Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5734
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 23

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2017

Jesteśmy z Tobą Józku…

Ten wpis dedykuję naszemu Bratu, który zaczął walkę z chorobą, której każdy się boi.

 

Zacznę tradycyjnie od Starego Testamentu, od Księgi Hioba. Kiedy Bóg pozwolił, aby Hiob (Job) był doświadczany przez szatana, ten obsypał go wrzodami.

Na to rzekł Pan do szatana: Oto jest w twojej mocy, tylko jego życie zachowaj. (7) I odszedł szatan sprzed oblicza Pana, i dotknął Joba złośliwymi wrzodami od stóp aż do głowy. (8) Wtedy ten wziął sobie skorupę, aby się nią skrobać; i siedział w popiele. (9) I rzekła doń jego żona: Czy jeszcze trwasz w swojej pobożności? Złorzecz Bogu i umrzyj!

(Ks. Hioba 2:7-10, Biblia Warszawska)

Hiob próbował sobie radzić z chorobą zdzierając wrzody i posypując się popiołem – w tamtych czasach popiół był używany jako środek dezynfekcyjny – niestety problemem była żona. Żona, która zmęczona chorobą męża złorzeczyła Bogu, by na koniec życzyć mężowi śmierci… Wolała być wdową i spokojnie żyć pod opieką rodziny. Bóg miał jednak inny plan, plan dotyczący Hioba.

(10) Odpowiedział jej: Mówisz, jak mówią kobiety nierozumne. Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego? W tym wszystkim nie zgrzeszył Job swymi usty.

Właśnie… tak łatwo przyjmujemy codzienne dary Pana – zdrowie, pracę, stabilizację czy szczęśliwą rodzinę, i tak łatwo o tych darach zapominamy, przyzwyczajamy się do nich, uważamy za standard. Nie dopuszczamy myśli, że może być inaczej, że możemy stracić ułudę, w której żyjemy. A możemy.

W Księdze Psalmów czytamy:

(12) Niech się raduje góra Syjon, Niech się weselą córki judzkie Z powodu sądów twoich. (13) Okrążcie Syjon i obejdźcie go, Policzcie jego wieżyce! (14) Zwróćcie uwagę na jego wały, Przejdźcie się po pałacach jego, Abyście mogli opowiadać to przyszłemu pokoleniu,

(Ks. Psalmów 48:1-15, Biblia Warszawska)

Czytając ten fragment Psalmu 48 sam się oburzałem – wały , wieżyce? Przecież sam Jezus zapowiedział zniszczenie takich budowli.

(1) I gdy On wychodził ze świątyni, rzekł mu jeden z uczniów jego: Nauczycielu, patrz, co za kamienie i co za budowle. (2) A Jezus mu odrzekł: Czy widzisz te wielkie budowle? Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony.

(Ew. Marka 13:1-2, Biblia Warszawska)

Jednak w tym Psalmie jest jeszcze coś, wpis, który napawa otuchą:

…Abyście mogli opowiadać to przyszłemu pokoleniu, (15) Że to jest Bóg, Bóg nasz na wieki wieków. ON NAS PROWADZI POZA ŚMIERĆ.

Jak człowiek mający świadomość ciężkiej choroby i nie znający jej zakończenia może składać świadectwo swojej wiary? Jak krew i ciało może wyzwolić się ze strachu przed śmiercią? Otóż nie może. Ciało i krew nie dziedziczą Zbawienia, tylko Duch, który ożywia. Nasz Brat całe życie poświęcił Panu, a jedynym jego utrapieniem nie jest choroba, ale niemożność uczestniczenia w nabożeństwie niedzielnym. To jest hart ducha? Zaślepienie? To jest po prostu pewność zbawienia, pewność dalszej drogi poza naszym czasem. To miłość Jezusowa i opieka, która PROWADZI POZA ŚMIERĆ. Oczywiście trzymamy kciuki za powodzenie leczenia, ale podobnie jak nasz Brat, zdajemy się na Pana.

Tak wspominam jego wystąpienia niedzielne, czasem chaotyczne, czasem niezrozumiałe. Nasz brat, inżynier, ścisły umysł, zawsze wychodzi z założenia, że fizykę i chemię na poziomie uniwersyteckim zna każdy. Podobnie ze Słowem. Stąd jego skróty myślowe i stałe zmiany wątków. Po co tłumaczyć rzeczy oczywiste? Ten Człowiek, narzędzie w ręku Pana, zmusza nas stale do myślenia, skupienia się, do analizy. I dawał, i daje świadectwo, że nie boi się drugiej śmierci, bo ta pierwsza to tylko etap, który każdego doświadcza.

Nie wiem dlaczego, ale większość ludzi, z księżmi włącznie, nie lubi Objawienia Świętego Jana. Mnie ono inspiruje, zwłaszcza listy. Dlatego na zakończenie tego rozważania sięgnę do Listu do zboru w Filadelfii.

(7) A do anioła zboru w Filadelfii napisz: To mówi Święty, prawdziwy, Ten, który ma klucz Dawida, Ten, który otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, który zamyka, a nikt nie otworzy.

(Apokalipsa (Objawienie) 3:7 – 13, Biblia Warszawska)

Oho, zaczyna się, pomyśli większość. Lecz to nie jest egzamin i stres, to Obietnica i budowanie serc. Planu Pana nic nie przeszkodzi, aby podobnie jak Hiob, każdy z nas się ostał w Jego łasce. Żadne ludzkie działanie, zawiść, kłopoty, ba – choroba, nawet taka jak Józkowa – nie odwiedzie nas od Niego. Czytamy dalej:

(8) Znam uczynki twoje; oto sprawiłem, że przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć; bo choć niewielką masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia.

(Apokalipsa (Objawienie) 3:8-13  Biblia Warszawska)

Powtórzę to, po Pan mówi o Józku i każdym z nas: Bo choć niewielką masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia.

Mamy niewielką moc, miałkie ciało i wielkiego ducha, wielkiego w Panu, Panu, który nas wyposaża i przysposabia do życia, abyśmy w grze naszego doczesnego bytu osiągnęli najwyższy poziom – poziom Zbawienia.

(10) Ponieważ zachowałeś nakaz mój, by przy mnie wytrwać, przeto i Ja zachowam cię w godzinie próby, jaka przyjdzie na cały świat, by doświadczyć mieszkańców ziemi. (11) Przyjdę rychło; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej. (12) Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już z niej nie wyjdzie, i wypiszę na nim imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od Boga mojego, i moje nowe imię. (13) Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów.

Wczytajmy się w te słowa, poczujmy ich moc. Zachowam cie w godzinie próby… Trzymaj, co masz… Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga… Wypiszę na nim imię Boga… To o nas. To nas dotyczy. To o naszym Bracie. To słowa o Życiu.