Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 5799
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Rozdarcie

(16) Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, (17) bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie.

(List do Rzymian 1:16-17, Biblia Warszawska)

Jest w nas taki bunt, taka olbrzymia przekora wołająca nie, ten bunt jest także we mnie. Powoduje zaciśnięcie ust i zębów. Mrużenie oczu, wreszcie złość. Dlaczego on? Ona? Dlaczego ma w sobie więcej niż ja? Dlaczego się uśmiecha, a ja nie potrafię? Dlaczego zazdroszczę temu obok zapominając, jak sam hojnie zostałem obdarowany? Czy my, także ja, możemy stać się sprawiedliwi?

…A sprawiedliwy z wiary żyć będzie…

Odpowiedź jest oczywiście w Biblii, trzeba ją tylko zobaczyć i przeżyć.

Przypomnę Wam dwie przypowieści, właściwie trzy.

22) I zaraz wymógł na uczniach, że wsiedli do łodzi i pojechali przed nim na drugi brzeg, zanim rozpuści lud. (23) A gdy rozpuścił lud, wstąpił na górę, aby samemu się modlić. A gdy nastał wieczór, był tam sam. (24) Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny. (25) A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu.

(Ew. Mateusza 14:22-25, Biblia Warszawska)

Większość ludzi czytających ten fragment ma dylemat. Nie może przyjąć do siebie faktu chodzenia Jezusa po wodzie. Są rozdarci między swoją wiedzą i doświadczeniem typu szkiełko i oko, a wiarą w Boga. Na wszelki wypadek omijają ten fragment. Tymczasem to nie Nauczyciel jest jego głównym bohaterem, podobnie jak w pozostałych przypowieściach.

(1) A pewien mąż, imieniem Ananiasz, ze swoją żoną Safirą, sprzedał posiadłość (2) i za wiedzą żony zachował dla siebie część pieniędzy, a resztę przyniósł i złożył u stóp apostołów.

(Dzieje Apost. 5:1-2, Biblia Warszawska)

Pierwsi chrześcijanie tworzyli gminy, w których własność była wspólna.   Wspólnie mieszkali, spożywali wspólne posiłki zwane agapą, wspólnie się modlili i słuchali Słowa. Tworzyli jedną rodzinę. Aby się utrzymać każdy członek zboru pro publico bono dawał tyle, ile miał do wspólnej kasy, aby na swoją miarę przyczynić się do rozwoju społeczności.

(11) A w drodze do Jerozolimy przechodził między Samarią i Galileą. (12) Gdy wszedł do pewnej wioski, wyszło naprzeciw niego dziesięciu trędowatych mężów, którzy stanęli z daleka. (13) I podnieśli swój głos, mówiąc: Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami. (14) A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

(Ew. Łukasza 17:11-14, Biblia Warszawska)

Wydawałoby się, ze to klasyczna sytuacja, typowa opowieść w schemacie chory – Jezus – uzdrowienie. Tylko czy na pewno? Oczywiście ten schemat nie jest tak do końca typowy, w końcu Jezus nie dotknął nawet chorych, nie pomodlił się nad nimi, tylko odesłał do kapłanów. W drodze zostali uzdrowieni i kapłani mogli zaświadczyć, że są już zdrowi i mogą wrócić do swoich domów. Ta przypowieść jednak całkowicie się wyłamuje z naszego zrozumienia, ma drugie dno.

Wracamy do Mateusza.

(26) Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. (27) Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! (28) A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. (29) A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa.

(Ew. Mateusza 14:26-29, Biblia Warszawska)

Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! On wołał do nas wszystkich, wołał do mnie… Zachęcony tym Piotr wyszedł z łodzi, poważył się na rzecz niemożliwą i niepojętą. Stanął na wodzie i ruszył. Prowadziła go Wiara, ta sama, o której napisano : „bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę „.

Teraz Łukasz.

(15) Jeden zaś z nich, widząc, że został uzdrowiony, wrócił, donośnym głosem chwaląc Boga. (16) I padł na twarz do nóg jego, dziękując mu, a był to Samarytanin.

(Ew. Łukasza 17:15-16, Biblia Warszawska)

Żydzi, w chwili uzdrowienia zapomnieli o swoim uzdrowicielu, myśleli tylko o powrocie do domu. W końcu kto ich uzdrowił? Człowiek, którego nazywali Mistrzem, nawet nie Nauczycielem. Oni chcieli  pokazać się kapłanom i zapomnieć o chorobie, o całej swojej traumie. Natomiast powszechnie pogardzany jako goj Samarytanin powrócił do Jezusa, tak jakby chciał nam powiedzieć „  Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka „.  Ale to nie koniec.

W Dziejach czytamy dalej:

I rzekł Piotr: Ananiaszu, czym to omotał szatan serce twoje, że okłamałeś Ducha Świętego i zachowałeś dla siebie część pieniędzy za rolę? (4) Czyż póki ją miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu. (5) Ananiasz zaś, słysząc te słowa, upadł i wyzionął ducha. I wielki strach ogarnął wszystkich, którzy to słyszeli. (6) Młodsi zaś wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali. (7) A po upływie około trzech godzin nadeszła i żona jego, nie wiedząc, co się stało. (8) I odezwał się do niej Piotr: Powiedz mi, czy za taką cenę sprzedaliście rolę? Ona zaś rzekła: Tak jest, za taką. (9) A Piotr do niej: Dlaczego zmówiliście się, by kusić Ducha Pańskiego? Oto nogi tych, którzy pogrzebali męża twego, są u drzwi i ciebie wyniosą. (10) I upadła zaraz u nóg jego, i wyzionęła ducha.

(Dzieje Apost. 5:3-10, Biblia Warszawska)

Nikt nie zmuszał Annaniasza i Safiry, aby uwierzyć Słowu, nikt nie kazał im sprzedać majętności, wstąpić do gminy chrześcijańskiej, wreszcie ofiarować pieniądze ze sprzedaży na jej utrzymanie. Zrobili krok do przodu i się zatrzymali. A nuż to chybiony pomysł? Lepiej się zabezpieczyć przed niepowodzeniem.

Podobnie było z Piotrem.

(30) A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. (31) A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? (32) A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał.

(Ew. Mateusza 14:30-32, Biblia Warszawska)

Nikt nie kazał Piotrowi chodzić po wodzie, to był jego pomysł. Chciał się po prostu pokazać innym… Ale kiedy spojrzał na olbrzymie fale, poczuł na sobie siłę wiatru, pomyślał o głębi pod stopami, zwątpił. Zwątpił nie w Nauczyciela, ale w siebie. To jest właśnie to rozdarcie, bezradność skutkująca złością do całego świata, świadomość, że coś nam umyka. Mieliśmy razem z Piotrem i Annaniaszem takie możliwości, ale tak do końca baliśmy się zawierzyć Bogu. Tymczasem napisane jest przecież:  usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę… Czyżby Pan nie przewidział naszych słabości, chwil zwątpienia? Zwątpienia nie w jego moc, ale w nas samych, w siłę naszej wiary? Jaka jest recepta, jaki ratunek przed głębią pod stopami? Oto on. Wszak wszystko to już było.

17) A Jezus odezwał się i rzekł: Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? A gdzie jest dziewięciu? (18) Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec? (19) I rzekł mu: Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię.

(Ew. Łukasza 17:17-19, Biblia Warszawska)

Człowiek uzdrowiony z trądu ( czytaj po chrzcie, konfirmacji, deklaracji wiary itd itp ) przyszedł i pokłonił się Jezusowi. Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu? Aż ciśnie się na usta – poślij mnie. Dlatego też Samarytanin, człowiek było nie było już zdrowy usłyszał : Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię.  To było to prawdziwe uzdrowienie, dar, który załatał rozdartą duszę. To była ta refleksja, że nie jesteś(m) sam, że otaczają nas Bracia w Chrystusie – i kołaczą. On to wiedział, dlatego też nigdy nie przytłacza nas ciężarem ponad nasze siły. Ten ciężar zmiażdżyłby człowieka, ale nie zmiażdży tego, kto zrozumie, ze nie jest sam.

 

 

 

Dodałeś mocy duszy mojej

Dedykuję Braciom i Siostrom ze zboru w Katowicach i Bielsku – Białej, a także wszystkim moim Przyjaciołom.

Bo oto ci, na których nie liczyłem, okazali mi swoją siłę i serce, zawstydzili moją niewiarę w człowieka.

Zacznę tradycyjnie od Starego Testamentu.

I wysławiam imię twoje

Za łaskę i za wierność twoją,

Bo nad wszystko wywyższyłeś imię i słowo swoje.

W dniu, gdy cię wzywałem, wysłuchałeś mnie,

Dodałeś mocy duszy mojej.
(Ks. Psalmów 138:2-3, Biblia Warszawska)

Dodałeś mocy duszy mojej… Mi, niegodnemu, pełnemu wątpliwości, szarpanemu pytaniami, na które język ludzki nie ma odpowiedzi. Wysłuchałeś mnie Panie. Pokazałeś, że nie jestem sam. Jak to zrobiłeś? Już Wam opowiem, Bracia i Siostry, co się stało.

A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza.  Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.  Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje.

(Ew. Mateusza 9:36-38, Biblia Warszawska)

Jak się stać tym robotnikiem winnicy Pańskiej? Jak przestać być niewiernym Tomaszem, jak zobaczyć to, co niewidzialne?

Spróbuję przekazać wam odpowiedź, którą otrzymałem od Pana poprzez dwie przypowieści.

Wszyscy znacie na pewno program p. Magdy Gessler Kuchenne Rewolucje. Ostatnio oglądałem kolejny odcinek. Właścicielka z problemem alkoholowym zaniedbała swoją restaurację. Jej przyjaciółka, aby nią wstrząsnąć i dać jej siłę do walki sprowadziła p. Gessler. Scenariusz typowy – nieświeże produkty do kosza, zmiana wystroju , nowe menu. Cała odpowiedzialność spoczywała na Przyjaciółce – ona prowadziła kuchnię, zakupy, była managerem za pół darmo, ratowała restaurację przed upadkiem. Co było dalej? Już wam piszę.

I powiedział ( Jezus – dopisek mój) to podobieństwo: Pewien człowiek miał figowe drzewo zasadzone w winnicy swojej i przyszedł, by szukać na nim owocu, lecz nie znalazł.  I rzekł do winogrodnika: Oto od trzech lat przychodzę, by szukać na tym figowym drzewie owocu, a nie znajduję. Wytnij je, po cóż jeszcze ziemię próżno zajmuje?

(Ew. Łukasza 13:6-7, Biblia Warszawska)

Właściciel winnicy chciał po prostu iść najprostszą drogą i zrezygnować. Po co walczyć i inwestować w jakieś drzewo, jakiegoś człowieka, jakiś zbór? Po co przykładać serce do straconej sprawy, ratować jakąś restaurację, jakieś drzewo. jakiegoś człowieka? Ponieważ „ Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera ” - (List do Rzymian 14:7, Biblia Warszawska). I stało się. Winogrodnik, najmita, odezwał się tymi słowy:

A tamten odpowiadając, rzecze: Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem,  może wyda owoc w przyszłości; jeśli zaś nie, wytniesz je.

(Ew. Łukasza 13:8-9, Biblia Warszawska)

Okopię i obłożę nawozem! Daj mu Panie szansę, daj  ją mi!

P. Gessler zmieniła menu. Wymyśliła dziczyznę i leśne grzyby. I to wypaliło! Mnóstwo ludzi miało w tym udział. Zaczęli przychodzić klienci. Obkopanie wydało pierwsze owoce!

Co było dalej z restauracją i drzewem figowym?

P. Gessler zawsze po kilku miesiącach sprawdzała efekt swojego obkopywania. W czasie takiej kontroli poprosiła o kotlet z jelenia. Wypluła. Po prosiła o następne danie, jedno, drugie trzecie… Pełna porażka. Na pytanie o Przyjaciółkę pracującą w kuchni podpita właścicielka machając ręką stwierdziła – aaa, pracuje gdzie indziej, zdradziła mnie.

W Biblii nie jest napisane, co się stało z obkopanym drzewem. Za to wspomniano o innym drzewie figowym – sykomorze. To na to drzewo wspiął się Zacheusz, aby zobaczyć Jezusa. Na potężne drzewo figowe, o które dbała cała społeczność – a ono dawało wszystkim cień i owoce. Tak to jest opisane:  A gdy Jezus przybył na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź śpiesznie, gdyż dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.

(Ew. Łukasza 19:1-5, Biblia Warszawska)

Obkopane drzewo wydało owoc, owoc, którego nikt nie przewidział. Macie wokół siebie takich winogrodników? Takich , co nas obkopią, obłożą nawozem, napoją Wodą? Jeśli tak, to jest Błogosławieństwo Boże i Jego Plan.

Cóż mogę jeszcze napisać? Czy mogę coś dodać do wersetu z Psalmu „Dodałeś mocy duszy mojej” ? Chyba tylko fragment z  Drugiego Listu św. Piotra:

 

Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień.  Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania.

(2 List Piotra 3:8-9, Biblia Warszawska)

 

PS. Ogromnie dziękujemy wszystkim zborom i Kościołowi Ewangelicko – Metodystycznemu w Polsce za olbrzymią pomoc w budowie bielskiej kaplicy. Z Bogiem!

Droga

Tak naprawdę to jak z nami jest? Z nami, ludźmi. Jesteśmy rozdarci między ziemskim życiem a obietnicą Zbawienia. Dzisiaj chcę się podzielić moimi myślami na ten temat.

Czytamy w Księdze Izajasza:

(28) Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość. (29) Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. (30) Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, (31) lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.

(Ks. Izajasza 40:28-31, Biblia Warszawska)

Młodzieńcy (którzy) ustają i mdleją, a pacholęta( którzy) potykają się i upadają to zwykli ludzie rozdarci między ziemią i niebem. Pozornie pełni sił, przy pierwszym problemie ustają z niemożności i upadają. Dlaczego? Dlaczego nie mogą wzbić się w górę jak orły?

ŚW. Jan napisał w rozdziale Ewangelii:  6

(26) Odpowiedział im Jezus i rzekł: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się. (27) Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.

I oto tłum Żydów, którzy traktowali Jezusa jako lokalną ciekawostkę pozwalającą im najeść się do syta, natychmiast wiedzieli o co chodzi. Odpowiedzieli Nauczycielowi:                             (28) Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: (29) To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał.

Czyżby chcieli zmienić coś w swym życiu? Mieli wątpliwości, które najpierw zmusiły ich do słuchania Jana Chrzciciela, a teraz Jezusa? Chyba nie.

(30) Rzekli tedy do niego: Jaki więc znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz? (31) Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli.

A więc znowu udowodnij nam, synom mojżeszowym, że naprawdę jesteś Synem Bożym. Pokaż kolejny cud, daj kolejny znak, ale i tak wiemy, że Mojżesz był większy. Żydzi byli tak pewni swego, swej wiary, zakonu i sposobu życia, że patrzyli na Chrystusa jak na kuglarza. Przez swoją pewność i rutynę wiary stali się  młodzieńcami bez sił, pacholętami bliskimi upadku. Co było dalej?

(32) Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. (33) Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot.

Wśród słuchaczy wybuchł niekłamany entuzjazm.  (34) Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba!  Odpowiedział im Pan:

(35) Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. (36) Lecz powiedziałem wam: Nie wierzycie, chociaż widzieliście mnie. (37) Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz; (38) zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał.

(Ew. Jana 6:26-38, Biblia Warszawska)

Już po pierwszych słowach pojawił się opór i oburzenie – mamy Mojżesza, mamy proroków, zakon i Świątynię, mamy ustabilizowane życie, wiemy jak przestrzegać przykazań, pokarmy mleczne na prawo, mięsne na lewo, nic nam nie grozi… Czy naprawdę? Naprawdę młodzieńcy i pacholęta?

A przecież wszystko to już było. W Ewangelii św. Łukasza czytamy:

(26) A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego. (27) Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki i nastał potop, i wytracił wszystkich. (28) Podobnie też było za dni Lota: Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali; (29) a w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich. (30) Tak też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.

Tak samo było na Wołyniu w latach 1943 – 44.  Zamieszkali tam Polacy byli pewni, że nic im nie grozi. Żyli od pokoleń pośród Ukraińców, razem tworzyli społeczność, razem obchodzili święta prawosławne i katolickie. Nie wierzyli, że cokolwiek  złego może ich spotkać – żyli ustabilizowanym życiem – msza niedzielna, praca, rodzina. Razem z Ukraińcami „  jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia” Rzezi. Ukraińcy w barbarzyński sposób wymordowali 200 tysięcy bezbronnych Polaków, starców, kobiety i dzieci.

Co mówił Jezus?

(31) Jeśli kto w owym dniu będzie na dachu, a rzeczy jego w mieszkaniu, niechaj nie schodzi na dół, aby je zabrać; a kto będzie na polu, podobnie, niechaj nie wraca. (32) Wspomnijcie żonę Lota. (33) Ten, który zabiegać będzie o życie swoje, by je zachować, utraci je, a kto je utraci, odzyska je. (34) Powiadam wam: Tej nocy dwaj będą na jednym łożu, jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony. (35) Dwie mleć będą na jednym miejscu, jedna będzie zabrana, a druga pozostawiona. (36) Dwóch będzie na roli; jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony.

(Ew. Łukasza 17:27-36, Biblia Warszawska)

Są rzeczy ważniejsze niż majątek i wygodne, ziemskie życie. Jest ktoś, kto może sprawić, że wstaniemy z kolan, wzbijemy się w górę jak orły, przestaniemy być pacholętami. To nasz Pan, Jezus Chrystus. Niektórzy w Niego wątpią – nie modlę się, bo Bóg mnie nie wysłucha, bo go nie ma, bo nie warto, bo mam fajne, cielesne życie… Św. Piotr pisze w swoim 2 Liście:

(8) Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. (9) Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania.

(2 List Piotra 3:8-9, Biblia Warszawska)

Cóż jeszcze dodać?

Chyba tylko fragment z Księgi Izajasza, fragment mówiący o Synu Bożym, a tak naprawdę mówiący o każdym z nas.

(9) Ty, którego pochwyciłem na krańcach ziemi i z najdalszych zakątków powołałem, mówiąc do ciebie: Sługą moim jesteś, wybrałem cię, a nie wzgardziłem tobą: (10) Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.

(Ks. Izajasza 41:9-11, Biblia Warszawska)

 

 

 

 

 

 

 

 

Wykupiłem Cię

Zacznę od słów Izajaszowych dotyczących Chrystusa, a poprzez Niego również nas.

(1) Oto sługa mój, którego popieram, mój wybrany, którego ukochała moja dusza. Natchnąłem go moim duchem, aby nadał narodom prawo. (2) Nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu. (3) Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo. (4) Nie upadnie na duchu ani się nie złamie, dopóki nie utrwali prawa na ziemi; a jego nauki wyczekują wyspy.

(Ks. Izajasza 42:1-4, Biblia Warszawska)

Zwróćmy uwagę na te słowa: Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo. Co to znaczy? Czym lub kim jest nadłamana trzcina, gasnący knot?

W Ewangelii św. Mateusza czytamy:

A Piotr siedział zewnątrz, na podwórzu. I przystąpiła do niego jedna służebna, mówiąc: I ty byłeś z Jezusem, Galilejczykiem. (70) On zaś zaparł się wobec wszystkich i rzekł: Nie wiem, co mówisz. (71) A gdy wyszedł ku bramie, ujrzała go inna i mówiła do tych, co tam byli: Ten był z Jezusem Nazarejczykiem. (72) I znowu zaparł się pod przysięgą: Nie znam tego człowieka. (73) A w chwilę po tym przystąpili ci, co tam stali, i rzekli Piotrowi: Prawdziwie, ty też jesteś z nich; wszak zdradza cię i twoja mowa. (74) Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka.

(Ew. Mateusza 26:69-74, Biblia Warszawska)

Oto ten, który miał być skałą, ten, który pierwszy powiedział do Jezusa : Tyś jest Synem Bożym,  okazał się trzciną nadłamaną…Galilejczycy mówili gwarą, łatwo było ich odróżnić od mieszkańców Jerozolimy, poza tym wszyscy uczniowie byli rozpoznawalni. Wyparcie się uczniostwa było bez sensu, niemniej strach i stres, szok po aresztowaniu Nauczyciela nadłamał Piotra, przygasił jego płomień… Pan to przewidział.

(37) A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. (38) Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. (39) A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony.

(Ew. Jana 7:37-39, Biblia Warszawska)

W tym momencie Żydzi zaczęli się kłócić między sobą. Jedni widzieli w Jezusie Mesjasza, drudzy wołali: „  (42) Czy Pismo nie mówi, że Chrystus przyjdzie z rodu Dawida i z Betlejemu, miejscowości, gdzie mieszkał Dawid?”.  Była tam również straż świątynna, której żołnierze czekali na pretekst do aresztowania Chrystusa, jednak słysząc Jego słowa nie nie zrobili nic.

Teraz o kolejnej trzcinie nadłamanej.

(24) A Tomasz, jeden z dwunastu, zwany Bliźniakiem, nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus. (25) Powiedzieli mu tedy inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. On zaś im rzekł: Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę.

Ale przecież było napisane w Izajaszu: Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo. Więc mamy szansę, prawda?

Co było dalej z Piotrem?

I zaraz kur zapiał. (75) I wspomniał Piotr na słowa Jezusa, który powiedział: Zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. I wyszedłszy, gorzko zapłakał.

(Ew. Mateusza 26:74-75, Biblia Warszawska)

Zapłakał… Jego świat runął i spłonął… Płacz oczyszcza, poprawia wzrok. Poprzez łzy Piotr przejrzał.

A co ze strażnikami świątynnymi?

(45) Przyszli tedy słudzy do arcykapłanów i faryzeuszów, którzy ich zapytali: Dlaczego nie przyprowadziliście go? (46) Słudzy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze człowiek tak nie przemawiał, jak ten człowiek mówi. (47) Wtedy odpowiedzieli im faryzeusze: Czy i wy daliście się zwieść? (48) Czy kto z przełożonych lub z faryzeuszów uwierzył w niego? (49) Tylko ten motłoch, który nie zna zakonu, jest przeklęty.
(Ew. Jana 7:45-49, Biblia Warszawska)

Motłoch, który nie zna zakonu i który jest przeklęty w oczach kapłanów. I jest także wywyższony i błogosławiony w Duchu poprzez Jezusa. Więc bądźmy takim motłochem, bądźmy Synami i Córkami, żyjmy Słowem i miłością Chrystusową, czasem nawet wbrew reszcie świata pędzącego gdzieś bez celu.

A co z niewiernym Tomaszem?

(26) A po ośmiu dniach znowu byli w domu uczniowie jego i Tomasz z nimi. I przyszedł Jezus, gdy drzwi były zamknięte, i stanął pośród nich, i rzekł: Pokój wam! (27) Potem rzekł do Tomasza: Daj tu palec swój i oglądaj ręce moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz. (28) Odpowiedział Tomasz i rzekł mu: Pan mój i Bóg mój. (29) Rzekł mu Jezus: Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(Ew. Jana 20:26-29, Biblia Warszawska)

To jest właśnie sedno naszej wiary - błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Błogosławieni, co nie słyszeli  Słowa bezpośrednio od Nauczyciela, a uwierzyli. Błogosławieni żyjący w Duchu i w Prawdzie, pragnący miłości i dający ją. Błogosławieni ci, którzy otworzyli swoje serce, aby mieć Żywot.

Na koniec wrócę do Izajasza.

(9) Ty, którego pochwyciłem na krańcach ziemi i z najdalszych zakątków powołałem, mówiąc do ciebie: , a nie wzgardziłem tobą: (10) Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.

(Ks. Izajasza 41:9-10, Biblia Warszawska)

Sługą moim jesteś, wybrałem cię…Byłeś trzciną nadłamaną, a nie złamałem cię, byłeś knotem dogasającym, nie zgasiłem cię – boś jest mój.

Cóż jeszcze dodać? Chyba tylko nasze wyznanie wiary kończąc je słowami : otom jest Panie, poślij mnie.

Nowe myślenie

Zacznę od Starego Testamentu.

I dlatego Pan czeka, aby wam okazać łaskę, i dlatego podnosi się, aby się nad wami zlitować, gdyż Pan jest Bogiem prawa. Szczęśliwi wszyscy, którzy na niego czekają.

(Ks. Izajasza 30:18, Biblia Warszawska)

No niestety, jakże często nasz Pan musi się unieść, aby się nad nami zlitować. Unieść nad naszą płytkością i schematami myślenia. Dał nam wolność, z której często nie potrafimy korzystać, albo stwierdzamy, że to za trudne. Kiedy byłem ostatnio na nabożeństwie w zborze w Katowicach, młoda siostra pytała się dzieci o modlitwę, co się stanie, jeśli Pan jej nie wysłucha. Mały szkrab z krawatką autorytarnym tonem  stwierdził, ze taka modlitwa…   czeka na wypełnienie, ponieważ Pan ma swoje plany i swój czas. Ostatnio moja kuzynka po raz kolejny zdawała prawo jazdy. Jej mama poradziła jej, aby się pomodliła. Eee, nie warto, i tak Bóg tego nie wysłucha. Nie wiem, czy jednak prosiła Pana, czy też nie, niemniej prawko zdała. Jaki wniosek z tego? Ucieknę do Ewangelii św. Mateusza.

(18) A rano, wracając do miasta, łaknął. (19) I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo. (20) I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo!

(Ew. Mateusza 21:18-20, Biblia Warszawska)

Figowce miały swoje miejsce w sercach społeczności Izraela. Dawały cień, dawały owoc. Niektóre drzewa miały po tysiąc lat, były otaczane opieką. A tu takie coś. Co chciał im  i nam Jezus pokazać?

(28) A jak się wam wydaje? Pewien człowiek miał dwóch synów. Przystępując do pierwszego, rzekł: Synu, idź, pracuj dziś w winnicy. (29) A on, odpowiadając, rzekł: Tak jest, panie! Ale nie poszedł.

(Ew. Mateusza 21:28-29, Biblia Warszawska)

No niestety, mamy swoje ego, wiemy lepiej, a na ludzi patrzymy poprzez naszą, często irracjonalną, klasyfikację, poprzez tzw szufladki. Oto mówimy: mój piesek nie gryzie, mój synek to dobre dziecko, ten bigos jest świeży, pieniądze oddam najdalej pojutrze. Tymczasem ten obok ma zupełnie inne zdanie. Boję się tego psa, bo jest agresywny, jego syn to chuligan, strułem się starym bigosem u znajomych, już pół roku nie oddaje mi ten człowiek moich pieniędzy. Mówimy tak, robimy nie. Zmuszamy Boga, aby powstał i pochylił się nad nami. Na szczęście On to robi skutecznie.

21) A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak. (22) I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie.

(Ew. Mateusza 2121-22, Biblia Warszawska)

Gdybyście mieli wiarę… O cokolwiek byście prosili Z WIARĄ, z wiarą i zaufaniem, otrzymacie. Od razu mam przed oczami tego malca w krawacie z katowickiego zboru… Bóg cały czas daje nam szansę.

(30) I przystępując do drugiego, powiedział tak samo. A on, odpowiadając, rzekł: Nie chcę, ale potem zastanowił się i poszedł. (31) Który z tych dwóch wypełnił wolę ojcowską? Mówią: Ten drugi. Rzecze im Jezus: Zaprawdę powiadam wam, że celnicy i wszetecznice wyprzedzają was do Królestwa Bożego. (32) Albowiem przyszedł Jan do was ze zwiastowaniem sprawiedliwości, ale nie uwierzyliście mu, natomiast celnicy i wszetecznice uwierzyli mu; a wy, chociaż to widzieliście, nie odczuliście potem skruchy, aby mu uwierzyć.

(Ew. Mateusza 21:30 – 32, Biblia Warszawska)

Wrócę do początku, do Izajasza. Szczęśliwi, którzy na niego czekają. Szczęśliwi ci, którzy nie wątpią, którzy nie widzą przeszkód. Szczęśliwi ci, których ziemskie życie nie może złamać, złamać tej ufności. A jeszcze bardziej szczęśliwi są ci, którzy doczekali – tu i teraz – i zobaczyli Pana  w pełnej zbroi miłości. Doznali pewności zbawienia.

 

 

 

 

 

 

Zamykanie oczu

Na co dzień pracuję z pacjentami, wykonuję zdjęcia m.in. panoramiczne RTG zębów. Takie zdjęcie wykonuje się przy zamkniętych ustach i otwartych oczach. Dlaczego? Usta muszą być zamknięte, aby pacjent oddychał przez nos, co jest bardzo ważne, oczy zaś muszą być otwarte, aby pacjent nie chwiał się w czasie badania. Tymczasem 90 % pacjentów zamykając usta zamyka i oczy. Kiedy proszę o ich otwarcie, od razu otwierają także usta. Muszę kilkakrotnie prosić – proszę zamknąć usta i otworzyć oczy. Takie proste, a nie do ogarnięcia przez większość.

Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ w życiu jesteśmy bardzo często ślepi z własnego wyboru… i dobrze nam z tym.  Wiemy lepiej.

W Ewangelii św. Jana czytamy:

(1) Potem było święto żydowskie i udał się Jezus do Jerozolimy. (2) A jest w Jerozolimie przy Owczej Bramie sadzawka, zwana po hebrajsku Betezda, mająca pięć krużganków. (3) W nich leżało mnóstwo chorych, ślepych, chromych i wycieńczonych, którzy czekali na poruszenie wody. (4) Od czasu do czasu zstępował bowiem anioł Pana do sadzawki i poruszał wodę. Kto więc po poruszeniu wody pierwszy do niej wstąpił, odzyskiwał zdrowie, jakąkolwiek chorobą był dotknięty. (5) A był tam pewien człowiek, który chorował od trzydziestu ośmiu lat. (6) I gdy Jezus ujrzał go leżącego, i poznał, że już od dłuższego czasu choruje, zapytał go: Chcesz być zdrowy? (7) Odpowiedział mu chory: Panie, nie mam człowieka, który by mnie wrzucił do sadzawki, gdy woda się poruszy; zanim zaś ja sam dojdę, inny przede mną wchodzi. (8) Rzecze mu Jezus: Wstań, weź łoże swoje i chodź. (9) I zaraz ten człowiek odzyskał zdrowie, wziął łoże swoje i chodził.

(Ew. Jana 5:1-9, Biblia Warszawska)

Chcesz być zdrowy? No przecież wiem, że to niemożliwe, wszyscy są źli i nie chcą mi pomóc… Chcesz być zdrowy? No ale jak, kto mnie wrzuci do sadzawki? Chcesz być zbawiony? No ale jak, całe życie szukam, chodzę po kościołach, pytam się księży i pastorów, no i…CHCESZ BYĆ ZBAWIONY?

Od razu przypomina mi się Koziołek Matołek Kornela Matuszyńskiego – całe życie szukał biedaczysko czegoś, co jest bardzo blisko.

Lubię militaria i często mam militarne skojarzenia. Najlepszą formacją samolotów myśliwskich jest dwójka – prowadzący i przyboczny. Ten ostatni pilnuje boków i tyłów prowadzącego. Taka para jest najbardziej efektywna. Podobnie w średniowieczu – rycerz wyruszał do boju z giermkiem przy boku. Każdy z nas ma dwie ręce, parę dłoni, którymi może ścisnąć w czasie agapy dłonie – no ilu osób na raz? Dwóch. Bóg to nie masa ludzi i nie tysiące wyznawców. Bóg to ta dwójka ludzi koło mnie. To oni mnie wspierają i to oni podnoszą mi ręce wołając Abba – Ojcze. Ich zaś wspiera kolejna dwójka – ten łańcuch dopiero tworzy wspólne zgromadzenie, Kościół nie ludzkimi rękami zbudowany.

Więc obejrzyjmy się wokół siebie nowymi oczami – przejrzyjmy i zobaczmy. Bo nasz Pan ma ludzkie oczy i używa różnych ciał, aby do nas dotrzeć.

Kiedy postawili Żydzi Jezusa na sąd przed Piłatem, ten im odrzekł – ECCE HOMO, ja nie widzę w nim winy. Oto Człowiek!!! Cały czas słyszę i czuję te słowa gdzieś w środku. Bo to było o mnie i o każdym z Was, Bracia i Siostry.

W Ewangelii św. Mateusza czytamy:

(13) Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.

Na tej wąskiej drodze idą szeregiem wybrani. Siostra z przodu pokazuje mi drogę, a brat z tyłu mnie dopinguje. Tak to widzę. Bez tej dwójki zgubiłbym się pewnie w codzienności i tym, co łatwe. Zginąłbym w bezimiennej masie. Na moje szczęście Bóg dał mi wybór drogi. No i dał mi Braci i Siostry, dał mi ludzi, którzy mnie wspierają, choćby dopingując mnie do pisania. Jest i druga strona medalu – zły wybór i szeroka, łatwa droga.

(21) Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. (22) W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? (23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

(Ew. Mateusza 7:13-14, 21 – 23  Biblia Warszawska)

Prorokowali, modlili się, uzdrawiali, czynili cuda… I nic. Dlaczego? Nie usłyszeli dwóch słów: Ecce Homo.

 

 

Dziękujemy ci Bracie

Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,
A nie możesz li w onej dawnej swej całości,
Pociesz mię, jako możesz, a staw sie przede mną
Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną.

Jan Kochanowski Tren X

Ta inwokacja do Boga, ten krzyk rozpaczy dotknął także nas, zbór Kościoła Ewangelicko – Metodystycznego w Bielsku  - Białej.  Z ogromnym bólem serca i z wielkim smutkiem żegnamy ,  Jana Steklę, naszego brata w Jezusie, wspaniałego Męża, Ojca, Dziadka i  Wujka. Nasza strata jest tym większa, że to on był Liderem budowy naszego „Domu na Skale”. Poświęcił temu całe swoje serce i czas. I życie. Brat Janek nie miał daru wymowy, był za to doskonałym budowniczym. Dosłownie i w przenośni. „Dom na Skale” to jego dzieło, doprowadził budowę naszej kaplicy aż pod dach. To było Jego świadectwo i hołd dla Mocy Bożej. Dlaczego zacząłem od trenu Kochanowskiego? Bo jestem zły. Zły i rozżalony. Bo to miało być inaczej, nie tak…Bo tak myślał sobie człowiek… Tymczasem  czytamy w Biblii :  Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera;  bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy.
(List do Rzymian 14: 7 – 8, Biblia Warszawska).

Tyle razy cytowałem ten fragment – i go nie rozumiałem. Wydawało mi się, że mój dar Słowa jest wystarczający. Tymczasem nasz Brat rzucił wszystko, aby budować naszą kaplicę. Położył na szali własne zdrowie, czas, pieniądze, wreszcie życie. I pozostał bardzo skromnym człowiekiem. Czym możemy się odwdzięczyć Panu za niego? Był własnością nas wszystkich, był prawdziwym Sługą. Był….dlaczego tak się stało? Po co to wszystko? Odpowiem sobie i wam. Dla mnie… i dla Was.

Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim,

Mój  drogi Janku, tym zniknieniem swoim!

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:

Jedną cudowną duszą tak wiele ubyło.

Jan Kochanowski, Tren X

Oczywiście tren w oryginale mówił o córce wieszcza, niemniej czuję ten ból, ból rozstania, rozdarcia i zagubienia. Janek zawsze mówił – ale nie o to chodzi…Nie chodzi o moje i nasze odczucia, nasze plany etc… Chodzi o to, abyśmy Żyli z Bogiem, abyśmy czerpali najlepsze rzeczy, myśli i zrozumienie od takich właśnie Braci. Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje…

Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję.  Na to rzekli Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty w trzy dni chcesz ją odbudować? Ale On mówił o świątyni ciała swego.

(Ew. Jana 2:19-21, Biblia Warszawska)

Brat był budowniczym. Wznosił domy, brukował drogi, budował serca. Kiedy zaraz po ślubie budowałem dom, ujął mnie i zdobył. Czym? Bezinteresownością i sercem. Za olbrzymią pomoc nie chciał nic, nie wziął ani złotówki, a bez jego rad nigdy nie miałbym tego co mam. Był doskonałym narzędziem w ręku Pana. Dlatego też mój syn Dawid ma na drugie imię Jan, a dla mnie jego nazwisko jest synonimem Dobra.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Teraz odwołam się teraz do wiersza Jana Kasprowicza:

Przestałem się wadzić z Bogiem -

Serdeczne to były zwady:

Zrodziła je ludzka niedola,

Na którą nie ma już rady.

 

Tliło w mej piersi zarzewie,

Materiał skier tak bogaty,

Że jeno dąć w palenisko,

A płomień ogarnie światy.

I oto Pan nasz zadął w palenisko naszych serc, rozpalił płomień, przegonił nasz smutek i żal… i strach przed tym co dalej. Wzmocnił nas nasza stratą. Czas, abyśmy również stali się budowniczymi, budowniczymi serc i rozumienia. Czas na żniwo!

Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce.  A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.
(Ew. Jana 14:1-3, Biblia Warszawska)

 

Last minute

Oglądałem niedawno serial Domek z kart opowiadający o człowieku, który zdobył stanowisko prezydenta USA. Któregoś dnia w Białym Domu zaproszeni mnisi tybetańscy na olbrzymim stole zaczęli układać z kolorowego piasku geometryczny wzór. Posługiwali się czymś w rodzaju fajek. Stukając specjalnym młoteczkiem poprzez maleńki cybuch wysypywali po pare ziarenek piasku na rozrysowany wzór. Praca niesłychanie mozolna i czasochłonna. Czterech mnichów układało kilkumetrowy wzór przez siedem dni pracując dzień i noc. Pierwszego dnia prezydent zdumiał się na ich widok. Kiedy pracownicy wytłumaczyli mu, kto zacz, stwierdził, ze teraz nie ma czasu i później obejrzy ich przy pracy.

Lecz teraz, Panie, Ty jesteś naszym

Ojcem,

my jesteśmy gliną, a Ty naszym

Stwórcą i wszyscyśmy dziełem

twoich rąk!

Nie gniewaj się, Panie, zanadto i nie

pomnij winy na wieki!

Ach! Spojrzyj, że my wszyscy

jesteśmy twoim ludem.

Święte twoje miasta stały się

pustynią,

Syjon stał się pustynią, Jeruzalem

pustkowiem.

Święty, wspaniały nasz przybytek,

w którym chwalili cię nasi ojcowie,

stał się pastwą ognia, a wszystko,

co było naszą rozkoszą,

leży w gruzach!

(Ks. Izajasza 64:8-11, Biblia Warszawska)

Izraelici mieli tak dużo, najpiękniejszą świątynię, Pana po swojej stronie, wiarę , zakon…Teraz „a wszystko,co było naszą rozkoszą,leży w gruzach! ” Świątynia też była nie byle jaka. Zbudowana z olbrzymich wapiennych bloków, wykończona w środku najdroższym drewnem – libańskim cedrem i afrykańskim mahoniem, ozdobiona złotem i srebrem. Sama kotara ze złotogłowiu oddzielająca Arkę Przymierza od reszty przybytku wg przekazów miała osiem metrów wysokości i ważyła kilka ton! Czyż nie był to powód do dumy?

Tymczasem po trzech dniach mozaika z piasku zajęła już połowę olbrzymiego stołu. Prezydent co rano przechodził koło mnichów, ale zajęty swoimi sprawami przestał na nich zwracać uwagę. Zastanawiałem się, jak mnisi zabezpieczą swoje dzieło, aby się nie zniszczyło. Jakiś impregnat? Wszak wystarczy jakiś przeciąg, aby je uszkodzić.

I oto czytamy w Ewangelii, co o świątyni mówił Jezus:

 I gdy On wychodził ze świątyni, rzekł mu jeden z uczniów jego: Nauczycielu, patrz, co za kamienie i co za budowle.  A Jezus mu odrzekł: Czy widzisz te wielkie budowle? Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony..

(Ew. Marka 13:1-2, Biblia Warszawska)

…”a wszystko,co było naszą rozkoszą,leży w gruzach! ” Dlaczego? Skąd ta srogość i gniew wobec synów Izraela?

Mnisi już kończyli sypać mozaikę z piasku, prezydent oczywiście nie miał czasu, natomiast jego żona ostatniego dnia zatrzymała się w swoim biegu , spojrzała na stół, po czym przyniosła sobie krzesło i kilka godzin w milczeniu obserwowała mnichów przy pracy ignorując swój plan zajęć, spotkania etc. Przy niej to mnisi wysypywali ostatnie ziarnka piasku. Mozaika była przepiękna. Geometryczne wzory, mnóstwo kolorów…i cisza.

Powróćmy do Biblii. Skąd ta srogość? I co na to Jezus?

Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.  Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego.  Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.  I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien.  Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je.  Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, otrzyma zapłatę proroka; a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego.  A ktokolwiek by napoił jednego z tych maluczkich tylko kubkiem zimnej wody jako ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej.

(Ew. Mateusza 10:38-42, Biblia Warszawska)

Ta recepta jest wg mnie bardzo prosta. Bóg chce tylko od nas, abyśmy mu służyli służąc drugiemu człowiekowi. Dzięki Niemu inaczej zaczynamy postrzegać świat, nasze otoczenie, naszych bliskich. Kochamy oczywiście nasze rodziny i nasze dzieci, ale kiedyś nasi rodzice odejdą, dzieci pójdą na swoje…Jednak jeżeli mamy w sobie Jego miłość, to ta więź będzie silniejsza od śmierci. Kubek zimnej wody podany maluczkiemu nie jest naszym kubkiem, pamiętajmy o tym.

A co z mozaiką? Nie było żadnego impregnatu. Kilka godzin po skończeniu dzieła kilkunastu mnichów pomodliło się nad mozaiką, jednym ruchem specjalnej deseczki zgarnęli ze stołu efekt tygodniowej pracy, piasek zsypali do specjalnego dzbanka i z całym ceremoniałem wysypali go do rzeki na przedmieściach Waszyngtonu. Prezydent NIGDY nie zobaczył dzieła.

Niech ten fragment Ewangelii św. Jana będzie podsumowaniem naszego spotkania.

Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki –  Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.  Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was.  Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie.  OWEGO DNIA POZNACIE , ŻE JESTEM W OJCU MOIM I WY WE MNIE, A JA W WAS.

Nasza Droga

Często nam się wydaje, że na jakiś temat lepiej, więcej wiemy. Mamy wyrobione zdanie  na świat wokół nas, jest on dla nas przewidywalny. To samo dotyczy Boga. Wydaje się nam często, że znamy dogłębnie Jego plan. Czy tak jest naprawdę?

Albowiem doświadczyłeś nas, Boże,

Oczyściłeś nas w ogniu, jak się czyści srebro.

Wpędziłeś nas w sidła,

Włożyłeś brzemię na biodra nasze.

Pozwoliłeś ludziom tratować po głowach naszych,

Szliśmy przez ogień i wodę,

Lecz wyprowadziłeś nas na wolność.
(Ks. Psalmów 66:10-12, Biblia Warszawska)

LECZ WYPROWADZIŁEŚ NAS NA WOLNOŚĆ. O tym dzisiaj chcę napisać.

Uczniowie również byli pewni swojej znajomości planów Jezusowych, ba – starali się mu ułatwiać ich realizację. A tymczasem…

A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów, mieli z sobą w łodzi tylko jeden bochenek.  I nakazywał im, mówiąc: Baczcie i wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. A oni rozmawiali między sobą o tym, że chleba nie mają.  Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? CZY SERCE WASZE JEST NIECZUŁE?  MACIE OCZY, A NIE WIDZICIE? MACIE USZY, A NIE SŁYSZYCIE? I NIE PAMIĘTACIE?  Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście? Odpowiedzieli mu: Dwanaście.  A ile koszów pełnych okruszyn zebraliście z siedmiu chlebów dla czterech tysięcy? Odpowiedzieli mu: Siedem.  I rzekł im: JESZCZE NIE ROZUMIECIE?

(Ew. Marka 8:14-21, Biblia Warszawska)

Oni martwili się o chleb, ten chleb powszedni. Chcieli pomóc Jezusowi, pomóc Synowi Bożemu. Chcieli… A przecież

Tak mówi Pan:

Niebo jest moim tronem, a ziemia

podnóżkiem moich nóg:

Jakiż to dom chcecie mi zbudować

i jakież to jest miejsce, gdzie

mógłbym spocząć?
(Ks. Izajasza 66:1-2, Biblia Warszawska)

Oczywiście reprymenda od Nauczyciela mogła być większa, ale przecież nie o to Mu chodziło. Bóg poprzez swego Syna chce nas naprowadzić na wąską drogę, sprawić, abyśmy się opowiedzieli, WIDZIELI, SŁYSZELI I CZULI.

To nie koniec historii o naszej drodze.

I stało się, gdy dopełniały się dni, kiedy miał być wzięty do nieba i postanowił pójść do Jerozolimy,  że wysłał przed sobą posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby mu przygotować gospodę.  Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy.  A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił?  A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście.  Albowiem Syn Człowieczy NIE PRZYSZEDŁ ZATRACAĆ DUSZE LUDZKIE, ALE JE ZACHOWAĆ. I poszli do innej wioski.

(Ew. Łukasza 9:51-56, Biblia Warszawska)

Gdy dopełniały się dni…On wiedział gdzie podąża, uczniowie jeszcze nie. A czy my wiemy, dokąd zmierzamy? Mamy tą ufność w sobie, że plan Boży dla nas jest najlepszym z możliwych? Jeżeli ją mamy, to nie ma takiej przeszkody, której byśmy nie pokonali, czy to będzie budowa kaplicy, organizacja warsztatów czy też zjazdu Kościoła.

Wyprowadziłeś nas na wolność…

Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas.  Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie?  Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił.  I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego.  I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.

I oto złoczyńca rzutem na taśmę dostał się do raju, otrzymał w darze Królestwo. Czasem myślę, że cała droga Chrystusa prowadziła właśnie do tego człowieka, aby nam wszystkim pokazać, że wszystko jest dla Niego możliwe.

Boża wierność względem nas

Niesamowita jest Boża Miłość, poczytajcie…

Chwalcie Pana, wszystkie narody,

Wysławiajcie Go, wszystkie ludy,

Albowiem łaska Jego jest można nad nami,

A wierność Jego trwa na wieki! Alleluja.

(Ks. Psalmów 117:1-2, Biblia Warszawska)

I dalej… ten tekst ma kilka tysięcy lat, a jest wciąż aktualny

(Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych

Ani nie stoi na drodze grzeszników,

Ani nie zasiada w gronie szyderców (…)

Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód,

Wydające swój owoc we właściwym czasie,

Którego liść nie więdnie,

A wszystko, co uczyni, powiedzie się.

(Ks. Psalmów 1:1-3, Biblia Warszawska)

Porwaliśmy się jako zbór na coś niemożliwego dla człowieka, 50 ludzi buduje naszą nową kaplicę. Buduje każdy wg swojego Daru. Pracą, doradztwem, pieniędzmi…Dostaliśmy wsparcie od wielu zborów w Polsce, z Krakowa, Katowic, Ełku…Niemniej największe wsparcie dostaliśmy od…no kogo? Od Pana, który nas natchnął swym Duchem. On w nas uwierzył, czy my też to potrafimy? Dlatego dzisiaj będzie o zaufaniu.

A potem wyszedł i ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle. I rzekł do niego: Pójdź za mną.  I pozostawiwszy wszystko, wstał i poszedł za nim.  A Lewi wyprawił wielkie przyjęcie dla niego w domu swoim. I była liczna rzesza celników oraz innych, którzy zasiedli wraz z nimi do stołu.  I szemrali faryzeusze i ich uczeni w Piśmie, mówiąc do uczniów jego: Dlaczego z celnikami i grzesznikami jecie i pijecie?   A Jezus odpowiadając, rzekł do nich: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają.  Nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, lecz grzesznych.

(Ew. Łukasza 5:27 – 32, Biblia Warszawska)

Faryzeusze mieli kolejny pretekst do szemrania, do negowania nauk Jezusa.

W Biblii czytamy:

A chociaż tyle cudów dokonał wobec nich, nie wierzyli w niego,  aby się wypełniło słowo proroka Izajasza, jakie wypowiedział:

Panie, któż uwierzył wieści naszej,

a komu objawiło się ramię Pana?

Dlatego nie mogli uwierzyć, że znowu rzekł Izajasz:

Zaślepił oczy ich

I zatwardził serce ich,

Aby nie widzieli oczami swymi

I nie rozumieli sercem swym,

I  żeby się nie nawrócili,

I żebym ich nie uzdrowił.

Natomiast Lewi… przejrzał, przejrzał bo uwierzył i zaufał. Zaufanie do Pana to taki Dom Na Skale, to fundament.  Fundament nie tylko wiary, ale także fundament naszego postępowania, widzenia świata, stosunku do ludzi. Ten fundament poprzez nas epatuje miłością i szacunkiem do Człowieka… Jak rzekł nam Jezus – Bogami jesteście… Bogami w mądrym postępowaniu i miłości. A teraz jeszcze coś o zaufaniu.

Pewnego razu, gdy On stał nad jeziorem Genezaret, a tłum tłoczył się dokoła niego, by słuchać Słowa Bożego,  ujrzał dwie łodzie, stojące u brzegu jeziora; ale rybacy, wyszedłszy z nich, płukali sieci.  A wszedłszy do jednej z tych łodzi, należącej do Szymona, prosił go, aby nieco odjechał od brzegu; i usiadłszy, nauczał rzesze z łodzi.  A gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wyjedź na głębię i zarzućcie sieci swoje na połów.  A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo twoje zarzucę sieci. A gdy to uczynili, zagarnęli wielkie mnóstwo ryb, tak iż się sieci rwały.  Skinęli więc na towarzyszy w drugiej łodzi, aby im przyszli z pomocą, i przybyli, i napełnili obie łodzie, tak iż się zanurzały.  Widząc to Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa, mówiąc: Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny.  Albowiem zdumienie ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu połowu ryb, które zagarnęli. ( Także i Jakuba, i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli towarzyszami Szymona. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz.  A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim.

My też łowimy. Łowimy ludzi poprzez Pana. Budujemy poprzez Pana. Żyjemy poprzez Pana. Skąd ta pewność? Bo MU UFAMY, stąd jest nasza siła.