Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5237
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

nie powiedziane i nie usłyszane

Rozdarcie

(16) Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, (17) bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie.

(List do Rzymian 1:16-17, Biblia Warszawska)

Jest w nas taki bunt, taka olbrzymia przekora wołająca nie, ten bunt jest także we mnie. Powoduje zaciśnięcie ust i zębów. Mrużenie oczu, wreszcie złość. Dlaczego on? Ona? Dlaczego ma w sobie więcej niż ja? Dlaczego się uśmiecha, a ja nie potrafię? Dlaczego zazdroszczę temu obok zapominając, jak sam hojnie zostałem obdarowany? Czy my, także ja, możemy stać się sprawiedliwi?

…A sprawiedliwy z wiary żyć będzie…

Odpowiedź jest oczywiście w Biblii, trzeba ją tylko zobaczyć i przeżyć.

Przypomnę Wam dwie przypowieści, właściwie trzy.

22) I zaraz wymógł na uczniach, że wsiedli do łodzi i pojechali przed nim na drugi brzeg, zanim rozpuści lud. (23) A gdy rozpuścił lud, wstąpił na górę, aby samemu się modlić. A gdy nastał wieczór, był tam sam. (24) Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny. (25) A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu.

(Ew. Mateusza 14:22-25, Biblia Warszawska)

Większość ludzi czytających ten fragment ma dylemat. Nie może przyjąć do siebie faktu chodzenia Jezusa po wodzie. Są rozdarci między swoją wiedzą i doświadczeniem typu szkiełko i oko, a wiarą w Boga. Na wszelki wypadek omijają ten fragment. Tymczasem to nie Nauczyciel jest jego głównym bohaterem, podobnie jak w pozostałych przypowieściach.

(1) A pewien mąż, imieniem Ananiasz, ze swoją żoną Safirą, sprzedał posiadłość (2) i za wiedzą żony zachował dla siebie część pieniędzy, a resztę przyniósł i złożył u stóp apostołów.

(Dzieje Apost. 5:1-2, Biblia Warszawska)

Pierwsi chrześcijanie tworzyli gminy, w których własność była wspólna.   Wspólnie mieszkali, spożywali wspólne posiłki zwane agapą, wspólnie się modlili i słuchali Słowa. Tworzyli jedną rodzinę. Aby się utrzymać każdy członek zboru pro publico bono dawał tyle, ile miał do wspólnej kasy, aby na swoją miarę przyczynić się do rozwoju społeczności.

(11) A w drodze do Jerozolimy przechodził między Samarią i Galileą. (12) Gdy wszedł do pewnej wioski, wyszło naprzeciw niego dziesięciu trędowatych mężów, którzy stanęli z daleka. (13) I podnieśli swój głos, mówiąc: Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami. (14) A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

(Ew. Łukasza 17:11-14, Biblia Warszawska)

Wydawałoby się, ze to klasyczna sytuacja, typowa opowieść w schemacie chory – Jezus – uzdrowienie. Tylko czy na pewno? Oczywiście ten schemat nie jest tak do końca typowy, w końcu Jezus nie dotknął nawet chorych, nie pomodlił się nad nimi, tylko odesłał do kapłanów. W drodze zostali uzdrowieni i kapłani mogli zaświadczyć, że są już zdrowi i mogą wrócić do swoich domów. Ta przypowieść jednak całkowicie się wyłamuje z naszego zrozumienia, ma drugie dno.

Wracamy do Mateusza.

(26) Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. (27) Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! (28) A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. (29) A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa.

(Ew. Mateusza 14:26-29, Biblia Warszawska)

Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! On wołał do nas wszystkich, wołał do mnie… Zachęcony tym Piotr wyszedł z łodzi, poważył się na rzecz niemożliwą i niepojętą. Stanął na wodzie i ruszył. Prowadziła go Wiara, ta sama, o której napisano : „bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę „.

Teraz Łukasz.

(15) Jeden zaś z nich, widząc, że został uzdrowiony, wrócił, donośnym głosem chwaląc Boga. (16) I padł na twarz do nóg jego, dziękując mu, a był to Samarytanin.

(Ew. Łukasza 17:15-16, Biblia Warszawska)

Żydzi, w chwili uzdrowienia zapomnieli o swoim uzdrowicielu, myśleli tylko o powrocie do domu. W końcu kto ich uzdrowił? Człowiek, którego nazywali Mistrzem, nawet nie Nauczycielem. Oni chcieli  pokazać się kapłanom i zapomnieć o chorobie, o całej swojej traumie. Natomiast powszechnie pogardzany jako goj Samarytanin powrócił do Jezusa, tak jakby chciał nam powiedzieć „  Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka „.  Ale to nie koniec.

W Dziejach czytamy dalej:

I rzekł Piotr: Ananiaszu, czym to omotał szatan serce twoje, że okłamałeś Ducha Świętego i zachowałeś dla siebie część pieniędzy za rolę? (4) Czyż póki ją miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu. (5) Ananiasz zaś, słysząc te słowa, upadł i wyzionął ducha. I wielki strach ogarnął wszystkich, którzy to słyszeli. (6) Młodsi zaś wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali. (7) A po upływie około trzech godzin nadeszła i żona jego, nie wiedząc, co się stało. (8) I odezwał się do niej Piotr: Powiedz mi, czy za taką cenę sprzedaliście rolę? Ona zaś rzekła: Tak jest, za taką. (9) A Piotr do niej: Dlaczego zmówiliście się, by kusić Ducha Pańskiego? Oto nogi tych, którzy pogrzebali męża twego, są u drzwi i ciebie wyniosą. (10) I upadła zaraz u nóg jego, i wyzionęła ducha.

(Dzieje Apost. 5:3-10, Biblia Warszawska)

Nikt nie zmuszał Annaniasza i Safiry, aby uwierzyć Słowu, nikt nie kazał im sprzedać majętności, wstąpić do gminy chrześcijańskiej, wreszcie ofiarować pieniądze ze sprzedaży na jej utrzymanie. Zrobili krok do przodu i się zatrzymali. A nuż to chybiony pomysł? Lepiej się zabezpieczyć przed niepowodzeniem.

Podobnie było z Piotrem.

(30) A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. (31) A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? (32) A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał.

(Ew. Mateusza 14:30-32, Biblia Warszawska)

Nikt nie kazał Piotrowi chodzić po wodzie, to był jego pomysł. Chciał się po prostu pokazać innym… Ale kiedy spojrzał na olbrzymie fale, poczuł na sobie siłę wiatru, pomyślał o głębi pod stopami, zwątpił. Zwątpił nie w Nauczyciela, ale w siebie. To jest właśnie to rozdarcie, bezradność skutkująca złością do całego świata, świadomość, że coś nam umyka. Mieliśmy razem z Piotrem i Annaniaszem takie możliwości, ale tak do końca baliśmy się zawierzyć Bogu. Tymczasem napisane jest przecież:  usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę… Czyżby Pan nie przewidział naszych słabości, chwil zwątpienia? Zwątpienia nie w jego moc, ale w nas samych, w siłę naszej wiary? Jaka jest recepta, jaki ratunek przed głębią pod stopami? Oto on. Wszak wszystko to już było.

17) A Jezus odezwał się i rzekł: Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? A gdzie jest dziewięciu? (18) Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec? (19) I rzekł mu: Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię.

(Ew. Łukasza 17:17-19, Biblia Warszawska)

Człowiek uzdrowiony z trądu ( czytaj po chrzcie, konfirmacji, deklaracji wiary itd itp ) przyszedł i pokłonił się Jezusowi. Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu? Aż ciśnie się na usta – poślij mnie. Dlatego też Samarytanin, człowiek było nie było już zdrowy usłyszał : Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię.  To było to prawdziwe uzdrowienie, dar, który załatał rozdartą duszę. To była ta refleksja, że nie jesteś(m) sam, że otaczają nas Bracia w Chrystusie – i kołaczą. On to wiedział, dlatego też nigdy nie przytłacza nas ciężarem ponad nasze siły. Ten ciężar zmiażdżyłby człowieka, ale nie zmiażdży tego, kto zrozumie, ze nie jest sam.