Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5237
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Zamykanie oczu

Na co dzień pracuję z pacjentami, wykonuję zdjęcia m.in. panoramiczne RTG zębów. Takie zdjęcie wykonuje się przy zamkniętych ustach i otwartych oczach. Dlaczego? Usta muszą być zamknięte, aby pacjent oddychał przez nos, co jest bardzo ważne, oczy zaś muszą być otwarte, aby pacjent nie chwiał się w czasie badania. Tymczasem 90 % pacjentów zamykając usta zamyka i oczy. Kiedy proszę o ich otwarcie, od razu otwierają także usta. Muszę kilkakrotnie prosić – proszę zamknąć usta i otworzyć oczy. Takie proste, a nie do ogarnięcia przez większość.

Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ w życiu jesteśmy bardzo często ślepi z własnego wyboru… i dobrze nam z tym.  Wiemy lepiej.

W Ewangelii św. Jana czytamy:

(1) Potem było święto żydowskie i udał się Jezus do Jerozolimy. (2) A jest w Jerozolimie przy Owczej Bramie sadzawka, zwana po hebrajsku Betezda, mająca pięć krużganków. (3) W nich leżało mnóstwo chorych, ślepych, chromych i wycieńczonych, którzy czekali na poruszenie wody. (4) Od czasu do czasu zstępował bowiem anioł Pana do sadzawki i poruszał wodę. Kto więc po poruszeniu wody pierwszy do niej wstąpił, odzyskiwał zdrowie, jakąkolwiek chorobą był dotknięty. (5) A był tam pewien człowiek, który chorował od trzydziestu ośmiu lat. (6) I gdy Jezus ujrzał go leżącego, i poznał, że już od dłuższego czasu choruje, zapytał go: Chcesz być zdrowy? (7) Odpowiedział mu chory: Panie, nie mam człowieka, który by mnie wrzucił do sadzawki, gdy woda się poruszy; zanim zaś ja sam dojdę, inny przede mną wchodzi. (8) Rzecze mu Jezus: Wstań, weź łoże swoje i chodź. (9) I zaraz ten człowiek odzyskał zdrowie, wziął łoże swoje i chodził.

(Ew. Jana 5:1-9, Biblia Warszawska)

Chcesz być zdrowy? No przecież wiem, że to niemożliwe, wszyscy są źli i nie chcą mi pomóc… Chcesz być zdrowy? No ale jak, kto mnie wrzuci do sadzawki? Chcesz być zbawiony? No ale jak, całe życie szukam, chodzę po kościołach, pytam się księży i pastorów, no i…CHCESZ BYĆ ZBAWIONY?

Od razu przypomina mi się Koziołek Matołek Kornela Matuszyńskiego – całe życie szukał biedaczysko czegoś, co jest bardzo blisko.

Lubię militaria i często mam militarne skojarzenia. Najlepszą formacją samolotów myśliwskich jest dwójka – prowadzący i przyboczny. Ten ostatni pilnuje boków i tyłów prowadzącego. Taka para jest najbardziej efektywna. Podobnie w średniowieczu – rycerz wyruszał do boju z giermkiem przy boku. Każdy z nas ma dwie ręce, parę dłoni, którymi może ścisnąć w czasie agapy dłonie – no ilu osób na raz? Dwóch. Bóg to nie masa ludzi i nie tysiące wyznawców. Bóg to ta dwójka ludzi koło mnie. To oni mnie wspierają i to oni podnoszą mi ręce wołając Abba – Ojcze. Ich zaś wspiera kolejna dwójka – ten łańcuch dopiero tworzy wspólne zgromadzenie, Kościół nie ludzkimi rękami zbudowany.

Więc obejrzyjmy się wokół siebie nowymi oczami – przejrzyjmy i zobaczmy. Bo nasz Pan ma ludzkie oczy i używa różnych ciał, aby do nas dotrzeć.

Kiedy postawili Żydzi Jezusa na sąd przed Piłatem, ten im odrzekł – ECCE HOMO, ja nie widzę w nim winy. Oto Człowiek!!! Cały czas słyszę i czuję te słowa gdzieś w środku. Bo to było o mnie i o każdym z Was, Bracia i Siostry.

W Ewangelii św. Mateusza czytamy:

(13) Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.

Na tej wąskiej drodze idą szeregiem wybrani. Siostra z przodu pokazuje mi drogę, a brat z tyłu mnie dopinguje. Tak to widzę. Bez tej dwójki zgubiłbym się pewnie w codzienności i tym, co łatwe. Zginąłbym w bezimiennej masie. Na moje szczęście Bóg dał mi wybór drogi. No i dał mi Braci i Siostry, dał mi ludzi, którzy mnie wspierają, choćby dopingując mnie do pisania. Jest i druga strona medalu – zły wybór i szeroka, łatwa droga.

(21) Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. (22) W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? (23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

(Ew. Mateusza 7:13-14, 21 – 23  Biblia Warszawska)

Prorokowali, modlili się, uzdrawiali, czynili cuda… I nic. Dlaczego? Nie usłyszeli dwóch słów: Ecce Homo.

 

 

Dziękujemy ci Bracie

Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,
A nie możesz li w onej dawnej swej całości,
Pociesz mię, jako możesz, a staw sie przede mną
Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną.

Jan Kochanowski Tren X

Ta inwokacja do Boga, ten krzyk rozpaczy dotknął także nas, zbór Kościoła Ewangelicko – Metodystycznego w Bielsku  - Białej.  Z ogromnym bólem serca i z wielkim smutkiem żegnamy ,  Jana Steklę, naszego brata w Jezusie, wspaniałego Męża, Ojca, Dziadka i  Wujka. Nasza strata jest tym większa, że to on był Liderem budowy naszego „Domu na Skale”. Poświęcił temu całe swoje serce i czas. I życie. Brat Janek nie miał daru wymowy, był za to doskonałym budowniczym. Dosłownie i w przenośni. „Dom na Skale” to jego dzieło, doprowadził budowę naszej kaplicy aż pod dach. To było Jego świadectwo i hołd dla Mocy Bożej. Dlaczego zacząłem od trenu Kochanowskiego? Bo jestem zły. Zły i rozżalony. Bo to miało być inaczej, nie tak…Bo tak myślał sobie człowiek… Tymczasem  czytamy w Biblii :  Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera;  bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy.
(List do Rzymian 14: 7 – 8, Biblia Warszawska).

Tyle razy cytowałem ten fragment – i go nie rozumiałem. Wydawało mi się, że mój dar Słowa jest wystarczający. Tymczasem nasz Brat rzucił wszystko, aby budować naszą kaplicę. Położył na szali własne zdrowie, czas, pieniądze, wreszcie życie. I pozostał bardzo skromnym człowiekiem. Czym możemy się odwdzięczyć Panu za niego? Był własnością nas wszystkich, był prawdziwym Sługą. Był….dlaczego tak się stało? Po co to wszystko? Odpowiem sobie i wam. Dla mnie… i dla Was.

Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim,

Mój  drogi Janku, tym zniknieniem swoim!

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:

Jedną cudowną duszą tak wiele ubyło.

Jan Kochanowski, Tren X

Oczywiście tren w oryginale mówił o córce wieszcza, niemniej czuję ten ból, ból rozstania, rozdarcia i zagubienia. Janek zawsze mówił – ale nie o to chodzi…Nie chodzi o moje i nasze odczucia, nasze plany etc… Chodzi o to, abyśmy Żyli z Bogiem, abyśmy czerpali najlepsze rzeczy, myśli i zrozumienie od takich właśnie Braci. Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje…

Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję.  Na to rzekli Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty w trzy dni chcesz ją odbudować? Ale On mówił o świątyni ciała swego.

(Ew. Jana 2:19-21, Biblia Warszawska)

Brat był budowniczym. Wznosił domy, brukował drogi, budował serca. Kiedy zaraz po ślubie budowałem dom, ujął mnie i zdobył. Czym? Bezinteresownością i sercem. Za olbrzymią pomoc nie chciał nic, nie wziął ani złotówki, a bez jego rad nigdy nie miałbym tego co mam. Był doskonałym narzędziem w ręku Pana. Dlatego też mój syn Dawid ma na drugie imię Jan, a dla mnie jego nazwisko jest synonimem Dobra.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Teraz odwołam się teraz do wiersza Jana Kasprowicza:

Przestałem się wadzić z Bogiem -

Serdeczne to były zwady:

Zrodziła je ludzka niedola,

Na którą nie ma już rady.

 

Tliło w mej piersi zarzewie,

Materiał skier tak bogaty,

Że jeno dąć w palenisko,

A płomień ogarnie światy.

I oto Pan nasz zadął w palenisko naszych serc, rozpalił płomień, przegonił nasz smutek i żal… i strach przed tym co dalej. Wzmocnił nas nasza stratą. Czas, abyśmy również stali się budowniczymi, budowniczymi serc i rozumienia. Czas na żniwo!

Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce.  A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.
(Ew. Jana 14:1-3, Biblia Warszawska)

 

Last minute

Oglądałem niedawno serial Domek z kart opowiadający o człowieku, który zdobył stanowisko prezydenta USA. Któregoś dnia w Białym Domu zaproszeni mnisi tybetańscy na olbrzymim stole zaczęli układać z kolorowego piasku geometryczny wzór. Posługiwali się czymś w rodzaju fajek. Stukając specjalnym młoteczkiem poprzez maleńki cybuch wysypywali po pare ziarenek piasku na rozrysowany wzór. Praca niesłychanie mozolna i czasochłonna. Czterech mnichów układało kilkumetrowy wzór przez siedem dni pracując dzień i noc. Pierwszego dnia prezydent zdumiał się na ich widok. Kiedy pracownicy wytłumaczyli mu, kto zacz, stwierdził, ze teraz nie ma czasu i później obejrzy ich przy pracy.

Lecz teraz, Panie, Ty jesteś naszym

Ojcem,

my jesteśmy gliną, a Ty naszym

Stwórcą i wszyscyśmy dziełem

twoich rąk!

Nie gniewaj się, Panie, zanadto i nie

pomnij winy na wieki!

Ach! Spojrzyj, że my wszyscy

jesteśmy twoim ludem.

Święte twoje miasta stały się

pustynią,

Syjon stał się pustynią, Jeruzalem

pustkowiem.

Święty, wspaniały nasz przybytek,

w którym chwalili cię nasi ojcowie,

stał się pastwą ognia, a wszystko,

co było naszą rozkoszą,

leży w gruzach!

(Ks. Izajasza 64:8-11, Biblia Warszawska)

Izraelici mieli tak dużo, najpiękniejszą świątynię, Pana po swojej stronie, wiarę , zakon…Teraz „a wszystko,co było naszą rozkoszą,leży w gruzach! ” Świątynia też była nie byle jaka. Zbudowana z olbrzymich wapiennych bloków, wykończona w środku najdroższym drewnem – libańskim cedrem i afrykańskim mahoniem, ozdobiona złotem i srebrem. Sama kotara ze złotogłowiu oddzielająca Arkę Przymierza od reszty przybytku wg przekazów miała osiem metrów wysokości i ważyła kilka ton! Czyż nie był to powód do dumy?

Tymczasem po trzech dniach mozaika z piasku zajęła już połowę olbrzymiego stołu. Prezydent co rano przechodził koło mnichów, ale zajęty swoimi sprawami przestał na nich zwracać uwagę. Zastanawiałem się, jak mnisi zabezpieczą swoje dzieło, aby się nie zniszczyło. Jakiś impregnat? Wszak wystarczy jakiś przeciąg, aby je uszkodzić.

I oto czytamy w Ewangelii, co o świątyni mówił Jezus:

 I gdy On wychodził ze świątyni, rzekł mu jeden z uczniów jego: Nauczycielu, patrz, co za kamienie i co za budowle.  A Jezus mu odrzekł: Czy widzisz te wielkie budowle? Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony..

(Ew. Marka 13:1-2, Biblia Warszawska)

…”a wszystko,co było naszą rozkoszą,leży w gruzach! ” Dlaczego? Skąd ta srogość i gniew wobec synów Izraela?

Mnisi już kończyli sypać mozaikę z piasku, prezydent oczywiście nie miał czasu, natomiast jego żona ostatniego dnia zatrzymała się w swoim biegu , spojrzała na stół, po czym przyniosła sobie krzesło i kilka godzin w milczeniu obserwowała mnichów przy pracy ignorując swój plan zajęć, spotkania etc. Przy niej to mnisi wysypywali ostatnie ziarnka piasku. Mozaika była przepiękna. Geometryczne wzory, mnóstwo kolorów…i cisza.

Powróćmy do Biblii. Skąd ta srogość? I co na to Jezus?

Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.  Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego.  Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.  I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien.  Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je.  Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, otrzyma zapłatę proroka; a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego.  A ktokolwiek by napoił jednego z tych maluczkich tylko kubkiem zimnej wody jako ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej.

(Ew. Mateusza 10:38-42, Biblia Warszawska)

Ta recepta jest wg mnie bardzo prosta. Bóg chce tylko od nas, abyśmy mu służyli służąc drugiemu człowiekowi. Dzięki Niemu inaczej zaczynamy postrzegać świat, nasze otoczenie, naszych bliskich. Kochamy oczywiście nasze rodziny i nasze dzieci, ale kiedyś nasi rodzice odejdą, dzieci pójdą na swoje…Jednak jeżeli mamy w sobie Jego miłość, to ta więź będzie silniejsza od śmierci. Kubek zimnej wody podany maluczkiemu nie jest naszym kubkiem, pamiętajmy o tym.

A co z mozaiką? Nie było żadnego impregnatu. Kilka godzin po skończeniu dzieła kilkunastu mnichów pomodliło się nad mozaiką, jednym ruchem specjalnej deseczki zgarnęli ze stołu efekt tygodniowej pracy, piasek zsypali do specjalnego dzbanka i z całym ceremoniałem wysypali go do rzeki na przedmieściach Waszyngtonu. Prezydent NIGDY nie zobaczył dzieła.

Niech ten fragment Ewangelii św. Jana będzie podsumowaniem naszego spotkania.

Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki –  Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.  Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was.  Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie.  OWEGO DNIA POZNACIE , ŻE JESTEM W OJCU MOIM I WY WE MNIE, A JA W WAS.

Nasza Droga

Często nam się wydaje, że na jakiś temat lepiej, więcej wiemy. Mamy wyrobione zdanie  na świat wokół nas, jest on dla nas przewidywalny. To samo dotyczy Boga. Wydaje się nam często, że znamy dogłębnie Jego plan. Czy tak jest naprawdę?

Albowiem doświadczyłeś nas, Boże,

Oczyściłeś nas w ogniu, jak się czyści srebro.

Wpędziłeś nas w sidła,

Włożyłeś brzemię na biodra nasze.

Pozwoliłeś ludziom tratować po głowach naszych,

Szliśmy przez ogień i wodę,

Lecz wyprowadziłeś nas na wolność.
(Ks. Psalmów 66:10-12, Biblia Warszawska)

LECZ WYPROWADZIŁEŚ NAS NA WOLNOŚĆ. O tym dzisiaj chcę napisać.

Uczniowie również byli pewni swojej znajomości planów Jezusowych, ba – starali się mu ułatwiać ich realizację. A tymczasem…

A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów, mieli z sobą w łodzi tylko jeden bochenek.  I nakazywał im, mówiąc: Baczcie i wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. A oni rozmawiali między sobą o tym, że chleba nie mają.  Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? CZY SERCE WASZE JEST NIECZUŁE?  MACIE OCZY, A NIE WIDZICIE? MACIE USZY, A NIE SŁYSZYCIE? I NIE PAMIĘTACIE?  Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście? Odpowiedzieli mu: Dwanaście.  A ile koszów pełnych okruszyn zebraliście z siedmiu chlebów dla czterech tysięcy? Odpowiedzieli mu: Siedem.  I rzekł im: JESZCZE NIE ROZUMIECIE?

(Ew. Marka 8:14-21, Biblia Warszawska)

Oni martwili się o chleb, ten chleb powszedni. Chcieli pomóc Jezusowi, pomóc Synowi Bożemu. Chcieli… A przecież

Tak mówi Pan:

Niebo jest moim tronem, a ziemia

podnóżkiem moich nóg:

Jakiż to dom chcecie mi zbudować

i jakież to jest miejsce, gdzie

mógłbym spocząć?
(Ks. Izajasza 66:1-2, Biblia Warszawska)

Oczywiście reprymenda od Nauczyciela mogła być większa, ale przecież nie o to Mu chodziło. Bóg poprzez swego Syna chce nas naprowadzić na wąską drogę, sprawić, abyśmy się opowiedzieli, WIDZIELI, SŁYSZELI I CZULI.

To nie koniec historii o naszej drodze.

I stało się, gdy dopełniały się dni, kiedy miał być wzięty do nieba i postanowił pójść do Jerozolimy,  że wysłał przed sobą posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby mu przygotować gospodę.  Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy.  A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił?  A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście.  Albowiem Syn Człowieczy NIE PRZYSZEDŁ ZATRACAĆ DUSZE LUDZKIE, ALE JE ZACHOWAĆ. I poszli do innej wioski.

(Ew. Łukasza 9:51-56, Biblia Warszawska)

Gdy dopełniały się dni…On wiedział gdzie podąża, uczniowie jeszcze nie. A czy my wiemy, dokąd zmierzamy? Mamy tą ufność w sobie, że plan Boży dla nas jest najlepszym z możliwych? Jeżeli ją mamy, to nie ma takiej przeszkody, której byśmy nie pokonali, czy to będzie budowa kaplicy, organizacja warsztatów czy też zjazdu Kościoła.

Wyprowadziłeś nas na wolność…

Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas.  Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie?  Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił.  I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego.  I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.

I oto złoczyńca rzutem na taśmę dostał się do raju, otrzymał w darze Królestwo. Czasem myślę, że cała droga Chrystusa prowadziła właśnie do tego człowieka, aby nam wszystkim pokazać, że wszystko jest dla Niego możliwe.

Boża wierność względem nas

Niesamowita jest Boża Miłość, poczytajcie…

Chwalcie Pana, wszystkie narody,

Wysławiajcie Go, wszystkie ludy,

Albowiem łaska Jego jest można nad nami,

A wierność Jego trwa na wieki! Alleluja.

(Ks. Psalmów 117:1-2, Biblia Warszawska)

I dalej… ten tekst ma kilka tysięcy lat, a jest wciąż aktualny

(Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych

Ani nie stoi na drodze grzeszników,

Ani nie zasiada w gronie szyderców (…)

Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód,

Wydające swój owoc we właściwym czasie,

Którego liść nie więdnie,

A wszystko, co uczyni, powiedzie się.

(Ks. Psalmów 1:1-3, Biblia Warszawska)

Porwaliśmy się jako zbór na coś niemożliwego dla człowieka, 50 ludzi buduje naszą nową kaplicę. Buduje każdy wg swojego Daru. Pracą, doradztwem, pieniędzmi…Dostaliśmy wsparcie od wielu zborów w Polsce, z Krakowa, Katowic, Ełku…Niemniej największe wsparcie dostaliśmy od…no kogo? Od Pana, który nas natchnął swym Duchem. On w nas uwierzył, czy my też to potrafimy? Dlatego dzisiaj będzie o zaufaniu.

A potem wyszedł i ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle. I rzekł do niego: Pójdź za mną.  I pozostawiwszy wszystko, wstał i poszedł za nim.  A Lewi wyprawił wielkie przyjęcie dla niego w domu swoim. I była liczna rzesza celników oraz innych, którzy zasiedli wraz z nimi do stołu.  I szemrali faryzeusze i ich uczeni w Piśmie, mówiąc do uczniów jego: Dlaczego z celnikami i grzesznikami jecie i pijecie?   A Jezus odpowiadając, rzekł do nich: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają.  Nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, lecz grzesznych.

(Ew. Łukasza 5:27 – 32, Biblia Warszawska)

Faryzeusze mieli kolejny pretekst do szemrania, do negowania nauk Jezusa.

W Biblii czytamy:

A chociaż tyle cudów dokonał wobec nich, nie wierzyli w niego,  aby się wypełniło słowo proroka Izajasza, jakie wypowiedział:

Panie, któż uwierzył wieści naszej,

a komu objawiło się ramię Pana?

Dlatego nie mogli uwierzyć, że znowu rzekł Izajasz:

Zaślepił oczy ich

I zatwardził serce ich,

Aby nie widzieli oczami swymi

I nie rozumieli sercem swym,

I  żeby się nie nawrócili,

I żebym ich nie uzdrowił.

Natomiast Lewi… przejrzał, przejrzał bo uwierzył i zaufał. Zaufanie do Pana to taki Dom Na Skale, to fundament.  Fundament nie tylko wiary, ale także fundament naszego postępowania, widzenia świata, stosunku do ludzi. Ten fundament poprzez nas epatuje miłością i szacunkiem do Człowieka… Jak rzekł nam Jezus – Bogami jesteście… Bogami w mądrym postępowaniu i miłości. A teraz jeszcze coś o zaufaniu.

Pewnego razu, gdy On stał nad jeziorem Genezaret, a tłum tłoczył się dokoła niego, by słuchać Słowa Bożego,  ujrzał dwie łodzie, stojące u brzegu jeziora; ale rybacy, wyszedłszy z nich, płukali sieci.  A wszedłszy do jednej z tych łodzi, należącej do Szymona, prosił go, aby nieco odjechał od brzegu; i usiadłszy, nauczał rzesze z łodzi.  A gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wyjedź na głębię i zarzućcie sieci swoje na połów.  A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo twoje zarzucę sieci. A gdy to uczynili, zagarnęli wielkie mnóstwo ryb, tak iż się sieci rwały.  Skinęli więc na towarzyszy w drugiej łodzi, aby im przyszli z pomocą, i przybyli, i napełnili obie łodzie, tak iż się zanurzały.  Widząc to Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa, mówiąc: Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny.  Albowiem zdumienie ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu połowu ryb, które zagarnęli. ( Także i Jakuba, i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli towarzyszami Szymona. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz.  A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim.

My też łowimy. Łowimy ludzi poprzez Pana. Budujemy poprzez Pana. Żyjemy poprzez Pana. Skąd ta pewność? Bo MU UFAMY, stąd jest nasza siła.

 

 

Domum supra petram – Dom na Skale

Taka będzie nazwa naszej kaplicy Kościoła Ewangelicko – Metodystycznego w Bielsku – Białej, którą budujemy, którą buduje 50 – osobowy zbór z pomocą ludzi dobrej woli.

Jak mówi Pan:    Zaufaj Panu i czyń dobrze,

Mieszkaj w kraju i dbaj o wierność!

Rozkoszuj się Panem,

A da ci, czego życzy sobie serce twoje!

Powierz Panu drogę swoją,

Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.

(Ks. Psalmów 37: 3  - 5  Biblia Warszawska)

Każdy z nas martwi się o przyszłość, o to co nam przyniesie jutro, o to, czy bedzie mieć pracę, zdrowie, czy nasze dzieci odnajdą się w dzisiejszej rzeczywistości, czy będą mieć podstawy – i siłę do walki o własne Życie.  Każdy z nas miał bezsenne noce pełne zmartwienia i modlitwy o wsparcie Boże.  Każdy z nas zna smak strachu o jutro. I każdy z nas doznał ukojenia w modlitwie. Każdy z nas , dzieci Ojca, ujrzał calkowicie inny, bezpieczny nowy dzień.

Czytamy w Ewangelii św Łukasza 12:22 – 26  I rzekł do uczniów swoich: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie.  Życie bowiem jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie.  Spójrzcie na kruki, że nie sieją, ani żną, nie mają spichlerza ani składnicy, a jednak Bóg żywi je; o ileż więcej wy jesteście warci niż ptaki!  Któż z was może troskliwą zapobiegliwością dodać do swojego wzrostu łokieć jeden?  Jeśli więc najmniejszej rzeczy nie potraficie, czemu o pozostałe się troszczycie?

Któż z was może troskliwą zapobiegliwością dodać do swojego wzrostu łokieć jeden? Sam z siebie, bez Boga? Któż z nas może cokolwiek zrobić sam? Bez wiary, bez Braci, bez ludzkiej, a więc Bożej pomocy? Oczywiście są tacy ludzie…Tylko, że oni  wszystkie swoje dni przeżywają w strachu o jutro – nie mają oparcia.

I dalej:  Spójrzcie na lilie – ani nie przędą, ani nie tkają, a powiadam wam: Nawet Salomon w całym bogactwie nie był tak przyodziany, jak jedna z nich.  Jeśli więc trawę polną, która dziś jest, a jutro zostaje wrzucona do pieca, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, o małowierni?  Więc i wy nie pytajcie o to, co będziecie jeść i co będziecie pić, i nie martwcie się przedwcześnie.  Tego wszystkiego bowiem ludy tego świata szukają; wie zaś Ojciec wasz, że tego potrzebujecie;  lecz szukajcie Królestwa jego, A TAMTO BĘDZIE WAM DODANE.

I ostatnie zdanie w tym wątku:

Albowiem gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Biblia jest piękna, i wbrew opiniom większości  ludzi, bardzo przystępna. Odwołuje sie do naszego serca, naszej duszy i Ducha, który jest w nas.

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną;  ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.  Albowiem gdzie jest SKARB TWÓJ – tam będzie I SERCE TWOJE.

(Ew. Mateusza 6:19 -21, Biblia Warszawska)

Z czym to się wiąże? Jak się wyraża siła Jezusowa w każdym z nas? W każdym odrodzonym człowieku?

Słyszeliście także, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, ale dotrzymasz Panu przysiąg swoich.  A Ja wam powiadam, abyście w ogóle nie przysięgali ani na niebo, gdyż jest tronem Boga,  ani na ziemię, gdyż jest podnóżkiem stóp jego, ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego króla;  ani na głowę swoją nie będziesz przysięgał, gdyż nie możesz uczynić nawet jednego włosa białym lub czarnym.  Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego.

(Ew. Mateusza 5:33 – 37, Biblia Warszawska)

Tak , tak , nie , nie. Proste – i tak potwornie trudne dla człowieka bez wiary. Człowieka bez domu, bez Boga. Ale my wszyscy mamy Dom Na Skale – dom nie ludzkimi rękami zbudowany, dom Boży w naszym sercu. Dlatego też tak będzie nazywać się nasza kaplica w Bielsku – Białej.

Na koniec przesłanie z Jana 14:27

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.

Z Bogiem Przyjaciele, Bracia i Siostry.

Ucieczko moja i twierdzo moja

Kto mieszka pod osłoną Najwyższego,

Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,

Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja

Boże mój, któremu ufam.

Ks. Psalmów 91:1-2, Biblia Warszawska

Czy nie mieliście w życiu sytuacji, kiedy byliście bezradni i przytłoczeni życiem? Kiedy tylko modlitwa was ratowała? Kiedy modlitwa była swoistą psychoterapią, kiedy czuliście, że nie jesteście sami? Na pewno tak. I następny ranek, pełen słońca po ciemnej nocy był całkowicie inny, pełen siły i Wiary. Ucieczko moja i twierdzo moja,  Boże, któremu ufam. O tym chcę dzisiaj napisać.

Oto straż świątynna na polecenie Sanhedrynu pojmała Piotra i Jana za głoszenie Słowa ( Dzieje Apost. 5:17-42, Biblia Warszawska ).

Wtedy wystąpił arcykapłan i całe jego otoczenie, stronnictwo saduceuszów, napełnieni zazdrością,  pojmali apostołów i wtrącili ich do więzienia publicznego.

I oto dzieje się coś niesamowitego – wydostali się na wolność…nieważne, czy to był cud, czy też strażnicy napełnieni Duchem im pomogli. Ważne jest co innego: Ale anioł Pański otworzył w nocy drzwi więzienia i wyprowadziwszy ich, rzekł:  Idźcie, a wystąpiwszy, głoście ludowi w świątyni wszystkie TE SŁOWA, KTÓRE DARZĄ ŻYCIEM.

Czujecie się obdarowani takimi SŁOWAMI? Ja tak. Słowami , które darzą Życiem. To te Słowa sprawiły, że mogę do Was pisać, mogę się uśmiechać i być szczęśliwym…mogę służyć. Cóż było dalej?

( Apostołowie) Usłyszawszy to, weszli z brzaskiem dnia do świątyni i nauczali. A gdy nadszedł arcykapłan i jego otoczenie, zwołali Radę Najwyższą, to jest całą starszyznę synów Izraela, i posłali do więzienia, żeby ich przyprowadzono.  Lecz gdy słudzy poszli, nie znaleźli ich w więzieniu; zawrócili więc i oznajmili to,  mówiąc: Więzienie znaleźliśmy zamknięte z całą starannością, a również strażników stojących przed drzwiami, lecz gdy otworzyliśmy, nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo.  A gdy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te słowa, zachodzili w głowę, co się z nimi stać mogło.  Wtem nadszedł ktoś i doniósł im: Mężowie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud.

Czyli po prostu recydywa…Zamiast uciekać byle dalej Piotr i Jan z pełną ufnością w opiekę Pana poszli do synagogi nauczać o Chrystusie. Co dalej?

Wówczas dowódca straży poszedł ze sługami i przyprowadził ich bez użycia siły; obawiali się bowiem ludu, aby ich nie ukamienowano ( czyli wszyscy Żydzi ze świątyni chcieli bronić apostołów – uwaga moja).  A gdy ich przywiedli, stawili ich przed Radą Najwyższą. I zapytał ich arcykapłan,  mówiąc: Nakazaliśmy wam surowo, abyście w tym imieniu nie uczyli, a oto napełniliście nauką waszą Jerozolimę i chcecie ściągnąć na nas krew tego człowieka. Piotr zaś i apostołowie odpowiadając, rzekli: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

Chcecie ściągnąć na nas krew tego człowieka…dziwny zarzut, prawda? I piękna odpowiedź: TRZEBA BARDZIEJ SŁUCHAĆ BOGA NIŻ LUDZI. Proste, prawda? Niech każdy nad tym po prostu pomyśli.

Bóg ojców naszych wzbudził Jezusa, którego wy zgładziliście, zawiesiwszy na drzewie,  Tego wywyższył Bóg prawicą swoją jako Wodza i Zbawiciela, aby dać Izraelowi możność upamiętania się i odpuszczenia grzechów.   A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy mu są posłuszni.  A gdy to usłyszeli, wpadli we wściekłość i chcieli ich zabić.

Jakże typowe…zabić, ukrzyżować, ukamienować, usunąć problem. Zamieść pod dywan, nie myśleć, wszak jesteśmy synami Abrahama… Już Jan Chrzciciel wołał: plemię żmijowe, Bóg ma moc wzbudzić z tych kamieni synów Abrahamowi!

I kiedy wydawało się, że życie apostołów wisi na włosku:

W Radzie Najwyższej powstał jednak pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, nauczyciel zakonu, którego cały lud poważał, polecił usunąć na chwilę apostołów  i rzekł: Mężowie izraelscy, rozważcie dobrze, co z tymi ludźmi chcecie uczynić.  Albowiem nie tak dawno wystąpił Teudas, podając siebie za nie byle kogo, do którego przyłączyło się około czterystu mężów; gdy on został zabity, wszyscy, którzy do niego przystali, rozproszyli się i zniknęli. Po nim wystąpił w czasie spisu Juda Galilejczyk i pociągnął lud za sobą; ale i on zginął, a wszyscy, którzy do niego przystali, poszli w rozsypkę.  Toteż teraz, co się tyczy tej sprawy, powiadam wam: Odstąpcie od tych ludzi i zaniechajcie ich; jeśli bowiem to postanowienie albo ta sprawa jest z ludzi, wniwecz się obróci;  jeśli jednak jest z Boga, nie zdołacie ich zniszczyć, a przy tym mogłoby się okazać, że walczycie z Bogiem.

MOGŁOBY SIĘ OKAZAĆ, ŻE WALCZYCIE Z BOGIEM. Pan miał po prostu inny plan, i nawet w tak trudnej sytuacji natchnął swoim Duchem faryzeusza Gamaliela. Czujemy to? Tą ufność? Ufność. która buduje, która woła Ucieczko moja i twierdzo moja!

I usłuchali go, i przywoławszy apostołów, kazali ich wychłostać, zabronili im mówić w imieniu Jezusa i zwolnili ich. A oni odchodzili sprzed oblicza Rady Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla imienia jego.  Nie przestawali też codziennie w świątyni i po domach nauczać i zwiastować dobrą nowinę o Chrystusie Jezusie.

My też, Bracia i Siostry, nie poprzestaniemy.

A na koniec mały prezent ode mnie:

Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.  Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!  Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy.  A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli.

List do Rzymian 8:14-17, Biblia Warszawska

Bóg ma dla nas plan

Kto mieszka pod osłoną Najwyższego,

Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,

Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja,

Boże mój, któremu ufam.

Psalm 91

Kiedyś monopol na te zaufanie miał tylko lud Izraela. Tylko ten lud urósł w dumę, zaczął zabijać proroków wieszczących przyjście Chrystusa. Lud dumny ze swoich przodków – Mojżesza, Izaaka, Abrahama czuł zbliżajacą sie zmianę. A ta zmiana miała dotyczyć nas.

Oto idą dni – mówi Pan – że zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze.  Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż Ja byłem ich Panem – mówi Pan –  lecz takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.  I już nie będą siebie nawzajem pouczać, mówiąc: Poznajcie Pana! Gdyż wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich – mówi Pan – odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę.

Ks. Jeremiasza 31:31-34

Oto idą dni…dni kiedy odpuszczę ich winę, a grzechu nie wspomnę… Złożę mój zakon w ich wnętrzu… Coś się miało stać, czuć było w powietrzu tę moc, jakąś niecierpliwość, jakąś nadzieję i przeczucie nowego…

W Ewangelii św. Łukasza w 3 rozdziale czytamy o Janie, zwanym Chrzcicielem :  Mówił więc do tłumów, które przychodziły, aby się dać ochrzcić przez niego: Plemię żmijowe, któż wam poddał myśl, aby uciekać przed przyszłym gniewem? Wydawajcie więc owoce godne upamiętania. A nie próbujcie wmawiać w siebie: Ojca mamy Abrahama; powiadam wam bowiem, że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi.  A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone.

Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi…To Ty jesteś tym kamieniem, Bracie i Siostro, kamieniem wzbudzonym i ożywionym przez Jezusa. Oto coś sie stało…Ci, co z racji zakonu i tradycji mieli mieć pewność Zbawienia, przyszli się ochrzcić, przyszli dopełnić obietnicy danej przez proroków i usłyszeli: plemię żmijowe…

A co było dalej?

I pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić?  A on odpowiadając, rzekł im: Kto ma dwie suknie, niechaj da temu, który nie ma, a kto ma żywność, niech uczyni podobnie.  Przychodzili też celnicy, by dać się ochrzcić, i mówili do niego: Nauczycielu, co mamy czynić?  On zaś rzekł do nich: Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co dla was ustalono. Pytali go też żołnierze, mówiąc: A my co mamy czynić? I rzekł im: Na nikim nic nie wymuszajcie ani nie oskarżajcie fałszywie dla zysku, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie.  Gdy zaś lud oczekiwał i wszyscy w sercach swych rozważali, czy też Jan może nie jest Chrystusem,  sam Jan odpowiedział wszystkim, mówiąc: Ja chrzczę was wodą, lecz przychodzi mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów jego; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.

Ew. Łukasza 3 : 7-16

Czujemy ten ogień, ogień przeznaczony dla nas? Ogień, w którym będzie wypróbowane złoto naszego serca i ducha? Czujemy ten żar ponownego odrodzenia? Chęć życia dla innych, chęć służenia? Służenia Słowem? Jeśli tak, to znaczy , ze zostaliśmy wzbudzeni z kamienia jako Syn i Córka naszego Pana.

I te słowa Jezusowe zostały skierowane do nas:

A On podniósłszy oczy na uczniów swoich powiedział: Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże.  Błogosławieni, którzy teraz łakniecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.  Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was nienawidzieć będą i gdy was wyłączą, i lżyć was będą, i gdy imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z powodu Syna Człowieczego.  Radujcie i weselcie się w tym dniu; oto bowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak samo bowiem czynili prorokom ojcowie ich.

Ew. Łukasza 6:20-23

Zapłata nasza już czeka, aż zasiądziemy przy tronie Jego

Nie wywyższa się serce moje…

Znam przepiękny psalm , pamiętacie go?

Pieśń pielgrzymek. Dawidowa.

Panie, nie wywyższa się serce moje

I nie wynoszą się oczy moje;

Ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie

I zbyt cudowne dla mnie.

Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę;

Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki,

Tak we mnie spokojna jest dusza moja.

Izraelu! Oczekuj Pana

Teraz i na wieki!

(Ks. Psalmów 131:1-3)

Skąd ten spokój we mnie? Każdy na pewno odpowie: od Boga – i będzie mieć rację. Tyle, że miłość Boża, aby była skuteczna musi mieć człowieka, bo tylko przez niego może być nam okazywana. Dlatego jestem spokojny – posiadam wokół siebie mnóstwo wspaniałych ludzi różnych wyznań, różnych zawodów, w różnym wieku… I widzę, że poprzez nich jestem pod Opieką.

Każdy z nas ma czasem gorszy dzień, dzień, którego się później wstydzimy, bo byliśmy po prostu niesympatyczni. Ta przypowieść o tym opowiada. ( Łuk. 11:5-13)

I rzekł do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby,  albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać.  A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci.

Nie mogę wstać i dać ci…Mówię nie! Dlaczego nie? Bo nie! Bo mi sie nie chce, mam zły humor, jestem zmęczony i jest już północ. Ale jednak to przyjaciel…Cóż więc zrobi nasz oportunista?

Powiadam wam, jeżeli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje.

Da mu te chleby pomimo, że jest późno, bo jest Przyjacielem. Są rzeczy duże i małe, w których się sprawdzamy jako Bracia i Siostry. Sa to rzeczy, w których się wynosimy ponad własne ja, rzeczy w których nasze wielkie ego niknie w świetle, w swietle Miłości. Co dalej mówił Jezus?

A ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.

Piękne, prawda? Proście, szukajcie, kołaczcie, a będzie wam dane. Kiedy otworzymy drzwi przyjacielowi o północy, będzie nam dane. Kiedy się pochylimy przed drugim człowiekiem, bedzie nam dane. Kiedy bedziemy służyć, bedziemy mieć pewność…pewność Zbawienia i taką siłę w sobie, której potrzebują nasi bliscy. Co dalej mówił Jezus?

Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża?  Albo gdy będzie prosił o jajo, da mu skorpiona?  Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

Ostatnia niedziela była po prostu piękna. Mieliśmy gościa, pastora z Bytomia, a wystąpienia wszystkich Braci tworzyły niesamowita atmosferę… Atmosfera zaczęła sie od poczatkowej modlitwy i prośby. Prośby o Ducha. Zapraszamy do Bielska – Białej na Wieczerzę, na strawę Ducha.

Na koniec chciałbym przypomnieć pewien fragment Pisma.

Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,  dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.  A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość,  a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję;  a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.

(List do Rzymian 5:1-5)

Wołaj do mnie!

Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!

(Ks. Jeremiasza 33: 3)

Historia, o której chcę dzisiaj opowiedzieć, zaczyna się wręcz typowo. Ludzie, którzy szli za Chrystusem, a było ich pięć tysięcy, poczuli głód. Czytamy o tym w Ewangelii św. Jana, w rozdziale szóstym:  (5) A Jezus podniósłszy oczy i ujrzawszy, że mnóstwo ludu przychodzi doń, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby mieli co jeść? (6) A mówił to, wystawiając go na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić. (7) Odpowiedział mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy tylko odrobinę otrzymał.

200 denarów to był niewyobrażalny majątek, którego oczywiście uczniowie nie mieli. Wszyscy patrzyli się na Jezusa …z takim oczekiwaniem. Co teraz nastąpi? Wszak wszyscy mieli w pamięci  słowa z Księgi Joela : „(18) Wtedy Pan zapłonął gorliwością o swoją ziemię i zmiłował się nad swoim ludem. (19) I odpowiedział Pan, i rzekł do swojego ludu: Oto ja ześlę wam zboże i moszcz, i oliwę, i tym się nasycicie. I już was nie wystawię na hańbę między narodami. ” Co teraz będzie? Jeżeli naprawdę Jezus jest Synem, musi coś zrobić… Tylko co? Czytamy dalej w Ewangelii św. Jana:

(8) Rzekł do niego jeden z uczniów jego, Andrzej, brat Szymona Piotra: (9) Jest tutaj chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest na tak wielu? (10) Rzekł Jezus: Każcie ludziom usiąść. A było dużo trawy na tym miejscu. Usiedli więc mężczyźni w liczbie około pięciu tysięcy. (11) Jezus wziął więc chleby i podziękowawszy rozdał uczniom, a uczniowie siedzącym, podobnie i z ryb tyle, ile chcieli. (12) A kiedy się nasycili, rzekł do uczniów swoich: Pozbierajcie pozostałe okruchy, aby nic nie przepadło! (13) Pozbierali więc, i z pięciu chlebów jęczmiennych napełnili dwanaście koszów okruchami, pozostawionymi przez tych, którzy jedli. (14) Wtedy ludzie ujrzawszy cud, jaki uczynił, rzekli: Ten naprawdę jest prorokiem, który miał przyjść na świat.

Jezus wg mnie nic nie musiał robić, on tylko wpłynął na tych wszystkich ludzi. Każdy z nich miał przy sobie zapas pożywienia na drogę. Kiedy ludzie zaczęli się dzielić jedzeniem od chłopca, każdy poczuł w sobie potrzebę podzielenia się tym, co ma. I oto nagle ten tłum obcych sobie ludzi poczuł w sobie potrzebę dzielenia się, poczuł odpowiedzialność, odpowiedzialność na miarę 12 koszy okruchów.

Kiedyś, dawno temu, moja przyszła żona zrobiła mi egzamin. Chcąc się z koleżankami ze mnie pośmiać zaproponowała zakład: miałem zjeść cebulę. Kiedy się zgodziłem, dorzuciła jeden warunek – bez chleba. Zjadłem tą cebulę jak jabłko. Narodził się wtedy między nami szacunek, który z latami przerodził się w miłość.

Jezus wtedy zjadł cebulę, udowodnił, że ma siłę. Siłę wyzwalania ze stereotypów, siłę wolnego wyboru. Nikt wtedy nic nie musiał ofiarowywać drugiemu, to była indywidualna decyzja każdego człowieka. Dzisiaj nasz zbór też je taką cebulę – cebulę Zaufania do Boga przy budowie naszej kaplicy w Bielsku – Białej.

To nie był koniec tej historii. Zachwyceni tym cudem Żydzi szli tłumnie za Jezusem. I czekała ich niespodzianka, słowa, które łamały ich wyobrażenie o Bogu. Czytamy dalej:

(32) Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. (33) Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. (34) Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba! (35) Odpowiedział im Jezus: JA JESTEM CHLEBEM ŻYWOTA; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. (36) Lecz powiedziałem wam: Nie wierzycie, chociaż widzieliście mnie. (37) Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz; (38) zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał. (39) A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym. (40) A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.

I wypełnił się zakon, poczuliśmy w sercach te słowa:

Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!

(Ks. Jeremiasza 33: 3)

Więc wołam, wołam z rękami wzniesionymi ku górze, rękami wspartymi przez moich Braci i Siostry.