Statystyki
  • Wszystkich wizyt: 5461
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 23

UPÓR

W Księdze Zachariasza czytamy:

(1) Proście Pana o deszcz późnej pory deszczowej! Pan stwarza chmury burzowe i zsyła deszcz. On daje ludziom chleb, zieleń na polu. (2) Lecz terafy mówią słowa mylne, a wróżbici mają kłamliwe widzenia. Sny, które tłumaczą, są złudne, puste ich słowa pociechy. Dlatego ludzie włóczą się jak trzoda, błąkają się, gdyż nie mają pasterza.

(Ks. Zachariasza 10:1-2, Biblia Warszawska)

Oto ludzie, którzy otrzymywali od Boga chleb i zielone pola, którym Bóg zsyłał deszcz i dobre plony przestali Mu wierzyć i ufać. Zaczęli się zwracać do dziwnych, obcych ludzi, zaczęli się gubić we własnym życiu. Efekt mógł być tylko jeden – dla nich samych ich życie straciło wartość . Bóg to przewidział, a Izajasz opisał.

(3) rzeczy przeszłe od dawna zwiastowałem, z moich ust one wyszły i zapowiadałem je, nagle wykonałem to i spełniło się. (4) Ponieważ wiedziałem, że jesteś uparty i że twój kark jest ścięgnem z żelaza, a twoje czoło ze spiżu, (…)

(Ks. Izajasza 48: 3-4, Biblia Warszawska)

Tekst jest oczywiście o ludu Izraela opisywanym także w Księdze Zachariasza, ale ma on drugie dno… i to dno żywotne.  ”Wiedziałem, że jesteś uparty i że twój kark jest ścięgnem z żelaza, a twoje czoło ze spiżu…”  To opis każdego z nas. Czyż nie wiemy lepiej? Nie jesteśmy mądrzejsi i bardziej doświadczeni od innych? Czyż nie należy się nam zawsze szacunek i uwaga? Tak właśnie myślimy, bo mamy zamiast karku ścięgno z żelaza, które powoduje, że nie możemy pochylić głowy, zniżyć wzroku, podziękować czy przeprosić. Dlaczegóż więc Pan nas takim stworzył, a właściwie dopuścił do wypaczenia swojego doskonałego dzieła? Do takiej dewastacji naszym ego? Odpowiedź jest prosta – nie chciał niewolnika. Po co mu twór z gliny.

W Dziejach Apostolskich jest opowieść, do której lubię wracać – i za każdym razem brzmi ona inaczej.

(1) A Saul, dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana (2) i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy.

Saul podróżował oczywiście karawaną do Damaszku. Była to niezbędna ochrona przed napadami  Beduinów. Tylko karawana licząca kilkaset ludzi i zwierząt była bezpieczna.

(3) I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, (4) a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? (5) I rzekł: Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz; (6) ale powstań i idź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. (7) A mężowie, którzy z nim byli w drodze, stanęli oniemiali, głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli.

Głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli. Było ich kilkuset ślepców? Każdy z nas zna ten fragment, ale teraz proszę sobie wyobrazić, że tą karawaną jesteśmy my, a nie jacyś ludzie sprzed dwóch tysięcy lat. I to my słyszymy głos jezusowy, a nie potrafimy go umiejscowić. To my jesteśmy świadkami czegoś ważnego, a nie ogarniamy własnym rozumem tej sytuacji. To my, ludzie mamy wszystko, słyszymy Jego głos z różnych miejsc, a sami błądzimy bez pasterza. Ale to się zmienia, zmienia tu i teraz… „ i zapowiadałem je, nagle wykonałem to i spełniło się”.

(8) I podniósł się Saul z ziemi, lecz gdy otworzył oczy swoje, nic nie widział; wiodąc go tedy za rękę, zaprowadzili go do Damaszku. (9) I przez trzy dni nie widział i nie jadł, i nie pił.

Oto nastała ciemność, ciemność w ludzkich umysłach i sercach, nie tylko w oczach Saula. Mrok trwający trzy dni – znamienne, prawda? Cóż było dalej?

(10) A był w Damaszku pewien uczeń, imieniem Ananiasz. I rzekł Pan do niego w widzeniu: Ananiaszu! On zaś rzekł: Otom ja, Panie. (11) Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. (12) I ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł, i ręce na niego włożył, aby przejrzał. (13) Ananiasz zaś odpowiedział: Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie; (14) ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich, którzy wzywają imienia twego. (15) Lecz Pan rzekł do niego: Idź, albowiem mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł imię moje przed pogan i królów, i synów Izraela; (16) Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego.

Każdy normalny człowiek, chrześcijanin,  postąpiłby tak samo jak Ananiasz – przestrzegłby Pana przed niebezpieczeństwem grożącemu Jego dziełu przez Saula. Ale Plan Boży był inny. Dlaczego? Co takiego było w Saulu, że ten fanatyczny sługa Sanhedrynu był niezbędny Bogu?  ”Ponieważ wiedziałem, że jesteś uparty i że twój kark jest ścięgnem z żelaza, a twoje czoło ze spiżu… ” Powtórzę – Bóg ani przed tysiącami lat, ani teraz nie chciał mieć w człowieku niewolnika.  Dlatego dopuszczał, aby i wtedy, i teraz człowiek schodził z Jego drogi. Czyż każdy z nas nie miał chwil wahań i wątpliwości? Czy zawsze uczynki nasze były doskonałe? Czy także  przez nas ktoś nie płakał? Ten nasz upór, tępy, zawzięty i bezmyślny, nasze ja…

(17) I poszedł Ananiasz, i wszedł do domu, włożył na niego ręce i rzekł: Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. (18) I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony.

(Dzieje Apost. 9:1-19, Biblia Warszawska)

Saul  został napełniony Duchem Świętym. Stał się narzędziem doskonałym w ręku Pana, a jego największe wady – upór,  kark będący ścięgnem z żelaza i czoło ze spiżu stały się największymi zaletami. Oto Ananiasz powiedział do niego Bracie Saulu i nałożył nań ręce. My też wokół siebie mamy takich ludzi, dopuśćmy ich do siebie, aby nasz upór stał się pełen Miłości, nasz sztywny kark podtrzymywał braci i  siostry w Wierze, a twarde, spiżowe czoło łamało wszystkie przeszkody zła…zła w nas samych.

Czy to już koniec mego rozważania? Jeszcze nie. Przypominają mi się słowa Martina Luthera Kinga : miałem piękny sen, a w tym śnie… tutaj narzucają mi się inne słowa z  Objawienia św. Jana:  I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. To ja widziałem nowe niebo i nową ziemię, a w tej nowej ziemi nowego mnie.

I dalej:

(5) I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. (6) I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. (7) Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.

(Apokalipsa (Objawienie) 21:5-7, Biblia Warszawska)

I oto Ten, który siedzi na tronie uczynił nowym także mnie, napoił mnie ze źródła żywota i uczynił mnie zwycięzcą… mnie, człowieka, którego upór,  kark będący ścięgnem z żelaza i czoło ze spiżu były  największymi wadami.  Stał się we mnie Alfą i Omegą, dzięki niemu nie doznam krzywdy od drugiej śmierci. Jeżeli to udało się Panu ze mną, to tym bardziej z wami,  Bracia i Siostry

Jedna odpowiedź na UPÓR

  • ~Stefan mówi:

    Czy ktoś może mi wytłumaczyć , czemu chrześcijanie zmienili dekalog , czyżby Bóg był istotą niedoskonałą ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>