Statystyki
  • Wszystkich wizyt: 5461
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 23

Zrobisz ten jeden krok?

Pozwolicie, że zacznę od fragmentu Starego Testamentu.

W ciemności postępują, Chwieją się wszystkie posady ziemi. (6) Rzekłem: Wyście bogami I wy wszyscy jesteście synami Najwyższego, (7) Lecz jak ludzie pomrzecie I upadniecie jak każdy książę.

(Ks. Psalmów 82:5-7, Biblia Warszawska)

Co sprawia, jesteśmy w naszym ziemskim życiu bogami i synami Najwyższego? Wszak nasze życie jest zdeterminowane tyloma czynnikami, że nie czujemy się panami własnego losu. Codzienna walka o byt, choroby, praca, utrzymanie rodziny…gdzie tu miejsce na boskość? Świadomość własnej śmierci i kruchości naszego ciała – lecz jak ludzie pomrzecie – też nie pomaga w bezstresowym oczekiwaniu kolejnego dnia. Jak więc przestać się bać niewiadomego, jak stać się synem?

Znacie na pewno przypowieść o nakarmieniu pięciu tysięcy pielgrzymów. Jest opisana w trzech Ewangeliach. Wielotysięczny tłum szedł za Jezusem w oczekiwaniu na kolejny cud. Było tym ludziom obojętne co to będzie – kolejne uzdrowienie, kazanie czy też wypędzenie złego ducha. W tym tłumie czuło się emocje niczym przed rzymskimi igrzyskami w Koloseum. Byleby się coś działo. Byli już głodni i zmęczeni, ale to od Jezusa oczekiwali zaspokojenia swoich potrzeb. Każdy z nich miał przyniesione z domu jedzenie, które skrzętnie ukrywał – wszak nie wiedzieli, jak długo będą w drodze.

Wielokrotnie czytając Biblię te same jej fragmenty odbierałem inaczej niż kiedyś. Tak samo było tym razem.

Polska czasów PRL – u była państwem opiekuńczym, Obywatel miał być tylko lojalny, a w zamian za to państwo zapewniało mu pracę, łatwo dostępne, powszechne wykształcenie,, bezpłatną służbę zdrowia . Robotnicy rolni i przemysłowi mieli zagwarantowane mieszkania ( po zaliczeniu 20 – letniej kolejki oczywiście) oraz rozbudowaną opiekę socjalną – urlopy, zasiłki, wczasy… Ta nadopiekuńczość państwa wykształciła myślenie roszczeniowe – daj, bo mi się należy, ja nic nie muszę dawać, nie muszę się starać i zabiegać.  Ci ludzie, zwichnięci mentalnie przez nadopiekuńczy system, nie mogli sobie poradzić w pomagdalenkowej rzeczywistości – wpadli w permanentne bezrobocie. Umieli tylko wyciągać rękę po datek, nie potrafili zrobić kroku do przodu, aby zmienić coś w swoim życiu, ich egzystencja to było stanie w bezruchu nad przepaścią, to strach przed nieznanym. Czy ten jeden krok to krok ku przepaści i zatraceniu, czy też początek nowego życia?

Zwróćcie uwagę na to, że ludzie wychowani w biedzie,w niechęci do szkoły i książek, których rodzice żyją w stylu a la Ferdynand Kiepski tak samo wychowują swoje dzieci. Przez całe pokolenia nie mogą wyzwolić się ze schematu, w którym biedny płodzi biednych, żebrak płodzi następnych żebraków, cwaniak uczy cwaniactwa, a bezradny bezradności. Podobnie z kościołami – katolik czy protestant od wielu pokoleń nawet nie zna zasad swojej wiary. NIKT  z tych ludzi nie potrafi wyrwać się z kręgu niemocy. Ale czy naprawdę nic nie można zrobić?

Jezus mógł! Oto z pięciu chlebów i dwóch ryb nasycili się wszyscy. Cud? Tak, bo oto każdy z Żydów przestał myśleć o sobie i zaczął się dzielić tym, co miał. Jezus nie zmienił sytuacji, w której znalazł się człowiek, on zmienił CZŁOWIEKA! I tak głodny zdolny jest się nasycić, biedny zapewnić godziwy byt rodzinie a letni stać się gorącym. W Nim wszystko jest możliwe!

Jest jedna przypowieść w Biblii, której zawsze unikałem jak ognia, ba! – wręcz jej nie lubiłem. Totalnie jej nie rozumiałem… aż do wczoraj.  To podobieństwo o nieuczciwym zarządcy.

(1) Potem powiedział jeszcze do uczniów: Był pewien bogaty człowiek, który miał zarządcę, a tego oskarżono przed nim, że trwoni jego majętność. (2) I przywoławszy go, rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twojego szafarstwa, albowiem już nie będziesz mógł nadal zarządzać. (3) I rzekł zarządca do siebie samego: Cóż pocznę, skoro pan mój odbiera mi szafarstwo? Nie mam sił, aby kopać, a żebrać się wstydzę. (4) Wiem, co uczynię, aby mnie przyjęli do domów swoich, gdy zostanę usunięty z szafarstwa. (5) I wezwał dłużników swego pana, każdego z osobna, i rzekł do pierwszego: Ile winieneś panu memu? (6) A ten odrzekł: Sto baryłek oliwy. Rzekł mu więc: Weź zapis swój, siądź i szybko napisz pięćdziesiąt. (7) Potem rzekł do drugiego: A ty ile winieneś? A ten odrzekł: Sto korców pszenicy. Rzekł mu: Weź zapis swój i napisz osiemdziesiąt. (8) I pochwalił pan nieuczciwego zarządcę, że przebiegle postąpił, bo synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od synów światłości.

(Ew. Łukasza 16:1-8, Biblia Warszawska)

Irytowało mnie, ze człowiek posądzony o kradzież dodatkowo rozdaje jeszcze dłużnikom majętność swego pana czyniąc z nich wspólników swojej kradzieży. Czytając ten fragment byłem po prostu zły – oto niegodziwiec został jeszcze pochwalony! Przecież powinien zostać przykładnie ukarany! Postanowiłem zmierzyć się z moim problemem postrzegania tego fragmentu. Kim byli dłużnicy? Czy darowanie tak wielkiej części długu, a trzeba pamiętać, że 50 baryłek oliwy czy 20 korców pszenicy stanowiły wymierny majątek, zmieniło ich życie? Hmm… Na pewno to byli ludzie biedni, wszak nikt z własnej woli nie wpada w długi. Zastanowił  mnie przedmiot długu – oliwa i pszenica. Był to ewidentnie towar na handel. Ci ludzie pomimo swojego ubóstwa walczyli o lepsze jutro! Nie chcieli tej pożyczki zwyczajnie przejeść, a ją pomnożyć. Tak więc umorzenie części długu przez zarządcę było po myśli jego pana – wszak lepiej odzyskać 50 baryłek oliwy, niż stracić całe 100. Tym sposobem bogacz okazał się ludzkim przedsiębiorcą, jego zarządca człowiekiem dbałym o powierzony majątek i godnym pochwały, a dłużnicy otrzymali kolejną szansę na poprawę bytu swoich rodzin…Nikt im nie anulował długu, ale otrzymali kolejny dowód zaufania od  - no od kogo? – od Pana, właściciela i stworzyciela wszechrzeczy. Uff… przeszło dwadzieścia lat zajęło mi odkrycie tej prostej prawdy.

Mamy wszyscy szansę na odkrycie w sobie mocy Bożej, siły, która determinuje nie tylko nasze życie, ale i życie naszych bliskich. Zmienia ona nasze postrzeganie świata, zmienia nasz system wartości, sprawia, że nie jesteśmy tylko jednymi z wielu, ale dostępujemy synostwa.

Na koniec jeszcze posłanie od Pana naszego, Jezusa Chrystusa skierowane do nas wszystkich.

(19) Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; (20) ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. (21) Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje.

(Ew. Mateusza 6:19-21, Biblia Warszawska)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>