żelaza i czoło ze spiżu były  największymi wadami.  Stał się we mnie Alfą i Omegą, dzięki niemu nie doznam krzywdy od drugiej śmierci. Jeżeli to udało się Panu ze mną, to tym bardziej z wami,  Bracia i Siostry